Premier Hiszpanii chce, by regionalny rząd Katalonii został rozwiązany. W piątek odbędzie się głosowanie w tej sprawie

Świat

Premier Hiszpanii Mariano Rajoy ogłosił w sobotę po nadzwyczajnym posiedzeniu Rady Ministrów, że chce, aby Senat dał mu zgodę na rozwiązanie regionalnego parlamentu i rządu Katalonii w reakcji na dążenia niepodległościowe tego regionu. Wiceprzewodniczący hiszpańskiego Senatu, konserwatysta Pedro Blanco, zapowiedział, że głosowanie ws. Katalonii odbędzie w piątek.

Rajoy ogłosił, że przedterminowe wybory do regionalnego parlamentu Katalonii powinny zostać przeprowadzone w ciągu sześciu miesięcy.

 

Premier Hiszpanii zastrzegł podczas konferencji prasowej, że rząd centralny nie likwiduje autonomii Katalonii, lecz jedynie usuwa przedstawicieli regionalnych władz, którzy złamali konstytucję kraju.

 

Podkreślił, że rząd chce wykorzystać zapisy konstytucji Hiszpanii, czyli artykuł 155., by "przywrócić porządek" w Katalonii. Ten autonomiczny region znajdzie się pod rządami władz centralnych, jeśli zgodzi się na to Senat. Jest to pierwszy przypadek uruchamiania artykułu 155 ustawy zasadniczej od przyjęcia hiszpańskiej konstytucji w 1978 roku.

 

W piątek w Senacie odbędzie się głosowanie ws. nadzwyczajnych środków zaproponowanych w sobotę przez rząd Rajoya. Do ich przyjęcia potrzebna jest bezwzględna większość głosów. Partia Ludowa (PP) Rajoya dysponuje w Senacie taką większością.

 

Przywódca regionalnego rządu Katalonii Carles Puigdemont może odwołać się od tych środków, stawiając się do południa w czwartek przed komisją senatorów albo delegując swego wysłannika.

 

- Separatystyczne władze Katalonii nie pozostawiły Madrytowi wyboru - podkreślił Rajoy.

 

Przywódca Katalonii grozi głosowaniem w parlamencie ws. niepodległości

 

Przed przemówieniem zaplanowanym na godz. 21, w reakcji na decyzję Madrytu o przejęciu funkcji pełnionych przez regionalny rząd Katalonii, Puigdemont chce przyłączyć się do manifestacji zwolenników katalońskiej niepodległości, która rozpoczęła się po południu na ulicach Barcelony.

 

Katalońskie organizacje proniepodległościowe nazwały środki podjęte przez rząd centralny "autorytarnymi" i wezwały do natychmiastowego ogłoszenia nowej republiki Katalonii.

 

Oburzenia nie kryje skrajnie lewicowa hiszpańska partia Podemos. - Jesteśmy w szoku w związku z zawieszeniem demokracji w Katalonii - powiedział Pablo Echenique, sekretarz Podemos, i obiecał działać na rzecz wyeliminowania premiera Mariano Rajoya i jego Partii Ludowej (PP) z rządu krajowego.

 

Strona hiszpańskiego TK zaatakowana przez hakerów

 

Trybunał Konstytucyjny uznał referendum niepodległościowe za nielegalne. W Katalonii interwencje policji i przemoc, aby udaremnić głosowanie doprowadziły do chaosu i frekwencja wyniosła mniej niż połowę elektoratu.

 

W sobotę strony internetowa Hiszpańskiego Trybunału Konstytucyjnego zostały zaatakowane przez hakerów. Na kontach powiązanych z grupą hakerską Anonymous w mediach społecznościowych ogłoszono akcję o nazwie "uwolnić Katalonię".

 

Hiszpański departament ds. bezpieczeństwa narodowego podlegający premierowi Rajoyowi, ostrzegał dzień wcześniej, że grupa Anonymous szykuje liczne cyberataki. Departament poinformował, że w ostatnich tygodniach na stronach rządowych hakerzy zamieszczali hasła poparcia dla niepodległości Katalonii.

 

Referendum niepodległościowe w Katalonii

 

Prezydent Katalonii Carles Puigdemont zagroził formalnym proklamowaniem niepodległości Katalonii, po nielegalnym według władz centralnych referendum z 1 października, w którym 90 proc. opowiedziało się niepodległością regionu. Udział wzięło w nim ok. 2,28 mln (43 proc.) spośród 5,3 mln uprawnionych do głosowania Katalończyków.

 

10 października Puigdemont ogłosił w katalońskim parlamencie, że przyjmuje mandat obywateli do ogłoszenia niepodległości, ale jednocześnie wezwał katalońskich deputowanych do odroczenia o kilka tygodni secesji Katalonii, aby umożliwić negocjacje z rządem w Madrycie. Następnie Puigdemont podpisał deklarację niepodległości wzywającą inne państwa do uznania "republiki Katalonii".

 

W reakcji na to władze w Madrycie domagały się od władz w Barcelonie jasnej deklaracji - tak lub nie - czy Katalonia proklamowała niepodległość. W poniedziałek Puigdemont w liście do Rajoya nie wyjaśnił jednak, czy to zrobił. Drugi termin minął w czwartek.

 

PAP

nro/
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie