"Skandal". "Manipulacja". Lekarze rezydenci o wytykaniu im egzotycznych podróży

Polska

- Nie stać nas na kanapki z kawiorem, a podróże zagraniczne to najczęściej misje medyczne - mówił w Polsat News Filip Dąbrowski, jeden ze strajkujących lekarzy rezydentów. Skomentował w ten sposób pojawiające się w niektórych mediach informacje o tym, że lekarze rezydenci z jednej strony narzekają na zarobki, a z drugiej stać ich na drogie jedzenie i egzotyczne wycieczki po świecie.

- Każdego zapraszamy, żeby zobaczył jak jest naprawdę. To, że polscy lekarze jeżdżą po świecie, wiadomo od dawna, ale porównywanie wyjazdów na misję medyczną do wczasów jest absolutnie kuriozalne - powiedział Dąbrowski.

 

Lekarz odniósł się w ten sposób do artykułu w portalu internetowym publicznej telewizji, w którym opisano, że niektórzy ze strajkujących lekarzy rezydentów chwalili się w mediach społecznościowych zdjęciami z zagranicznych wojaży i jedzeniem kanapek z kawiorem.

 

 

"Internauci przeglądając profile internetowe Katarzyny Pikulskiej, odnaleźli szereg zdjęć z jej zagranicznych wojaży. Okazało się, że to miłośniczka podróży, która regularnie odwiedza egzotyczne zakątki świata" - czytamy w tekście TVP Info.
 
Napisano też, że strajkujący Tomasz Rynkiewicz "w wywiadzie dla "Polska The Times" stwierdził, że jako lekarz zarabia 9 zł na godzinę, więc musi dorabiać jako barman. - Jak się okazało, Rynkiewicz podobnie do Pikulskiej jest miłośnikiem zagranicznych podróży".
 
Po tej publikacji na wymienionych w artykule lekarzy spłynęła fala internetowego hejtu. W obronie Katarzyny Pikulskiej stanął jej kolega Paweł Szczuciński, który na swoim profilu na Facebooku napisał m.in., że "zdjęcie z profilu FB Kasi zostały wykonane podczas misji medycznej w Kurdystanie".
 
 
 
W sieci pojawiły się także informacje na temat rzekomego prywatnego gabinetu lekarskiego Katarzyny Pikulskiej.
 
 
Lekarka wyjaśniła na Facebooku, że to nieprawda, a miejscem jej pracy są dwa SOR-y.
 
Do artykułu odniosło się także wielu znanych dziennikarzy, którzy uznali go za przejaw nagonki wobec protestujących.
 
Wznowili protest głodowy

 

2 października lekarze rezydenci rozpoczęli głodówkę w hallu głównym Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Warszawie. 

 

Protestujący domagają się m.in. zwiększenia nakładów na ochronę zdrowia do poziomu nie niższego niż 6,8 proc. PKB w przeciągu trzech lat., likwidacji kolejek i zawiłych biurokratycznych mechanizmów. Podkreślają, że chodzi im o zmiany systemowe, a nie tylko o podwyżki.

 

W czwartek późnym wieczorem rezydenci mieli rozmawiać z premier Beatą Szydło, do rozmowy jednak nie doszło. Na czas spotkania zawieszono głodówkę. Z lekarzami rozmawiali jednak tylko ministrowie Kempa, Kowalczyk i Radziwiłł. Po spotkaniu lekarze wznowili głodówkę, a niespełnioną obietnicę rozmów z premier Beatą Szydło nazwali manipulacją.

 

polsatnews.pl

paw/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze