Kradzież jak z filmu. Okradł sejf, gdy inni bawili się przy grillu

Polska

Dariusz N. starannie zaplanował skok na sejf swoich pracodawców. Zwolnił się z pracy na trzy tygodnie przed tradycyjnym wrześniowym grillem, którzy organizują oni dla pracowników. Gdy wszyscy bawili się w ogrodzie zakradł się do domu i ukradł pieniądze. Według okradzionych, zginęło im 250 tys. zł.

Państwo Puszkarkowie z Gryfic od wielu lat prowadzą własną firmę. Rozwożą po wybrzeżu naczynia jednorazowego użytku. Również od lat na koniec sezonu urządzają imprezę w podziękowaniu dla swoich pracowników. Tak było też 3 września ubiegłego roku.

 

Kiedy pan Zbigniew wstał następnego dnia rano, zauważył, że w domu są wyłączone kamery. Jak mówi, już wtedy wiedział, że coś się stało. Poszedł sprawdzić sejf. Okazało się, że jest otwarty i pusty.

 

- Część pieniędzy nie była moją własnością, trzeba było się z firmami porozliczać, pooddawać - opowiada Zbigniew Puszkarek reporterce "Interwencji".

 

Nie krył się z "bogactwem"

 

- Od razu wiedzieliśmy, że to musi być ktoś bardzo bliski, ponieważ wiedział, gdzie jest sejf, a o tym wiedzieliśmy tylko my i dzieci – dodaje Katarzyna Puszkarek.

 

Małżeństwo wynajęło detektywa. Już po kilku dniach zaczęło podejrzewać, że okradł je były pracownik.

 

- Kupował prezenty znajomym, sobie markowe ciuchy, jeździł wypożyczonymi autami - wspomina pani Katarzyna.

 

22-letni Dariusz N. do kradzieży się nie przyznawał. Został zatrzymany 16 listopada w Poznaniu.

 

"Musimy udowadniać, że było 250 tys. zł"

 

- Wynajął sobie tam mieszkanie i zaczął się obkupywać, a wszystkim mówił, że pojechał do pracy. Miał drogi telewizor, alkohole, laptopy. Podczas zatrzymania znaleziono u niego 69 tabletek ecstasy. Ale po 48 godzinach został wypuszczony. Mamy o to straszny żal do prokurator – mówi pani Katarzyna.

 

- Przyznał się do posiadania narkotyków i kradzieży 125 tys. zł, a my cały czas musimy udowadniać, że było 250 tys. zł. Musiałem przedstawiać dokumenty firmowe  - tłumaczy pan Zbigniew.

 

Prokuratura uznała, że nie ma potrzeby stosowania tymczasowego aresztowania. - Ten środek ma zapobiegać utrudnianiu postępowania przez ucieczkę, ukrycie się, wpływ na treść zeznań. W tej sprawie takie przesłanki nie zachodziły - informuje Joanna Biranowska-Sochalska rzecznik Prokuratury Okręgowej w Szczecinie.

 

Odzyskano 85 tys. zł

 

- Podejrzany miał cały wachlarz możliwości, żeby kontaktować się z osobami, które mogły z nim współdziałać, by ukryć ukradzione pieniądz. To prokuratura, nie kierując wniosku o areszt, umożliwiła mu takie działania - uważa Krzysztof Tumielewicz, pełnomocnik państwa Puszkarków.

 

Dariusz N. wskazał gdzie ukrył część pieniędzy pochodzących z kradzieży. 85 tys. zł było schowane w samochodzie jego kolegi Arkadiusza P.

 

Małżonkowie uważają, że przez działania śledczych nie odzyskają reszty pieniędzy.

 

- On dostał darmowe korepetycje od wymiaru sprawiedliwości, wie, co teraz robić. Może jak pójdzie znowu kraść, zrobi to perfekcyjnie - przekonuje pani Katarzyna.

 

Interwencja

ml/dro/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze