Lekarze wybudzili ze śpiączki niemowlę, które wpadło z wózkiem do morza w Ustce

Polska
Lekarze wybudzili ze śpiączki niemowlę, które wpadło z wózkiem do morza w Ustce
Polsat News

Poprawia się stan 3,5-miesięcznej Oliwii z Małopolski, która dziesięć dni temu wpadła wraz z wózkiem do morza w Ustce. Wyłowił ją przypadkowy mężczyzna, który przechodził obok. - Dziecko było całkowicie zanurzone w wodzie i tonęło - mówił.

- We wtorek dziecko zostało przewiezione z Oddziału Intensywnej Opieki Medycznej na oddział chirurgii dziecięcej. Dziewczynka jest odłączona od respiratora i oddycha samodzielnie - poinformowała polsatnews.pl Katarzyna Brożek, rzeczniczka szpitala Copernicus.

 

- Dziecko rusza rączkami i nóżkami, można powiedzieć, że jest z nim jakiś kontakt - dodała Katarzyna Brożek.

 

Jak jednak zaznaczyła, w kolejnych dniach lekarze będą ustalać, czy przebywanie w wodzie morskiej i śpiączka, w którą wprowadzono niemowlę nie miały negatywnych skutków dla zdrowia pacjentki.

 

- Dziecko będzie przechodzić kolejne badania - powiedziała rzeczniczka placówki.

 

Biegli sprawdzą, co się stało Oliwii

 

Postępowanie w sprawie tego zdarzenia prowadzi Prokuratura Rejonowa w Słupsku. Zabezpieczone zostały nagrania z monitoringu należącego do Kapitanatu Portu w Ustce.

 

Prokuratura ustaliła także, że czteroosobowa rodzina z Małopolski spędzała urlop nad morzem i tego dnia wybrała się na spacer nabrzeżem. Starszy chłopiec był pod opieką ojca, a wózek z dziewczynką prowadziła kobieta.

 

Według lokalnych mediów, gdy kobieta robiła zdjęcie, na chwilę straciła wózek z oczu, a do jego stoczenia miał się przyczynić silny podmuch wiatru.

 

- Przyjęliśmy wstępną kwalifikację bezpośredniego narażenia na utratę życia - poinformowała Renata Krzaczek-Śniegocka, prokurator rejonowy w Słupski. Śłedztwo prowadzone jest "w sprawie".

 

- Nie postawiliśmy na razie nikomu zarzutów - poinformowała prokurator Krzaczek-Śniegocka. W tej sprawie prokuratorzy skupiają się na przebiegu zdarzenia i ustaleniu, w jaki sposób doszło do wypadku, w szczególności, co wtedy robili rodzice niemowlęcia.

 

Prokuratura będzie występować o dokumentację szpitalną, aby ustalić jakich obrażeń doznała Oliwia.

 

- Będziemy także w tej sprawie wnioskować o opinię biegłych - dodała Renata Krzaczek-Śniegocka.

 

Dziecko uratował przechodzień

 

Do wypadku doszło w sobotę 9 września, gdy rodzina z woj. małopolskiego spacerowała po nabrzeżu w Ustce.

 

- Wózek stoczył się, a spadając, uderzył prawdopodobnie w jakąś betonową podporę i przewrócił się. Dziecko wypadło z wózka na betonowy uskok i stoczyło się do wody - wyjaśnił kom. Robert Czerwiński z Komendy Miejskiej Policji w Słupsku.

 

Na widok tej sytuacji przypadkowy spacerowicz, mieszkaniec Słupska, natychmiast wskoczył do wody i wyciągnął dziecko z wody. Według Dziennika Bałtyckiego to 55-letni mężczyna. Powiedział on gazecie, że niemowlę tonęło, było całkowicie zanurzone w wodzie, a po wyciągnięciu było nieprzytomne.

 

Pomogli ratownicy WOPR

 

Od niego dziecko z urazem głowy odebrał ratownik. Zaczął on na nabrzeżu reanimować niemowlę.

 

Cytowany przez "Dziennik Bałtycki" Piotr Dąbrowski, prezes Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego w Słupsku, powiedział, że ratownicy zareagowali, gdy zauważyli, że wózek wpadł do wody.

 

Dodał, że gdy do miejsca wypadku podpłynął ratownik wodny, dziewczynka leżała już na betonie. "Po podanych trzech wdechach sztucznej wentylacji dziecko odzyskało oddech" - powiedział Dąbrowski.

 

Według niego niemowlę miało z tyłu głowy guza "dużych rozmiarów".

 

3,5-miesięczna dziewczynka została przewieziona do szpitala w Gdańsku, gdzie wprowadzono ją w stan śpiączki farmakologicznej. Jej stan lekarze określali jako ciężki.

 

polsatnews.pl

hlk/luq/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze