Wałęsa żąda przeprosin od Wyszkowskiego za sprawę wyroku dot. "Bolka". "Jestem zszokowany"

Polska
Wałęsa żąda przeprosin od Wyszkowskiego za sprawę wyroku dot. "Bolka". "Jestem zszokowany"
PAP/Adam Warżawa

Lech Wałęsa żąda przeprosin od Krzysztofa Wyszkowskiego za jego wypowiedzi w mediach, że przed kilku laty wygrał proces z byłym prezydentem dotyczący oskarżenia pierwszego lidera "Solidarności" o to, że był tajnym współpracownikiem SB o pseudonimie "Bolek".

Pierwsza rozprawa w tej sprawie z powództwa Wałęsy przeciwko byłemu działaczowi Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża odbyła się we wtorek przed Sądem Okręgowym w Gdańsku.

 

Wyszkowski wniósł o odroczenie procesu, twierdząc, że nie wie, jaka jest treść pozwu.

 

- Jestem całkowicie zaskoczony tą sprawą, nie mam pełnomocnika. Nie wiedziałem o terminie rozprawy. Byłem wczoraj w delegacji w Warszawie i o tym, że jest taka sprawa w sądzie, dowiedziałem się wczoraj telefonicznie od jednego z dziennikarzy - mówił przed sądem pozwany.

 

Kolejny termin 10 października


Pełnomocnik byłego prezydenta radca prawny Paweł Janc przekonywał, że wniosek pozwanego o odroczenie postępowania zmierza wyłącznie do przedłużenia procesu. - Pozwany ustosunkował się już do pozwu w dwóch pismach procesowych, miał też wystarczająco dużo czasu (pozew wpłynął do sądu we wrześniu 2016 r. – red.), żeby wybrać sobie pełnomocnika - wyjaśnił.

 

Sąd zwrócił uwagę adwokatowi Wałęsy, że nie dostarczył do pozwu wszystkich materiałów prasowych z wypowiedziami Wyszkowskiego i wyznaczył kolejny termin rozprawy na 10 października.

 

Zastępcze wykonanie przeprosin


Janc wyjaśnił dziennikarzom, że Wyszkowski narusza dobra osobiste byłego prezydenta przez "rozpowszechnianie i publikowanie nieprawdziwych informacji", że Wałęsa przegrał z pozwanym wcześniejszy proces sądowy wszczęty w związku z jego oświadczeniami, że pierwszy przewodniczący Solidarności współpracował ze Służbą Bezpieczeństwa i brał za to pieniądze.

 

Sprawa dotyczy prawomocnego wyroku Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z marca 2011 r., nakazującego Wyszkowskiemu przeproszenie byłego prezydenta za wypowiedź w telewizji 16 listopada 2005 r., w której nazwał byłego przywódcę "Solidarności" tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa.

 

Wyszkowski nie wykonał tego wyroku; w tej sytuacji Wałęsa skorzystał z tzw. zastępczego wykonania przeprosin i opublikował je 19 listopada 2012 r. na swój koszt.

 

"Pozwany bezprawnie narusza dobra osobiste powoda"


We wrześniu 2013 r. Sąd Rejonowy w Sopocie oddalił powództwo Wałęsy przeciw Wyszkowskiemu o zapłatę 24 tys. zł tytułem zwrotu byłemu prezydentowi kosztów za emisję przeprosin. Dwa miesiące później były prezydent sam wycofał pozew - TVN zwrócił mu bowiem koszty ogłoszenia. Wniosku Wyszkowskiego o kasację wyroku z 2011 r. Sąd Najwyższy nie rozpatrzył.

 

"Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że pozwany bezprawnie narusza dobra osobiste powoda. Pozwany perfidnie manipuluję opinią publiczną, twierdząc o swojej rzekomej wygranej w sprawie o naruszenie dóbr osobistych. (...) Pozwany, twierdząc, że wygrał proces o naruszenie dóbr osobistych z Lechem Wałęsą, celowo kontynuuje działanie naruszające dobra osobiste powoda i celowo sugeruje opinii publicznej, że powód współpracował ze Służbą Bezpieczeństwa i pobierał za to pieniądze" - napisano w pozwie Wałęsy przeciwko Wyszkowskiemu.

 

W pozwie podkreślono, że powód jako były prezydent "odegrał ważną rolę w historii Polski, jest laureatem pokojowej nagrody Nobla, osobą szanowaną w Polsce i na świecie", a "nieprawdziwe informacje szkalujące jego dobre imię w związku z rzekomą przegraną w tzw. sprawie o Bolka utrzymują się przez długi okres w internecie".

 

"Robi to wrażenie utraty poczytalności przez powoda"


Przeprosiny Wyszkowskiego miałyby się ukazać na wielu portalach informacyjnych, na których informował on w ostatnich latach o tym, że wygrał proces z Wałęsą, a także w stacjach TVN, TVP1, Polsat i Trwam.

 

Wyszkowski powiedział dziennikarzom, że nie zamierza przepraszać Wałęsy.


- Jestem zszokowany, że chodzi znowu o to samo, że mam oświadczyć, że Lech Wałęsa nigdy nie był szpiclem Służby Bezpieczeństwa. Przecież to absurd. Lech Wałęsa po wszystkich tych wydarzeniach, kiedy został już oficjalnie - myślę, że przez absolutną większość zdrowych na umyśle ludzi - uznany za płatnego szpicla Służby Bezpieczeństwa, domaga się ode mnie, żebym ja go w mediach za gigantyczne pieniądze przepraszał. To zupełnie niesamowite. (...) Robi to wrażenie utraty poczytalności przez powoda, a adwokat wykonuje tylko swoją pracę - ocenił.

 

PAP

prz/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze