"Przy śmierci mojego syna jest zbyt dużo dziwnych sytuacji". Ojciec Igora Stachowiaka dla Polsat News

Polska

Maciej Stachowiak w rozmowie z reporterem Polsat News skomentował m.in. zarzuty, jakie Prokuratura Okręgowa w Poznaniu przedstawiła czterem ówczesnym funkcjonariuszom Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu, w związku z zatrzymaniem Igora Stachowiaka w dniu 15 maja 2016 roku. Policjanci użyli wówczas m.in. paralizatora. Po przewiezieniu na komisariat mężczyzna stracił przytomność i zmarł.

- W oparciu o zgromadzony materiał dowodowy, w dniu 12 września 2017 roku Prokuratura Okręgowa w Poznaniu przedstawiła czterem ówczesnym funkcjonariuszom Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu zarzuty popełnienia przestępstwa przekroczenia uprawnień w zakresie realizacji zadań ustawowych policji oraz fizycznego i psychicznego znęcenia się nad zatrzymanym w dniu 15 maja 2016 roku we Wrocławiu Igorem Stachowiakiem - powiedział w środę zastępca Prokuratora Okręgowego w Poznaniu, prok. Łukasz Biela.

 

"Cały czas uważam, że jest to zmowa policjantów"

 

- Wydaje mi się, że każdy we własnym zakresie powinien przemyśleć i po prostu się zastanowić, czy rzeczywiście adekwatne są zarzuty do tego, co tam się działo w tej toalecie. Film pokazuje całą prawdę. Nie ma tu chyba wątpliwości, że były tortury, że tam było bardzo dużo nadużyć ze strony policjantów - powiedział ojciec Igora Stachowiaka reporterowi Polsat News.

 

Maciej Stachowiak przyznał, że "jeżeli chodzi o obronę, to cały czas jest ta sama wersja policjantów, która jest wygodna tylko dla nich".

 

- Cały czas uważam, że jest to zmowa policjantów, no bo oni cały czas twierdzą, że Igor był agresywny. Już od samego początku pan rzecznik policji Petrykowski, mówił, że Igor był agresywny na rynku, że zaczepiał ludzi. No nic tego nie potwierdza - podkreślił Stachowiak.

 

Zobacz całą rozmowę z Maciejem Stachowiakiem:

 

 

 

"Zbyt dużo dziwnych sytuacji"

 

Ojciec Igora stwierdził, że "przy śmierci jego syna jest zbyt dużo dziwnych sytuacji".

 

- Począwszy od jakiegoś monitoringu, który ginie, od rzeczy, które nie do końca udało się ustalić, zgrywania we własnym zakresie z paralizatora przez policjantów, którzy nie są do tego uprawnieni, materiału, który jest głównym materiałem obciążającym policjantów - stwierdził Stachowiak.

 

- Równie dobrze mogło to zostać celowo skasowane. Pewnie nigdy byśmy się nie dowiedzieli co się stało, gdyby nie ten zapis z paralizatora - powiedział ojciec młodego mężczyzny, który zmarł po interwencji wrocławskiej policji.

 

Polsat News, polsatnews.pl, PAP

luq/hlk/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze