BOR: w skradzionym aucie funkcjonariusza nie było kart dostępu do obiektów chronionych przez biuro
Funkcjonariuszowi Biura Ochrony Rządu w nocy skradziono "bardzo ważne karty dostępu do obiektów chronionych przez BOR" - poinformowało RMF FM. Stacja podała, że w związku z kradzieżą jest "alert w tajnych służbach". BOR przyznaje, że doszło do kradzieży prywatnego samochodu, jednak była tam jedynie "karta osobowa uprawniająca do wejścia funkcjonariusza do siedziby BOR".
Według RMF FM, w skradzionym samochodzie mogły być też inne dokumenty Biura Ochrony Rządu, a taka kradzież "to zagrożenie dla osób ochronionych", bo "karty dostępu pozwalają na wejście do dowolnego obiektu ochranianego przez Biuro".
Rzeczniczka BOR-u, major Katarzyna Kowalewska w rozmowie z polsatnews.pl zaprzeczyła tym doniesieniom. Przyznała jedynie, że zniknęła karta osobowa, która uprawnia funkcjonariusza do wejścia do siedziby BOR.
BOR: zginęła tylko karta osobowa
- Faktycznie w nocy skradziono prywatny samochód funkcjonariusza, w którym była jego karta osobowa. W dodatku natychmiast została ona przez nas zablokowana - powiedziała mjr Kowalewska.
Biuro Ochrony Rządu wydało także komunikat, w którym informuje m.in., że "karta taka nie daje uprawnień do wejścia na teren żadnego innego obiektu znajdującego się pod ochroną Biura Ochrony Rządu, a tym samym przedmiotowa kradzież nie spowodowała zagrożenia dla obiektów podlegających ochronie formacji, co sugeruje autor niniejszej informacji".
Sprostowanie w sprawie podania nieprawdziwych informacji przez stację radiową RMF24 pt.: "Kolejny skandal w BOR. Alert w tajnych służbach". pic.twitter.com/e9JNr44WsB
— Biuro Ochrony Rządu (@BOR_GOV_PL) 13 września 2017
polsatnews.pl
Czytaj więcej