SN odmówił odpowiedzi na pytanie prawne ws. umocowania Przyłębskiej jako prezesa Trybunału Konstytucyjnego

Polska

Prezes Trybunału Konstytucyjnego, niezależnie kto nim jest, nie ma zdolności sądowej, więc rozstrzygnięcie sądu okręgowego o odrzuceniu wniosku ówczesnego prezesa TK Andrzeja Rzeplińskiego o tzw. zabezpieczenie, było prawidłowe - ocenił Sąd Najwyższy. SN odmówił odpowiedzi na pytanie prawne Sądu Apelacyjnego w Warszawie ws. umocowania sędzi Julii Przyłębskiej jako prezesa TK w procesie cywilnym.

- Trzeba stwierdzić, że rozstrzygnięciem sprawy, tej sprawy, w której przedmiotem był wniosek o zabezpieczenie, w ogóle nie jest kwestia czy prezes TK został właściwie, czy niewłaściwie powołany, tylko czy posiada zdolność sądową - mówił we wtorkowym uzasadnieniu decyzji SN sędzia Maciej Pacuda.

 

Jak podkreślił, jeśli prezes TK "nie ma takiej zdolności", to bez względu na to, kto pełni ten urząd - i jak został powołany - to "i tak zachodzi w odniesieniu do takiej osoby negatywna przesłanka procesowa, która musi powodować odrzucenie wniosku".

 

- Trzeba stwierdzić kategorycznie, że prezes TK nie ma zdolności sądowej, i to w sposób oczywisty - podkreślił SN. Dodał, że zdolność taką mają albo osoby fizyczne, albo osoby prawne, albo "jednostki organizacyjne, którym ta zdolność została przyznana na podstawie ustawy".

 

Sędzia Pacuda zaznaczył w tym kontekście, że prezes TK takich uprawnień nie ma, bo nie jest wymieniony jako organ o zdolności sądowej w żadnym z przepisów Kodeksu postępowania cywilnego, takiej zdolności nie nadają mu też przepisy o Trybunale.

 

Dlatego trzeba - według SN - uznać, że rozstrzygnięcie Sądu Okręgowego w Warszawie odrzucające wniosek Rzeplińskiego było prawidłowe.

 

"SA powinien podjąć samodzielną decyzję merytoryczną"

 

Przedstawicielka Prokuratury Krajowej prok. Bożena Górecka wniosła wcześniej, by SN odmówił odpowiedzi na pytanie. Pełnomocnik byłego prezesa TK Andrzeja Rzeplińskiego mec. Roman Nowosielski wniósł, by SN udzielił odpowiedzi pozytywnej na pierwsze pytanie.

 

Nowosielski podkreślał, że SA nie wchodzi w prerogatywy prezydenta, lecz pyta czy spełniono wszystkie warunki formalne powołania Przyłębskiej, do czego - według niego - nie doszło. Zdaniem adwokata, funkcję prezesa TK "pełni osoba nieuprawniona, a sądy muszą tę sytuację tolerować".

 

Prok. Górecka mówiła w SN, że SA nie mógł zadać pytania. Podkreślała, że jedną z przesłanek pytania jest wykazanie poważnych wątpliwości prawnych i, że odpowiedź jest niezbędna do rozstrzygnięcia sprawy. - SA powinien podjąć samodzielną decyzję merytoryczną - dodała.

 

Wniosek byłego prezesa TK

 

Trzech sędziów SN zbadało pytanie Sądu Apelacyjnego w Warszawie, zadane w lutym br. na kanwie wniosku b. prezesa TK Andrzeja Rzeplińskiego w trybie cywilnym.

 

Sprawa miała swój początek, gdy Rzepliński - jako poprzedni prezes TK - wniósł w 2016 r. o udzielenie przez sąd, w myśl prawa cywilnego, tzw. zabezpieczenia pozwu poprzez nakazanie sędziom wybranym przez Sejm w grudniu 2015 r. (Mariuszowi Muszyńskiemu, Henrykowi Ciochowi i Lechowi Morawskiemu) powstrzymania się od orzekania w TK - do czasu prawomocnego rozstrzygnięcia zapowiadanego pozwu Rzeplińskiego wobec tych sędziów oraz wobec prezydenta RP o stwierdzenie nieważności lub ustalenie nieistnienia oświadczenia o złożeniu przez nich ślubowania przed prezydentem.

 

W listopadzie ub.r. Sąd Okręgowy w Warszawie odrzucił wniosek, wskazując na niedopuszczalność drogi sądowej. Rzepliński zażalił się do SA. 19 grudnia ub.r., przed rozpoznaniem zażalenia, upłynęła jego kadencja w TK, a 21 grudnia prezydent Andrzej Duda powołał sędzię Przyłębską na prezesa TK. 11 stycznia br. złożyła ona oświadczenie o wycofaniu zażalenia Rzeplińskiego. Jego pełnomocnicy kwestionowali w SA skuteczność tej czynności i podważali jej pełnomocnictwo w tym procesie, wskazując na naruszenie przepisów przy powołaniu jej na prezesa.

 

Pytanie do Sądu Najwyższego


W związku z tym SA w lutym br. zadał z urzędu pytanie prawne SN, czy sąd powszechny jest kompetentny do oceny umocowania Przyłębskiej "do dokonywania czynności za prezesa TK, jako stronę albo uczestnika postępowania cywilnego". W przypadku pozytywnej odpowiedzi, SA pyta, czy sędzia Przyłębska "jest upoważniona do dokonywania czynności za prezesa TK".

 

SA wskazał m.in., że w grudniu 2016 r. nie została podjęta przewidziana w przepisach uchwała Zgromadzenia Ogólnego TK, przedstawiająca prezydentowi kandydatów na stanowisko prezesa, a w ZO TK z 20 grudnia 2016 r. nie uczestniczyli wszyscy sędziowie TK, którzy złożyli ślubowanie (nie było sędziego Stanisława Rymara), brały zaś udział osoby, które obecny Sejm VIII wybrał na "obsadzone stanowiska sędziowskie" w TK, czyli Muszyński, Cioch i Morawski.

 

"Nie uczestniczyły w tym zgromadzeniu osoby wybrane wcześniej przez Sejm VII kadencji na stanowiska sędziów TK, czyli Andrzej Jakubecki, Roman Hauser i Krzysztof Ślebzak" - podkreślił SA. Jak dodał, ich wybór został "kilkakrotnie, chociaż pośrednio, potwierdzony w orzecznictwie TK". Jak zaznaczył ponadto SA, ZO nie zostało zwołane przez wiceprezesa TK i przeprowadzone pod jego przewodnictwem, lecz przez sędziego, któremu prezydent powierzył obowiązki prezesa.

 

"Wyrok TK niczego tak do końca nie rozjaśnia"


5 września prezes Przyłębska napisała do SN, że sądy powszechne i SN nie mają kompetencji do rozstrzygania powołania prezesa TK. "Konieczne i w pełni zasadne jest, zatem postanowienie SN o odmowie odpowiedzi na pytanie prawne" - dodała.

 

W poniedziałek TK orzekł niejednogłośnie z wniosku posłów PiS, że sądy, w tym SN, w trybie cywilnym nie mogą badać prawidłowości powołania prezesa TK oraz wyboru sędziów TK przez Sejm. TK zgodził się, iż sąd ma prawo badać czy Skarb Państwa jest należycie reprezentowany przed sądem, ale nie może to polegać na dokonywaniu samodzielnych ustaleń co do ważności aktu powołania prezesa TK. Według TK, prowadzi to do podważenia aktu prezydenta o charakterze ustrojowym i jest sprzeczne z zasadami konstytucji.

 

Wyrok TK niczego tak do końca nie rozjaśnia - oceniał rzecznik SN sędzia Michał Laskowski. Dodał, że stanowisko TK na pewno będzie rozważone we wtorek przez skład SN. Wyjaśnił, że SN może wydać uchwałę i udzielić odpowiedzi na pytania SA; może też odmówić wydania uchwały lub też przejąć całą sprawę do samodzielnego rozpoznania.

 

W czerwcu br. sędzia Wojciech Łączewski z warszawskiego sądu, rozpatrując cywilną sprawę wobec prezesa TK, zawiesił proces, powołując się na pytanie prawne do SN. Jak podawał sąd, nie podważał on wyboru Przyłębskiej na prezesa TK, ale uznał, że od odpowiedzi SN może zależeć ta sprawa.

 

"Próby przekraczania konstytucyjnych i ustawowych kompetencji"

 

TK oświadczył wtedy, że poza jurysdykcją sądu cywilnego, a nawet całego sądownictwa powszechnego, są sprawy wyboru prezesa TK i możliwość oceny działania prezydenta RP w tym zakresie. "Tego rodzaju aktywność sądu cywilnego wpisuje się w dostrzegane ostatnio publicznie, niebezpieczne dla państwa prawa, próby przekraczania konstytucyjnych i ustawowych kompetencji przez pracowników wymiaru sprawiedliwości. Trybunał ufa, że SN przerwie te działania" - dodano.

 

Przypominano też, że w 2008 r. sam SN wypowiedział się, że sądy cywilne w ramach procesu cywilnego nie mają prawa do badania aktów powołań przedstawicieli różnego rodzaju urzędów państwowych.

 

W opinii dla TK ws. wniosku posłów PiS Prokurator Generalny pisał, że SN w tej uchwale stwierdził, że "do skuteczności powołania konieczne jest tylko stwierdzenie, że aktu dokonał we właściwej formie organ uprawniony do powołania". Dodano, że SN uznał wtedy za nietrafne stanowisko, że pełnomocnictwo wystawione przez prezesa UKE - dysponującego ważnym aktem powołania - jest nieważne z powodu naruszenia przepisów regulujących procedurę jego powołania.

 

PAP

prz/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze