Frankfurt odetchnął. Brytyjska bomba rozbrojona. 70 tysięcy ludzi może wrócić do domów

Świat

Siedemdziesiąt tysięcy mieszkańców Frankfurtu musiało opuścić swoje domy przed niedzielną akcją saperów, którzy rozbrajali ważący 1,8 tony niewybuch z drugiej wojny światowej. To największa ewakuacja w historii powojennych Niemiec. Bombę lotniczą zrzuconą przez brytyjskich lotników z RAF znaleziono na budowie kampusu uniwersyteckiego. Ładunek został rozbrojony wieczorem.

Niemieckie media nazwały ewakuację poprzedzającą unieszkodliwienie niewybuchu największą akcją tego rodzaju w powojennej historii Niemiec. Ewakuacja ta objęła blisko 70 tys. osób przebywających w promieniu 1,5 km od miejsca znalezienia bomby.

 

Niewybuch leżał pod budynkiem kampusu

 

Niewybuch leżał od czasów wojny pod budynkiem na terenie należącym do miejscowego uniwersytetu, który teraz podczas prac modernizacyjnych został zburzony. Został znaleziony na początku tygodnia.

 

- Wrzuciłem kilka rzeczy do plecaka i w drogę, ale jestem spokojny, bo i tak nic się nie stanie - stwierdził Michael Roche, mieszkaniec Frankurtu n. Menem w rozmowie z reporterem.

 

Służby były jednak bardzo ostrożne. Operację neutralizacji bomby zaplanowano na niedzielę, gdy w mieście panuje najmniejszy ruch. W Niemczech pamięta się wciąż śmierć trzech policjantów, którzy 7 lat temu zginęli w Goettingen podczas robrajania innego niewybuchu.

 

- Jestem pod wrażeniem tego, jak ludzie są spokojni i przygotowani. Nie wiemy, jak ten dzień sie skończy, bo nie nad wszystkim mamy kontrolę, ale profesjonalne służby robią co mogą i zobaczymy, co z tego wyjdzie - powiedział w niedzielę przed akcją Peter Feldman, burmistrz Frankurtu n. Menem.

 

Wszystkich wyprowadzili w bezpieczne miejsca

 

Ewaukowano wszystkich mieszkańców w zasięgu rażenia zagrażającej miastu eksplozji. Wyprowadzono ludzi z dwóch szpitali, w tym jednego położniczego, kilku domów starości, ewakuacja objęła nawet bank, komendę policji i siedzibę telewizji publicznej.

 

Osoby, które nie mogły opuścić zagrożonego terenu o własnych siłach, odtransportowano w bezpieczne miejsce.

 

- Tu mieszkają i moi rodzice, i moje rodzeństwo, wszyscy przenosimy się do siostry i zamierzamy tam to przeczekać - powiedziała Sinem Yokus, mieszkanka Frankfurtu n. Menem.

 

Do dyspozycji mieszkańców była hala targowa w centrum miasta, w której można było dostać ciepłą herbatę i przeczekać ewakuację. Władze miasta zapewniły tam miejsce tym osobom, które nie mogły przenieść się na czas akcji do rodzin lub znajomych.

 

Ewakuowanym zapewniono m.in. darmowe wejściówki do placówek kulturalnych.

 

- Pójdziemy do muzeum i do kawiarni, posiedzimy do 18:00, a potem prawdopodobnie będziemy mogli wrócić do domów, pod warunkiem, że nic nie wybuchnie - powiedziała Janet Bruining, mieszkanka miasta.

 

Pojedyncze osoby zmuszono do opuszczenia strefy siłą

 

Część mieszkańców dzielnicy Westend nie zastosowała się do polecania opuszczenia strefy. Wobec pojedynczych osób policja musiała zastosować środki przymusu. Jedną osobę zatrzymano.

 

Szef frankfurckiej straży pożarnej Reinhard Ries powiedział, że postawę niektórych ludzi można nazwać "mieszanką ignorancji i głupoty".

 

M.in. dlatego akcja unieszkodliwiania niewybuchu, wyznaczona na godz. 12, rozpoczęła się z dwuipółgodzinnym opóźnieniem.

 

Dopiero przed godz. 14:30 saperzy przystąpili do pracy. Zdalnie sterowany demontaż trzech zapalników w bombie zawierającej 1,4 tony materiału wybuchowego trwał cztery i pół godziny. Do całkowitego unieszkodliwienia niewybuchu konieczne były dodatkowe działania - podała agencja dpa.

 

- Saperzy rozbroili w niedzielę we Frankfurcie nad Menem ważącą 1,8 tony brytyjską bombę lotniczą z czasów II wojny światowej - podała policja.

 

Po odtransportowaniu niewybuchu blisko 70 tys. osób, które musiały opuścić zagrożoną strefę zacznie powrót do swoich mieszkań.

 

Pięć tysięcy niewybuchów rocznie

 

Duże miasta w Niemczech, szczególnie w bardziej uprzemysłowionej zachodniej części kraju, były w czasie wojny celem dywanowych nalotów alianckich sił powietrznych. Podczas wojny na terytorium III Rzeszy spadło póltora miliona ton ładunków wybuchowych.

 

Szacuje się, że 15 procent z nich nie wybuchło. Niektóre mogą leżeć nawet 6 metrów pod ziemią. Na terenie Niemiec co roku znajduje się około 5 tys. niewybuchów.

 

polsatnews.pl, Polsat News, pap, dpa

hlk/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze