Incydent na Westerplatte. Harcmistrz miał odczytać Apel Pamięci, ale go nie dopuszczono. "To coś niebywałego"

Polska

"Uzgodnioną z MON treść Apelu Pamięci podczas uroczystości na Westerplatte zorganizowanych przez Gdańsk miał odczytać harcerz. (...) W ostatniej chwili został on zablokowany przez żandarma i pracownicę MON, a apel odczytał przedstawiciel Marynarki Wojennej. Wojsko bezprawnie przejęło kontrolę nad uroczystością" - twierdzi gdański magistrat. ZHP prosi prezydenta RP o pomoc w wyjaśnieniu zajścia.

"Sytuacja, która miała miejsce dzisiaj rano na Westerplatte była niecodzienna i dla nas niezrozumiała. ZHP zwrócił się do Prezydenta RP Andrzeja Dudy, który jest honorowym protektorem harcerstwa o pomoc w jej wyjaśnieniu" - napisał Związek Harcerstwa Polskiego w komunikacie.

 

"Nie chcemy być częścią sporu politycznego"

 

Jak argumentował ZHP, na Westerplatte obecnych było ponad 350 harcerzy.

 

"Jesteśmy organizacją wychowawczą i właśnie wychowanie młodego pokolenia Polaków jest naszą podstawową misją. Wyrażamy zaniepokojenie sytuacją, u podłoża której mogło lec nieporozumienie organizatorów uroczystości, a w efekcie której harcerze obecni na Westerplatte mogą być odebrani jako uczestnicy politycznego sporu" - głosi oświadczenie związku.

 

Spory o nazwiska ofiar katastrofy smoleńskiej

 

Do incydentu doszło w piątek rano podczas obchodów 78. rocznicy wybuchu II Wojny Światowej na Westerplatte. Według gdańskiego magistratu Apel Pamięci, uwzględniający nazwiska prezydentów Ryszarda Kaczorowskiego i Lecha Kaczyńskiego z małżonką, miał odczytać przedstawiciel ZHP - harcmistrz Artur Lemański.

 

MON chciało, aby odczytano tzw. apel smoleński  z nazwiskami ofiar katastrofy, ale władze miasta, wspierane przez kombatantów, podkreślały, że to obchody innej rocznicy.

 

"W ubiegłym roku, wraz ze środowiskiem kombatantów, po ostatniej uroczystości na Westerplatte podjęliśmy wspólną decyzję, iż podczas uroczystości rocznicowych - za wyjątkiem Dnia Pamięci Ofiar Zbrodni Katyńskiej - taka forma apelu w Gdańsku nie będzie odczytywana" - napisała w komunikacie rzeczniczka urzędu Magdalena Skorupka-Kaczmarek.

 

"Wojsko nie dotrzymało uzgodnień"

 

Jak relacjonuje prezydent Gdańska Paweł Adamowicz, w piątek żandarmeria wojskowa zablokowała harcerza zapowiedzianego już wcześniej przez prowadzącego.

 

"Wcześniejsze ustalenia z MON i Marynarką Wojenną nie zostały dziś rano dotrzymane. Harcmistrz, który miał odczytać uzgodnioną treść apelu, włącznie ze słynnym akapitem smoleńskim, nie został dopuszczony przez żandarma żandarmerii wojskowej. Swoim ciałem zablokował tego młodego człowieka. Nawet oficerowie Biura Ochrony Rządu są zszokowani. Tu, na Westerplatte, stało się coś co jest sprzeczne z przesłaniem tego miejsca. Odbyłem dzień wcześniej kilka rozmów bezpośrednich i telefonów z admirałem Krzysztofem Jaworskim, dowódcą 3. Flotylli oraz z dyrektorem Departamentu Edukacji i Dziedzictwa MON Sławomirem Frontczakiem. Oni wszyscy tu dzisiaj są. Było jasno ustalone, że harcmistrz Lemański odczytuje Apel, natomiast odniesienia "Są wśród nas..." wygłasza oficer Marynarki Wojennej. Co więcej, było uzgodnienie, że słowa "są wśród nas" zostaną wypowiedziane nie tylko przez kompanię honorową Marynarki Wojennej, ale też przez kompanię honorową harcerzy. To również nie zostało dotrzymane" - oświadczył Adamowicz.

 

"Na nagranym przez świadka zdarzenia filmie widać (46 sekunda) jak harcerza najpierw blokuje mężczyzna z parasolem, a następnie podchodzi kobieta i kategorycznym tonem domaga się, aby harcerz pozostał na miejscu. Zamiast niego na scenę weszli wojskowi i to oni odczytali apel" - głosi oświadczenie prezydenta Gdańska. 

 

Na Twitterze Adamowicz zamieścił fragment filmu. - Przedstawiciele MON blokują fizycznie harcerza, który miał przeczytać Apel Pamięci na #Westerplatte. "Proszę stać!" - napisał.

 

"Harcerze jako rekwizyt" 

 

Na swoim profilu facebookowym Adamowicz napisał, że według niego "odpowiada za zajście zastępczyni dyrektora Departamentu Edukacji, Kultury i Dziedzictwa w MON, kandydatka PiS z Kalisza w wyborach parlamentarnych 2015 r. Agnieszka Michalak".

 

- To jest coś niebywałego, smutnego, wręcz skandalicznego, że młodzież harcerską traktuje się jako rekwizyt, odrzuca się ją i odsuwa - ocenił prezydent Gdańska. Jak podsumował "dzisiaj byliśmy świadkami cenzury, cenzury na uroczystości samorządowej, oficjalnej".

 

 

Ceremoniał Wojskowy stanowi o tym, kto odczytuje apel pamięci

 

Jak ustaliła PAP, w Dzienniku Urzędowym MON 3 października 2014 r. opublikowano podpisaną przez ówczesnego szefa resortu obrony Tomasza Siemoniaka decyzję dotyczącą wprowadzenia "Ceremoniału Wojskowego Sił Zbrojnych RP". Zgodnie z tym ceremoniałem - stanowiącym załącznik do decyzji ministra - "apel przeprowadza się w miejscach związanych z dziejami narodu polskiego, na cmentarzach wojennych, przy pomnikach i tablicach pamiątkowych upamiętniających poległych żołnierzy polskich oraz chwałę oręża polskiego".

 

"Tekst apelu odczytuje się powoli i wyraźnie" - zaznaczono. W przypisie do tego zdania sprecyzowano, że "jeżeli w uroczystości bierze udział wojskowa asysta honorowa, tekst apelu powinien być odczytywany przez oficera z jednostki wojskowej wystawiającej asystę". "Podczas uroczystości organizowanych przez komendantów szkół podoficerskich tekst apelu może być odczytany przez podoficera" - dodano.

 

Polsat News, polsatnews.pl

mta/kan/dro/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze