Miało być umorzone, zostało przedłużone. Prokuratura zmieniła zdanie ws. śledztwa dot. stadniny w Janowie Podlaskim

Polska
Miało być umorzone, zostało przedłużone. Prokuratura zmieniła zdanie ws. śledztwa dot. stadniny w Janowie Podlaskim
Polsat News

Wraca sprawa ewentualnej niegospodarności w stadninie koni w Janowie Podlaskim. - Na wniosek prokuratora prowadzącego prokurator krajowy przedłużył okres postępowania do lutego 2018 roku - poinformował we wtorek rzecznik Prokuratury Regionalnej w Lublinie. Jeszcze 2 sierpnia mówił, że postępowanie to "nie może być zakończone w inny sposób, jak tylko poprzez wydanie postanowienia o umorzeniu".

27 czerwca rzecznik Prokuratury Regionalnej w Lublinie Waldemar Moncarzewski poinformował dziennikarzy TOK FM, że "śledztwo dot. nieprawidłowości w Stadninie Koni Janów Podlaski nie zostało przedłużone".


Zaznaczył, że "nie została wydana w tej sprawie decyzja merytoryczna kończąca postępowanie przygotowawcze". Poinformował także, że prokuratura czeka jeszcze na decyzję merytoryczną w sprawie umorzenia śledztwa.


"Nikomu nie przedstawiono zarzutów"


2 sierpnia RMF FM poinformowało, że śledztwo ws. nieprawidłowości w zarządzaniu przez poprzedniego prezesa Marka Trelę stadniną koni arabskich w Janowie Podlaskim zostanie umorzone.


Opinia biegłych, która miała kosztować ponad 100 tys. zł nie wykazała żadnych uchybień, a prowadzący śledztwo  prokurator nie wystąpił wtedy o jego przedłużenie.


- Biorąc pod uwagę sytuację procesową, jaka w tej sprawie występuje, a więc fakt, że w toku tego postępowania nikomu nie przedstawiono zarzutów popełnienia przestępstwa, opracowanie aktu oskarżenia jest siłą rzeczy, z powodów proceduralnych, niedopuszczalne. Prokurator nie może sporządzić aktu oskarżenia w  sprawie, w której żadnej z osób nie postawiono wcześniej zarzutu popełnienia przestępstwa – zaznaczył wtedy w rozmowie z RMF FM prokurator Moncarzewski.


Z opinii, która w czerwcu trafiła do prokuratury wynika, że były już prezes stadniny w Janowie Marek Trela zarządzał nią w sposób niebudzący większych zastrzeżeń biegłych.


"Dostrzeżono potrzebę wyjaśnienia dodatkowych okoliczności"


We wtorek prokurator Moncarzewski podał jednak, że śledztwo zostało przedłużone do lutego 2018 r. Jak wyjaśnił, "dostrzeżono potrzebę wyjaśnienia dodatkowych okoliczności. Konkretnie badana będzie podaż na rynku usług organizacji pokazów branżowych".

 

Wśród zarzutów, jaki podnoszono przy okazji zwolnienia prezesa stadniny w Janowie Marka Treli, minister rolnictwa Krzysztof Jurgiel wymieniał m.in. niegospodarność, która miała się wyrażać w podpisaniu "niekorzystnej dla Skarbu Państwa" umowy z firmą Polturf, która od 2001 roku była organizatorem Dni Konia Arabskiego w Janowie Podlaskim i towarzyszącej im aukcji koni Pride of Poland.


TOK FM przytacza wypowiedź Barbary Mazur, właścicielki firmy Polturf, która przez 15 lat organizowała aukcje koni w Janowie Podlaskim. Mazur podkreśliła, że w Polsce nie ma firm doświadczonych jedynie w organizacji i obsłudze imprez związanych z handlem końmi.


Jurgiel: kontrola CBA miażdżąco niekorzystna


Zwolnienie prezesów stadnin koni arabskich, czyli Marka Treli z Janowa Podlaskiego i Jerzego Białoboka z Michałowa oraz Anny Stojanowskiej, byłego głównego specjalisty w ANR ds. hodowli czystej krwi arabskiej, było - zdaniem ministra rolnictwa - zasadne.

 

Ocenił on w marcu 2016 r., że taka decyzja powinna być podjęta w poprzedniej kadencji rządu, "po tym jak CBA rekomendowało poprzedniemu kierownictwu odwołanie, czy też podjęcie decyzji personalnych w tym zakresie".


Zdaniem ministra Krzysztofa Jurgiela, przeprowadzona w 2015 r. kontrola CBA jest "miażdżąco niekorzystna dla zarządów spółek (stadnin - red.) i pracowników nadzoru właścicielskiego".


"Przetargi są na porządku dziennym"

 

Inna stadnina koni, w Michałowie, na 7 października ogłosiła przetarg na wałachy i klacze arabskie. Jeden z użytkowników zaalarmował nas, że na liście koni do sprzedaży są "klacze źrebne w dużej ilości, pokryte najlepszymi polskim reproduktorami".


"Po tegorocznej bulwersującej aukcji konia arabskich w Janowie Podlaskim i uzyskaniu tragicznego wyniku sprzedaży, przedstawiciele Ministerstwa Rolnictwa, Agencji Nieruchomości Rolnych nadzorujących stadniny oraz Prezesi Stadnin w Janowie i Michałowie, jednym głosem mówili, że nie chodzi o wyprzedaż polskich koni, ale o zachowanie ich materiału genetycznego. Te same osoby tj. Prezes Stadniny w Michałowie dzisiaj ogłosił listę koni do sprzedaży, koni których materiału genetycznego tak bronił i chciał zachować za wszelką cenę w Polsce" - napisał do polsatnews.pl użytkownik.


O sprawę zapytaliśmy Alinę Sobieszak z magazynu "Araby Magazine". - Przetargi są na porządku dziennym. Jeśli na liście byłyby klacze, które były wystawione także na aukcji, to byłoby dziwne, ale są tam tylko trzy takie konie - tłumaczyła.


Jak wyjaśniła, "zwykle w stadninie rodzi się ok. 80 źrebaków. Stadniny nie są z gumy, jeśli osobniki nie są wybitne, to się je sprzedaje, żeby zrobić miejsce innym".

 

TOK FM, RMF FM, polsatnews.pl

prz/ml/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze