Nowoczesna: śledztwo ws. składów sędziowskich w tzw. aferze polickiej to presja na sędziów

Polska
Nowoczesna: śledztwo ws. składów sędziowskich w tzw. aferze polickiej to presja na sędziów
Pixabay.com/succo/Zdj. ilustracyjne

Śledztwo dot. nieprawidłowości przy wyznaczaniu składów sędziowskich, orzekających ws. wielomilionowych strat w Grupie Azoty Zakładach Chemicznych Police, to presja prokuratury i ministra sprawiedliwości na sędziów - ocenił poseł Nowoczesnej Piotr Misiło.

W lipcu szczeciński sąd nie uwzględnił zażaleń prokuratury na niezastosowanie aresztu wobec 10 podejrzanych w tzw. aferze polickiej. Według sądu II instancji zebrane przez prokuratora dowody nie pozwalają na przyjęcie, iż zachodzi duże prawdopodobieństwo popełnienia przez podejrzanych zarzuconych im czynów. Żaden z podejrzanych nie trafił wtedy do aresztu.

 

Od 2 sierpnia br. śledztwo dot. przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez sędziów odpowiedzialnych za wyznaczenie składów sędziowskich prowadzi szczecińska prokuratura regionalna.

 

- Zbigniew Ziobro i prokuratura chcą wywrzeć presję na sędziach - powiedział w środę dziennikarzom poseł Misiło. - Nie wiemy, czy ma to zmierzać do skierowania aktu oskarżenia przeciwko sędziom, bo jest to tak dziwna i tak niespotykana w demokratycznym państwie konstrukcja, że nawet najstarsi prawnicy, z którymi miałem przyjemność rozmawiać powiedzieli mi, że nie spotkali się z taką historią w Polsce - dodał poseł Nowoczesnej.

 

Misiło zaapelował do Ziobry i prokuratury o "białą księgę" w tej sprawie, "aby wszyscy zobaczyli, jaki jest zebrany materiał przez prokuraturę i czy faktycznie jest tak, że oba składy sędziowskie nie znają się na prawie i na tym, jak wyglądają procesy w przedsiębiorstwach. Jak zaznaczył, "może to prokuratorzy są nieprzygotowani i próbują na nowo interpretować przepisy prawa".

 

Poseł Nowoczesnej poinformował, że przygotuje w tej sprawie interpelację, która trafi do ministra Ziobry. Zapowiedział też, że będzie domagał się wyjaśnień od premier Beaty Szydło.

 

Prokuratura "powzięła uzasadnione wątpliwości"


Prokuratura Krajowa podała w środę, że "zgodnie z zasadami kodeksu postępowania karnego oraz przepisami regulującymi organizację i ustrój sądów, sędziów powołanych do orzekania w sprawie wyznacza się w kolejności według wpływu spraw oraz jawnej dla stron listy sędziów danego sądu lub wydziału".

 

Według prokuratury, taki sposób wyznaczenia sędziów powinien być zastosowany również w szczecińskich sądach, gdzie rozpoznawane były prokuratorskie wnioski o zastosowanie środków zapobiegawczych w postaci tymczasowego aresztowania wobec podejrzanych oraz zażalenia prokuratora na postanowienia Sądu I instancji o odmowie zastosowania tymczasowego aresztowania.

 

W obu tych przypadkach prokuratura otrzymała z sądu kilka różnych wokand sędziowskich dot. rozpoznania tej samej sprawy - podała prokuratura. Z jej informacji wynika, że różniły się one osobowym składem orzekającym, liczbą sędziów, a także terminem posiedzeń. Prokuratura "powzięła uzasadnione wątpliwości, co do prawidłowości wyznaczenia sędziów sprawozdawców".

 

"Powyższe reguły nie zostały naruszone"


Do sprawy odniósł się we wtorek rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Szczecinie Michał Tomala. Jak podał, wyznaczenie sędziów referentów w sprawach aresztowych i zażaleniowych, jest uregulowane zgodnie z obowiązującymi przepisami i zaakceptowane przez Kolegium Sądu Okręgowego w Szczecinie, a sam przydział ma charakter losowy.

 

Według Tomali, "powyższe reguły nie zostały naruszone w przedmiotowej sprawie na poziomie Sądu Rejonowego i Sądu Okręgowego, w której sposób procedowania był taki sam, jak w wielu innych postępowaniach".

 

Centralne Biuro Antykorupcyjne w czerwcu zatrzymało dziesięć osób w tej sprawie. To m.in.: b. prezes Grupy Azoty Zakłady Chemiczne Police Krzysztof J., byli członkowie zarządu Anna P. i Wojciech N., a także były dyrektor generalny African Investment Group Tomasz J. Wśród podejrzanych są także były kierownik biura spedycji polickiej spółki Maciej G. i były prezes zarządu Transtech Robert Z.

 

Według śledczych, przez działalność byłych członków zarządu, a także osób pełniących kierownicze stanowiska oraz przedstawicieli różnych spółek współpracujących z zakładami, spółka straciła co najmniej 30 mln zł i została bezpośrednio narażona na stratę kolejnych 2,5 mln zł.

 

PAP

prz/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze