Maspex nie zwolni odpowiedzialnych za grafikę Tigera. "Zaproponowali zadośćuczynienie w formie wolontariatu"

Polska
Maspex nie zwolni odpowiedzialnych za grafikę Tigera. "Zaproponowali zadośćuczynienie w formie wolontariatu"
Instagram/tigerenergydrink

Krzysztof Pawiński, prezes Maspexu Wadowice poinformował, że firma nie zwolni pracowników, którzy zaakceptowali grafikę wstawioną na instagramowe konto marki Tiger. "Osoby […] zaproponowały zadośćuczynienie w formie zaangażowania się w wolontariat - pomoc chorym powstańcom i własny pieniężny wkład w tę pomoc. Poniosą też kary finansowe" - powiedział w rozmowie z rp.pl.

Plakat zamieszczony 1 sierpnia, w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego, na profilu instagramowym firmy, pokazywał wyprostowany środkowy palec z zawiniętą na nim czerwoną kokardą. Głosił też: "1 sierpnia dzień pamięci" oraz: "Chrzanić to, co było. Ważne to, co będzie!".

 

Publikacja wywołała  wiele negatywnych komentarzy, a wpis został usunięty.

 

W ramach zadośćuczynienia za obraźliwą grafikę producent napoju przelał na konto Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej pół miliona zł na pomoc kombatantom. Na swoim oficjalnym profilu na Twitterze zamieścił skan dowodu wpłaty i informację: "TIGER przeprasza".

 

Agencja J. Walter Thompson Group Poland zwolniła autorów grafiki. Następnego dnia Maspex za porozumieniem stron rozwiązał umowę z agencją i zapowiedział, że profile Tigera na Twitterze i Instagramie zostaną zamknięte.

"Adekwatną decyzją byłoby zwolnienie ich z pracy"
 
Pawiński pytany o los pracowników odpowiedzialnych za kontrolę komunikacji Tigera w firmie odpowiedział: - Oczywistą konsekwencją tego, co zaszło, jest zakończenie współpracy z agencją, która przygotowała dla nas ten materiał i która też dokonała krytycznej oceny swojej roli. Kolejnym krokiem jest negatywna ocena pracy osoby akceptującej kampanię i jej bezpośredniego przełożonego w naszej firmie.
 
Jak stwierdził, "adekwatną decyzją byłoby zwolnienie ich z pracy", jednak pracownicy nie stracą posady. 
 
- Osoby, których to dotyczy, zaproponowały zadośćuczynienie w formie zaangażowania się w wolontariat - pomoc chorym powstańcom i własny pieniężny wkład w tę pomoc. Poniosą też kary finansowe. Taką propozycję przyjęliśmy, bo to się wpisuje w nasze postanowienie, by każda reakcja oznaczała coś dobrego dla tych, których dotknęliśmy - wyjaśnił prezes firmy.
 
Poinformował również, że "dalsze konsekwencje już zrealizowane to też zmiana komunikacji tej marki, zamknięcie kanałów social media". - W konsekwencji analizy procesu, jak doszło do tego błędu, zmieniamy ścieżkę decyzyjną oceny materiałów do social mediów dostarczanych z zewnątrz - dodał.
 
"Jest mi po ludzku wstyd"
 
Komentując kryzys wizerunkowy marki prezes Maspexu przyznał, że jest mu "po ludzku wstyd". - Czuję się fatalnie, źle. Nikłym usprawiedliwieniem jest fakt, że było to niezamierzone. Wstyd wzrasta tym bardziej, że brak naszej reakcji na kompletny brak refleksji autorów grafik sprawiał, że się rozpędzali - dodał.
 
- Zawiniliśmy jednak nie brakiem szacunku dla powstańców, ale nadmiernym zaufaniem do agencji reklamowej i naszych niższych szczebli menedżerskich. To biorę na barki i muszę starać się udźwignąć - podsumował.

 

rp.pl, polsatnews.pl

 

mr/dro/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze