"Ja tego incydentu nie znam". Szyszko mija się z prawdą o pobiciu operatora Polsat News w Puszczy Białowieskiej

Polska
"Ja tego incydentu nie znam". Szyszko mija się z prawdą o pobiciu operatora Polsat News w Puszczy Białowieskiej
Polsat News

- Cieszę się, że wyszli z aresztu - powiedział Jan Szyszko w TVP Info o wypuszczonych we wtorek na wolność mężczyznach, którzy pobili operatora Polsat News. - To ludzie, którzy tu pracują, ja tego incydentu nie znam - dodał minister środowiska.

Minister środowiska przekonywał, że incydentu nie zna.

 

Najpierw wie, potem udaje, że nie

 

Jednak 31 lipca na konferencji prasowej szef resortu środowiska odniósł się do sprawy pobicia dziennikarza i powiedział, że dowiedział się o niej od dziennikarzy na tej konferencji.

 

Wtedy wyraził swoje zaniepokojenie "eskalacją".

 

- Wyrażam ubolewanie, że taki fakt zaistniał. Boję się eskalacji tego rodzaju spraw. Wypowiadałem się o tym wtedy, kiedy pobito dyrektora Zakładu Usług Leśnych. Na pewno ta sytuacja zaczyna być niebezpieczna - powiedział wtedy szef resortu środowiska.

 

Teraz wspomniał, że w Puszczy był też "drugi przypadek". - Mianowicie taki, że działacz organizacji ekologicznej przyszedł do biura przedsiębiorcy i pobił go tak, że ten wylądował w szpitalu. I ten działacz, o ile mam dobre informacje, nie poniósł konsekwencji - opowiadał szef resortu środowiska.

 

-  Z jednej strony, miejscową ludność, miejscowych robotników, którzy pracują przy pracach leśnych, można w jakiś sposób zaatakować, obrażać, wymuszać na nich pewną działalność, a jak się zdenerwują , to wsadza się ich do więzienia. A w stosunku do działaczy, którzy pobili kogoś, nie stosuje się tego środka - przekonywał minister.

 

Zastrzegł jednak, że jeżeli przy okazji zaatakowania operatora Polsatu doszło do przekroczenia prawa, to "trzeba z tego wyciągnąć wnioski".

 

Pobili, próbowali potrącić samochodem

 

Do pobicia doszło 29 lipca. Do operatora kamery podjechał samochód. Siedzący w nim mężczyźni zaczęli pytać dziennikarza, czy ma zezwolenie na nagrywanie. Gdy operator udzielił odpowiedzi z samochodu wysiadł jeden z mężczyzn, który uderzył dziennikarza pięścią w głowę. Dziennikarz nie zaprzestał nagrywania, co rozsierdziło mężczyzn. Zaczęli gonić dziennikarza usiłując dwukrotnie potrącić go samochodem.

 

Następnie przewrócili go na ziemię. Jeden z mężczyzn obezwładnił dziennikarza, a drugi zabrał mu kamerę. Pobitego operatora zostawili na ziemi, a sami oddalili się ze sprzętem należącym do stacji.

  

Policja zatrzymała mężczyzn jeszcze tego samego dnia, mają 22 i 47 lat i są pracownikami jednej z firm zajmujących się wycinką drzew w Puszczy Białowieskiej. Prokuratura w Hajnówce postawiła im zarzuty rozboju, połączonego z uszkodzeniem ciała. Grozi za to od 2 do 12 lat więzienia. Mężczyźni nie przyznają się do winy.

 

We wtorek Dariusz S. i Andrzej S.  zostali zwolnieni z aresztu. Prokuratura w Hajnówce podjęła taką decyzję na wniosek obrońcy, który wskazywał, że ustała obawa matactwa ze strony podejrzanych.

 

TVP Info, polsatnews.pl, Onet

ml/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze