Niemiecki ekspert ostrzega: nic się nie poprawiło, zagrożenie zamachami terrorystycznymi wciąż wysokie

Świat
Niemiecki ekspert ostrzega: nic się nie poprawiło, zagrożenie zamachami terrorystycznymi wciąż wysokie
PAP/EPA/Armando Babani
Na zdjęciu akcja policji w Konstancji w Badenii-Wirtembergii nad jeziorem Bodeńskim (Niemcy). 30 lipca 34-letni Irakijczyk zastrzelił w tamtejszym klubie jedną osobę, a trzy ciężko ranił. Śledczy poinformowali, że strzelanina miała podłoże osobiste i wykluczyli motyw islamistyczny.

Zagrożenie zamachami dżihadystycznymi w Niemczech jest wciąż wysokie - powiedział Rolf Tophoven z Instytutu ds. Przeciwdziałania Kryzysom IFTUS. Jego zdaniem takie akty terroru jak w Ansbach, Wuerzburgu czy Berlinie mogą się powtórzyć w każdej chwili. Ekspert podkreślił, że "nie ma mowy o jakimkolwiek uspokojeniu sytuacji" w bieżącym roku.

Wśród przyczyn zagrożenia terrorystycznego w Europie Tophoven wymienił m.in. porażki militarne Państwa Islamskiego (IS) w Syrii i Iraku.

 

- IS przegrywa co prawda bitwy, lecz nie wojnę. Do niedawna walczyło w Syrii i Iraku jeszcze 5 tys. bojowników islamskich pochodzących z Europy Zachodniej. Pytam: gdzie są oni teraz? - zapytał Tophoven.

 

Wojna idzie z powracającymi z Bliskiego Wschodu

 

O powracających z Bliskiego Wschodu bojownikach powiedział: "przenoszą wojnę do nas, do Europy".

 

Ekspert zaznaczył poza tym, że do dokonania zamachu "nie jest dziś już potrzebne ani specjalne wyposażenie, ani pojazd - jak było w przypadku Anisa Amriego", który wjechał ciężarówką w tłum na targu bożonarodzeniowym w Berlinie.

 

- Islamistom wystarczy po prostu nóż. Widzieliśmy to niedawno w Hamburgu, gdzie w lipcu ataku w supermarkecie dokonał młody Palestyńczyk - przypomniał historyk.

 

Za kolejną przyczynę zagrożenia islamistycznym terroryzmem w Niemczech uznał "młodych, zradykalizowanych muzułmanów, którzy wychowali się w Niemczech".

 

Z jego relacji wynika, iż znaczącą rolę w procesie rekrutacji odgrywają dziś media społecznościowe. Manipulacja umysłami młodych niemieckich muzułmanów odbywa się obecnie poprzez "udostępnianie filmów propagandowych w sieci oraz nawiązywanie kontaktu za pomocą czatów i komunikatorów internetowych".

 

Rekrutacja przeniosła się do sfery prywatnej w sieci

 

Zdaniem eksperta, "rekrutacja przeniosła się ze sfery publicznej do sfery prywatnej". Według niego dzieje się tak, ponieważ "radykalni imamowie zdają sobie doskonale sprawę z tego, że meczety są w Niemczech inwigilowane przez państwo".

 

Tophoven skrytykował również niemieckie stowarzyszenia muzułmańskie, które w jego ocenie "nie robią wystarczająco dużo, by zwalczać islamizm".

 

- Składanie kondolencji po zamachu to stanowczo za mało. Oczekuję od nich intensywniejszej współpracy - przykładowo z policją - powiedział ekspert.

 

Znawca terroryzmu zaapelował do niemieckich muzułmanów o "stanowczą postawę" wobec islamistów.

 

- Oczekuję, że islamskie wspólnoty w Niemczech będą wyrzucały z meczetów tych ludzi, którzy nawołują do przemocy, głoszą poglądy radykalne - powiedział Tophoven.

 

PAP

hlk/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze