Ogromny sztorm na trasie kajaka Aleksandra Doby. Na Atlantyku będzie "10" w skali Beauforta. Nadejdzie w poniedziałek

Kultura
Ogromny sztorm na trasie kajaka Aleksandra Doby. Na Atlantyku będzie "10" w skali Beauforta. Nadejdzie w poniedziałek
Facebook.com/Aleksander Doba

Polski kajakarz Aleksander Doba jest w dwóch trzecich trasy z Ameryki Północnej do Europy. W najbliższych dniach może mieć jednak poważne kłopoty. Meteorolodzy przewidują ogromny sztorm na Atlantyku. Jeśli sprawdzą się prognozy, to w poniedziałek śmiałek będzie musiał zmierzyć się z wiatrem wiejącym w porywach prawie 100 km/h i nawet pięciometrową falą. Do Europy zostało mu 1000 mil morskich.

"Jeżeli prognozy pogody się sprawdzą, to w najbliższych dniach Olka czeka zmierzenie się z ogromnym sztormem. Takiego jeszcze nie doświadczył ani podczas pierwszej, ani drugiej, ani obecnej wyprawy. Od poniedziałku przez kolejne 2 dni przez tę część Atlantyku, gdzie znajduje się kajakarz, będzie przechodzić potężna nawałnica o sile 10 w skali Beauforta. Meteorolog wyprawy, dr Robert Krasowski informuje, że spodziewany jest wiatr o sile od 70 w porywach do ponad 90 km/godz., fale mogą osiągać wysokość 5 metrów" - poinformował Piotr Chmieliński, podróżnik, kajakarz, odkrywca źródeł Amazonki, który wspomaga kajakarza wraz zespołem przyjaciół.

 

Niepokojące mapy nadchodzącego sztormu

 

Na profilu Aleksandra Doby na Facebooku opublikowano mapy nadchodzącego sztormu, które przedstawiają układ i siłę wiatru prognozowanymi na środę, 2 sierpnia, gdy będzie wiało najmocniej oraz prognozę wysokości i kierunku fal w rejonie, gdzie obecnie wiosłuje Polak.

 

O warunkach pogodowych kajakarz informowany jest regularnie za pośrednictwem łączności satelitarnej.

 

 

Pod koniec czerwca Aleksander Doba miał napotkał poważne kłopoty. Podczas sztormu fala uszkodziła ster jego kajaka "Olo". Jednostka mogła jedynie dryfować po oceanie, a kajakarz próbował powstrzymać spychanie przez wiatr za pomocą tzw. dryfkotwy.

 

Akcję pomocy dla Aleksandra Doby koordynował ze Stanów Zjednoczonych Piotr Chmieliński. Dzięki pomocy zespołu osób zaangażowanych w koordynację podróży Polaka udało się skierować na jego pozycje frachtowiec "Baltic Light". W sobotę 1 lipca kajak został podniesiony na pokład, ster został zespawany, a Polak po kilku godzinach podjął podróż. Bez naprawy na pokładzie statku reperacja steru nie byłaby możliwa.

 


 

 

Tysiąc mil wiosłowania do Lizbony

 

72-letni Aleksander Doba nadal samotnie wiosłuje do Europy. Jest 2025 mil od wybrzeży Ameryki w New Jersey, skąd wypłynął 7 maja. Te próbę musiał przerwać po kilku dniach z powodu załamania pogody. Start powtórzył kilka dni później.

 

Start nastąpił z zatoki Sandy Hook w Nowym Jorku, pechowego miejsca, gdzie rok temu jego kajak został poważnie uszkodzony po tym jak pokonały go fale.

 

Jednostka została wtedy dwa razy przewrócona, a ocean wyrzucił ja na brzeg. Aleksander Doba musiał wtedy odłożyć swoje plany.

 

Teraz brakuje mu jeszcze 1000 mil, aby dotrzeć do wybrzeży Portugali. Doba wiosłuje do Lizbony. Chce tam dotrzeć na swoje urodziny 9 września.

 

Bliżej jest do wybrzeża Hiszpanii, od którego dzieli go 850 mil lub Francji - dystans to 950 mil. Najbliższy ląd to Irlandia odległa o 730 mil morskich.

 

Podróżnik, medalista, kawaler orderu, podróżnik roku

 

Aleksander Ludwik Doba (ur. 9 września 1946 w Swarzędzu) to polski podróżnik, kajakarz, zdobywca i odkrywca. Jako pierwszy człowiek w historii samotnie przepłynął kajakiem Ocean Atlantycki z kontynentu na kontynent pokonując trase z Afryki do Ameryki Południowej wyłącznie dzięki sile mięśni.

 

Opłynął kajakiem także Morze Bałtyckie i Bajkał. Również jako pierwszy opłynął całe polskie wybrzeże z Polic do Elbląga oraz Polskę po przekątnej z Przemyśla do Świnoujścia. Dwukrotny złoty, srebrny i brązowy medalista Mistrzostw Polski w kajakarstwie górskim.

 

Został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski i uhonorowano go tytułem Podróżnika Roku 2015 National Geographic.

Dzieciństwo spędził w Swarzędzu. Ukończył Politechnikę Poznańską. Od lat 70. XX wieku mieszka w Policach. Pracował w Zakładach Chemicznych Police.

 

Obecnie jest na emeryturze. Ma żonę Gabrielę, dwóch synów - Bartłomieja i Czesława oraz dwie wnuczki Olgę i Agatę (córki Bartłomieja i Katarzyny).

 

polsatnews.pl

hlk/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze