"Mniej buty i arogancji". Ziobro do Timmermansa

Polska

- Złe nawyki trzeba wypleniać. Chciałbym poprosić pana Timmermansa, żeby przestał z taką butą i arogancją wypowiadać się o Polsce i do Polski, i do Polaków - powiedział w środę minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Pytany, czy żałuje słów, wypowiedzianych jeszcze przed decyzją prezydenta, że "między bajki można włożyć opowieści o wecie" odparł, że nie. - Były trafną analizą polityczną - mówił.

Jak podkreślił Ziobro, forma też się liczy i kultura osobista ma znaczenie. - Dla nas, Polaków ma duże znaczenie. Wiemy, co znaczy godność i godność osobista i oczekujemy, żeby pan nas szanował, niezależnie od tego, że czasami się nie zgadzamy, że prowadzimy wewnętrzne spory - podkreślił.

 

- Polska zasługuje na należny szacunek i tego będziemy się kategorycznie od pana i pana koleżanek i kolegów domagać - oświadczył Ziobro.

 

Żądania bezpodstawne i nieuprawnione

 

- Druga rzecz, to charakter żądań, które pan Timmermans przedstawił. Są one całkowicie bezpodstawne i nieuprawnione. Polska konstytucja wyraźnie mówi, że sprawy organizacji wymiaru sprawiedliwości mieszczą się w zakresie wewnętrznych uprawnień naszego państwa. I z naszych kompetencji, demokratycznego mandatu, będziemy korzystać, nie ulegając jakiejkolwiek presji, naciskom, czy groźbom  - zaznaczył Ziobro.

 

Minister podkreślił, że Polska "wymaga spokoju i spokojnego reformowania wymiaru sprawiedliwości". - Jest on jedną z największych bolączek polskiego społeczeństwa, sądy działają bardzo źle. Pan Timmermans i jego koledzy mogą tego nie rozumieć, sami takich problemów nie mają - mówił Ziobro na konferencji w Sejmie.

 

"Inna jest nasza historia, inny obyczaj sądowy"

 

- Tam władza sądownicza jest inaczej zorganizowana, działa znacznie sprawniej, kojarzy się z inną kulturą prawniczą i sądową, niż ma to miejsce w Polsce. Inna jest nasza historia, inne doświadczenia, inny obyczaj sądowy - dodał.

 

Minister zaznaczył, że dlatego zadaniem polskiego rządu są zmiany w sądownictwie "zapowiedziane w kampanii wyborczej".

 

- Nie wiem czy pan Timmermans zna inny kraj w Europie, w którym sędzia jest gotów wykonywać polecenia premiera czy asystenta premiera na telefon. Czy zna taki kraj, w którym skazuje sią na walkę z łapownictwem funkcjonariuszy, natomiast uniewinnia się polityka, który został przez tych funkcjonariuszy złapany na gorącym uczynku. Ja znam taki kraj, znam takie sądy i wiemy, że naszym zadaniem jest sądownictwo zmienić, dlatego je zmieniamy - powiedział.

 

"Mieliśmy prawo oczekiwać innej decyzji pana prezydenta"

 

Minister, pytany na konferencji prasowej w Sejmie, czy żałuje swoich słów - wypowiedzianych jeszcze przed decyzją prezydenta - że między bajki można włożyć opowieści o wecie odparł, że nie. - Ponieważ uważam, że one były trafną analizą polityczną, która podpowiadała naturalną i logiczną sytuację, której należało sądzę się spodziewać - tak sądziłem wówczas - powiedział Ziobro.

 

- Nie zmieniam zdania, że mieliśmy prawo oczekiwać innej decyzji pana prezydenta w tej sprawie i chyba nikt z państwa nie ma wątpliwości co do tego, że ta decyzja nas nie cieszy i nie uważamy jej za dobrą decyzję dla polskiego sądownictwa - podkreślił Ziobro.

 

Miesiąc na odpowiedź rządu

 

Sytuacja w Polsce była tematem środowego spotkania unijnych komisarzy. Wiceszef KE Frans Timmermans stwierdził, że podpisanie przez prezydenta Andrzeja Dudę ustawy o ustroju sądów powszechnych uzasadnia - w momencie jej publikacji - rozpoczęcie procedury o naruszenie praworządności.

 

KE ma przesłać wezwanie do usunięcia uchybienia natychmiast po tym, jak ustawa zostanie opublikowana. Timmermans podkreślił jednocześnie, że KE cieszy się z faktu, iż prezydent Duda podjął decyzję o zawetowaniu ustaw o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa. KE oczekuje też w ciągu miesiąca odpowiedzi na swoje zalecenia ze strony polskiego rządu.

 

 

 

PAP

ml/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze