18 metrów od pioruna. Zdjęcie życia austriackiego fotografa

Technologie
18 metrów od pioruna. Zdjęcie życia austriackiego fotografa
Piaxabay

Austriacki fotograf Peter Pammer od dawna polował na błyskawice. Wreszcie udało mu się zrobić upragnioną fotografię. Pammer wykonał ją podczas gwałtownej burzy, która przechodziła nad Austrią 23 czerwca. To najprawdopodobniej jedno z najbliższych ujęć błyskawicy, jakie komukolwiek udało się uwiecznić na fotografii. I przeżyć.

Jak twierdzi fotograf i zarazem łowca burz, udało mu się uchwycić piorun z odległości zaledwie 18 metrów. Żeby błyskawica nie "prześwietliła" zdjęcia, zastosował krótki czas otwarcia migawki. Mimo to wokół pioruna pojawiła się dość gruba wiązka światła. W rzeczywistości błyskawica ma od kilku do kilkunastu centymetrów, najczęściej jest szeroka na grubość kciuka.

 

Gigantyczna energia - około miliarda dżuli


Główne wyładowanie przyciąga największą uwagę, jednak równie interesujące są mniejsze pioruny, które uderzyły w grunt po jej prawej i lewej stronie. Wyglądają one jak strzały. Wokół miejsca uderzenia pioruna roślinność odchyliła się na boki, a w samym miejscu spaliła się.

 


Piorun to gigantyczna energia, w przybliżeniu około miliarda dżuli, za sprawą których 100-watowa żarówka może się świecić przez 3 miesiące. Ta energia pojawia się na zaledwie dziesiąte lub setne części sekundy.

 

Piorun uderzył bez ostrzeżenia


Przypomnijmy, że również w czerwcu udało się sfilmować bardzo bliskie uderzenie pioruna. Miało to miejsce w Holandii. Piorun uderzył w drzewo znajdujące się kilkanaście metrów od autora nagrania, tuż za przydomowym ogródkiem.


Na nagraniu nie widać dokładnie, gdzie uderzył piorun, dopiero analiza nagrania klatka po klatce ujawniła, że błyskawica strzeliła w drzewo, a gigantyczna energia spłynęła po korze do ziemi. Na końcu z kory uniósł się dym.

 


Niestety, nagranie jest dość słabej jakości, wykonane telefonem komórkowym, dlatego nie sposób wyodrębnić klatki, na której błyskawica byłaby bardzo dobrze widoczna. Mimo to można zobaczyć moment, w którym uderza w drzewo.


W momencie uderzenia pioruna nie było słychać charakterystycznego dźwięku grzmotu, lecz szybki, ale donośny, przypominający raczej serię z karabinu, aniżeli uderzenie pioruna.

 

Fala dźwiękowa nie zdążyła się rozproszyć


Stało się tak dlatego, że uderzenie nastąpiło blisko nagrywającego, więc fala dźwiękowa nie zdążyła się rozproszyć, a tym samym ulec deformacjom. Temperatura pioruna sięga aż 30 tysięcy stopni, co powoduje gwałtowne i krótkotrwałe rozprężenie powietrza, po ustąpieniu którego spadek napięcia i temperatury powoduje odgłos grzmotu.

 

twojapogoda.pl

grz/luq/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze