Senat przyjął obie ustawy o sądownictwie. Przed budynkiem parlamentu protest Obywateli RP i KOD-u

Polska

O godz. 2:30 w sobotę Senat głosami PiS przyjął ustawę o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz Prawo o ustroju sądów powszechnych. W głosowaniu przepadł wniosek senatorów PO o odrzucenie obu ustaw w całości. Przed budynkiem parlamentu protestują Obywatele RP i KOD. Mają transparenty z napisami: "Łapy precz od sądów" i "PiS pod sąd".

Ustawa o Krajowej Radzie Sądownictwa była projektem rządowym, Prawo o ustroju sądów powszechnych - poselskim. Sejm przyjął je 12 lipca i jeszcze tego samego dnia przekazał do Senatu.

 

Debata w Senacie nad obiema ustawami zaczęła się w piątek, a zakończyła ok. godz. 1 w nocy w sobotę.  Następnie podczas przerwy w obradach zebrała się senacka komisja praw człowieka, praworządności i petycji, która  w ciągu kilkunastu minut rozpatrzyła wnioski zgłoszone do ustaw i zarekomendowała ich przyjęcie bez poprawek.

 

Za każdą z obu ustaw głosowało 57 senatorów, przeciw było 29. Nikt nie wstrzymał się od głosu. 

 

Jeśli podpisze je prezydent - po upływie 14 dni od ogłoszenia wejdą w życie, wbrew zarzutom opozycji, części prawników i ekspertów o niekonstytucyjności części ich zapisów.

 

Wyjątkiem w kwestii terminu wprowadzenia w życie  jest art. 13 Prawa o ustroju sądów powszechnych, dot. m.in. wieku przejścia sędziego w stan spoczynku, który zacznie obowiązywać 1 października.

 

"Obie ustawy niszczą niezależność sądów"

 

O nieprzyjmowanie przez Senat nowel ws. KRS i ustroju sądów apelował w debacie Bogdan Klich (PO). - One przesuwają nas na wschód, w tym kierunku, z którego udało się nam uciec w 1989 r. - mówił. - To bomby podłożone pod nasz wymiar sprawiedliwości. On mógł mieć swoje wady, ale nigdy nie zdominowały jego zalet. A główną było to, że był, i wciąż jeszcze jest, niezależny - powiedział o obu ustawach. - Wygaszenie kadencji członków Rady to przestępstwo prawne - ocenił.

 

- Jesteśmy w punkcie zwrotnym; obie omawiane ustawy niszczą niezależność sądów - mówił Bogdan Borusewicz (PO). - Nie zniszczą jednak niezawisłości sędziów, bo to zależy od każdego z nich - dodał. Według Borusewicza "skrócenie kadencji członków KRS to poważny problem, który pan prezydent powinien rozważyć, bo on też jest organem kadencyjnym". Dodał, że jeśli można zakwestionować kadencyjność jednego organu, to można też i innych. - Ten mechanizm można też będzie skierować przeciwko wam - dodał, zwracając się w stronę PiS.

 

 

- Nie widzę żadnego zamachu na wolność, swobodę i koniec demokracji w Polsce - mówił o noweli o KRS Aleksander Bobko (PiS). Jak dodał, on też ma obawy co przyniesie reforma sądownictwa ale mówi, że trzeba poczekać na efekty. Ocenił, że w dyskusji nad wprowadzanymi rozwiązaniami "jest sporo niepotrzebnych emocji". - Możemy się różnić, ale co do tego, że sądownictwa wymaga reformy, naprawy jesteśmy chyba zgodni - mówił.

 

- Zaproponowano jakiś sposób powoływania sędziów. Dlaczego sposób wybierania sędziów, jest określany jako zamach, koniec demokracji w Polsce? Nie widzę tutaj żadnego zamachu na wolność, swobodę i demokracje - mówił Bobko. Dodał, że w jego ocenie problemem są natomiast inne kwestie - m.in. niezawisłość sędziów. - To nie jest tak, że stworzymy jakiś idealny system i wrzucimy tam kogokolwiek i on będzie niezawisły. Pytanie co zrobić aby wychować sędziów niezawisłych. To jest kwestia pewnego etosu tego zawodu - powiedział.

 

"Czarne owce zdarzają się wszędzie"

 

Aleksander Stanisławek (PiS) zapewniał, że obóz rządzący ceni sędziów, którzy ciężko pracują, a ich niezawisłość jest dla niego najważniejszą kwestią. Ocenił, że rozpatrywane nowele "mają pomóc sędziom w ich ciężkiej pracy" i chronić ich niezawisłość". - Jeżeli będziemy starali się wszyscy razem, to podniesiemy jakość nie tylko KRS, jeżeli razem będziemy współpracowali to wszystkim nam w Polsce będzie lepiej, bo sądy wszystkich nas dotyczą - powiedział.

 

- Poprzez nowelę KRS zmieniamy model z korporacyjnego na demokratyczny, oddajemy władzę narodowi; dotychczasowy model KRS był niezgodny z konstytucją - mówił w Senacie wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł. Podkreślał, że każdy sędzia "nosi buławę w plecaku" i będzie mógł zostać członkiem Rady. Apelował do senatorów o "porozumienie ponad podziałami i zagłosowanie nad ustawą".

 

- Czarne owce zdarzają się wszędzie i byłoby krzywdzeniem środowiska twierdzenie, że wszyscy tak postępują - mówił Warchoł o sędziowskich postępowaniach dyscyplinarnych. Wskazał, że rocznie ponad 40 proc. z nich kończy się bez kary: uniewinnieniem, umorzeniem, bądź odstąpieniem od wymierzenia kary. - Czy to jest dużo, czy to jest mało, nie mnie osądzać - dodał.

 

Jak zaznaczył Warchoł, np. w Holandii w ostatnich 30 latach było pięć postępowań dyscyplinarnych. - Na moje pytanie do kolegi z holenderskiej rady sądownictwa usłyszałem odpowiedź, że ich sędziowie jak mają coś na sumieniu, to po prostu odchodzą. Wyraziłem więc zdziwienie, że nie paktują, nie proszą o karę łagodniejszą. Nic takiego, po prostu odchodzą - mówił Warchoł. - Gdybyśmy mieli wzorce holenderskie w naszym kraju, to niepotrzebna byłaby żadna reforma - podkreślił.

 

"Tak marnego sprawozdania dawno nie słyszałem"

 

- Sądownictwo musi podlegać społecznej kontroli narodu - mówił sen. Rafał Ambrozik (PiS), sprawozdawca senackiej komisji. Dodał, że polega ona na tym, że "przedstawiciele narodu wybierają spośród sędziów członków KRS, a więc naród ma pośredni wpływ na to, który sędzia znajdzie się w KRS". - Nowela przyczyni się do poprawy pracy Rady - dodał.

 

- Tak marnego sprawozdania dawno nie słyszałem - mówił Klich, co wywołało oburzenie senatorów PiS. Robert Mamątow (PiS) ocenił, że Klich obraził sprawozdawcę. - Nie będę pana obrażał, ale jest pan po prostu złym, zepsutym człowiekiem - zwrócił się do Klicha. Ocenił, że powinien on przeprosić Ambrozika. Klich replikował, że powiedział wcześniej, iż bardzo szanuje Ambrozika i jego zdolności intelektualne oraz że "jego sprawozdanie jest marne, bo marne były obrady komisji". - Podtrzymuje wszystko, co powiedziałem - dodał, podkreślając że oczekuje przeprosin od Mamątowa.

 

Nowela przewiduje m.in. powstanie w KRS dwóch izb oraz wygaszenie, po 30 dniach od wejścia noweli w życie, kadencji jej członków: zarówno 15 sędziów, jak i 6 parlamentarzystów. Nowi członkowie Rady-sędziowie byliby wybrani na wspólną 4-letnią kadencję (tylko raz można byłoby być wybranym do KRS ponownie).

 

Nowelizacja budzi krytykę opozycji

 

Kandydatów na członków KRS-sędziów marszałkowi Sejmu zgłaszałoby prezydium Sejmu lub co najmniej 50 posłów. Mogą oni wybierać kandydatów wyłącznie spośród sędziów zarekomendowanych przez środowiska prawnicze. Prawo do tego miałyby stowarzyszenia sędziów lub prokuratorów, grupy co najmniej 25 sędziów lub prokuratorów, Naczelna Rada Adwokacka, Krajowa Rada Radców Prawnych i Krajowa Rada Notarialna.

 

W skład Pierwszego Zgromadzenia KRS mieliby wejść: I prezes SN, prezes NSA, minister sprawiedliwości, osoba powołana przez prezydenta, czterech posłów i dwóch senatorów. Drugie Zgromadzenie ma utworzyć 15 sędziów wszystkich szczebli, wybieranych przez Sejm.

 

Według noweli, jeżeli obie izby będą miały różne opinie o kandydacie na sędziego, wówczas ta, która wydała o nim opinię pozytywną, może wnioskować o decyzję Rady w pełnym składzie. Wówczas za kandydatem musiałoby się opowiedzieć 2/3 składu całej Rady.

 

Zgodnie z nowelą, wygaszona byłaby także kadencja rzecznika dyscyplinarnego sądów. Według noweli, jeśli pracownicy Biura KRS nie przyjęliby nowych warunków pracy i płacy, ich stosunki pracy wygasłyby. Nowela ma wejść w życie po 14 dniach od jej ogłoszenia.

 

Nowelizacja budzi krytykę opozycji oraz m.in. środowisk sędziowskich, RPO i niektórych organizacji pozarządowych, a także OBWE.

 

PAP

hlk/mta/grz/dk/dro/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze