"Witam państwa po »czarnej środzie«". Oświadczenie I prezes Sądu Najwyższego

Polska

- Sąd Najwyższy staje się sądem przy Ministrze Sprawiedliwości. Najbardziej niepokoi bardzo duża władza ministra nad sędziami, to jest groźne - tak I prezes SN prof. Małgorzata Gersdorf oceniła projekt nowej ustawy o SN autorstwa posłów PiS. Czwartkowy briefing w SN Gersdorf zaczęła słowami: witam państwa po »czarnej środzie«".

W środę wieczorem na stronach Sejmu pojawił się projekt PiS, który przewiduje m.in. trzy nowe Izby SN, modyfikacje w powoływaniu sędziów SN i umożliwienie przeniesienia obecnych sędziów SN w stan spoczynku. Art. 87 stanowi, że "z dniem następującym po dniu wejścia w życie niniejszej ustawy sędziowie SN, powołani na podstawie przepisów dotychczasowych, przechodzą w stan spoczynku, z wyjątkiem sędziów wskazanych przez Ministra Sprawiedliwości". W środę Sejm uchwalił też nowele ustaw o KRS oraz o sądach powszechnych.

 

"Nie jest to fachowy dokument"

 

Gersdorf oceniła, że celem propozycji posłów PiS jest "szerokie podporządkowanie SN ministrowi sprawiedliwości" oraz "wymiana składu SN". - To w moim przekonaniu wykracza poza trójpodział władzy, ale będziemy to jeszcze analizować, może są tam przepisy, które aż na taką ostrą ocenę nie zasługują - dodała, podkreślając, że jest po pierwszej, wstępnej, lekturze projektu. Na 27 lipca I prezes zwołała nadzwyczajne Zgromadzenie Ogólne Sędziów SN w tej sprawie.

 

Zdaniem Gersdorf wejście w życie projektu w tym kształcie spowodowałoby zahamowanie postępowań przed SN, bo - jak mówiła - każda reorganizacja prowadzi do zahamowania prac, a ta reorganizacja jest głęboka. - Mamy przejście w stan spoczynku wszystkich sędziów SN, którzy aktualnie orzekają, z tym, że bez tych, których wskaże minister sprawiedliwości - przypomniała. - To jest też bardzo niepokojące, że to właściwie minister sprawiedliwości dopuszcza do orzekania - dodała.

 

W jej ocenie "projekt ma pewne niedoróbki formalne". - Ale może to jest zrozumiałe, skoro pracowało nad nim tylko 50 posłów i nie jest to fachowy dokument - zaznaczyła.

 

"Liczę się z tym, że nie dotrwam do końca kadencji"

 

Za niepokojący uznała proces procedowania nad tak ważną ustawą. Przypomniała, że jest to projekt poselski, czyli nie będzie poddany konsultacjom. Dodała, że SN nie otrzymał tego projektu.

 

- Nie jestem przywiązana do tego, żeby być I prezesem SN (...); liczę się z tym, że nie dotrwam do końca kadencji. Drugiej już nie zamierzam mieć ze względu na wiek. W tej chwili jest to oczywiste, że nie dotrwam nawet do końca tej kadencji - oceniła Gersdorf.

 

Przyznała, że liczyła się ze zmianami w SN, ale nie przypuszczała, że zajdą aż tak daleko.

 

Według Gersdorf obecni sędziowie SN "mają najwyższy poziom merytoryczny i moralny". - Zarzutów takich, że niewłaściwie orzekają, stawiać im absolutnie nie można - powiedziała, nawiązując do słów uzasadnienia projektu, że SN musi "lepiej pracować". - Średnia rozpatrywania spraw w SN to jest siedem miesięcy, nie można więc mówić, że istnieje jakaś opieszałość - dodała. Jej zdaniem obecna ustawa o SN "działa znakomicie"; za "chybioną" uznała tezę, że wymaga ona zmian.

 

"Bicz na sędziego"

 

Według Gersdorf SN - w myśl tego projektu - składałby się właściwie z SN oraz z Izby Dyscyplinarnej (którą nazwała "biczem na sędziego"). Taką opinię uzasadniła tym, że projekt daje prezesowi tej Izby "ogromne kompetencje". Dodała, że projekt opisuje Izbę Dyscyplinarną, ale już nie pozostałych dwu: Spraw Publicznych oraz Spraw Prywatnych - co jest pozostawione regulacji regulaminu SN. Regulamin ten ma zaś przyjąć w drodze rozporządzenia minister sprawiedliwości. - To też rodzi nasze głębokie zaniepokojenie, że minister sprawiedliwości, czyli władza wykonawcza, tak daleko będzie sięgał w ustrój SN, czyli władzy sądowniczej - oświadczyła I prezes SN.

 

Ponadto skrytykowała ona zapis projektu o tym, że "przydziału spraw i wyznaczenia składu orzekającego dokonuje prezes SN kierujący pracą właściwej izby". Nazwała to "ręcznym przydzielaniem spraw", przypominając, że PiS wiele razy zapewniał, iż ma nie być takiego przydzielania spraw. - W SN tego nigdy nie było - dodała.

 

Sądownictwo nie pozostaje dziś pod żadną kontrolą społeczną; w 1989 r. nie było reformy wymiaru sprawiedliwości, poza niewielkimi modyfikacjami - mówił szef sejmowej komisji sprawiedliwości Stanisław Piotrowicz (PiS), uzasadniając projekt o SN. Przypuszcza on, że pierwsze prace nad nim mogą ruszyć w Sejmie jeszcze przed parlamentarnymi wakacjami.

 

PAP, polsatnews.pl

dro/luq/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze