"Musimy pamiętać o ludobójstwie na Wołyniu i o nim przypominać"

Polska
"Musimy pamiętać o ludobójstwie na Wołyniu i o nim przypominać"
PAP/Adam Warżawa

Ponad 100 tys. Polaków zostało zamordowanych na Wołyniu, jako naród musimy o tym pamiętać i zawsze o tym przypominać - nie po to, by podsycać niechęć wobec narodu ukraińskiego, tylko by traktować to, jako ostrzeżenie - powiedział we wtorek w Gdańsku prezydent Andrzej Duda.

W krótkim przemówieniu, którego wysłuchało kilkadziesiąt osób zgromadzonych pod pomnikiem, Duda podkreślił, że 11 lipca jest "ważnym dniem, dniem narodowej pamięci o obywatelach II RP, na których dopuszczono się aktu ludobójstwa, co uczynili ukraińscy nacjonaliści". - Bez wątpienia celem tamtej wielkiej ludobójczej akcji było zniszczenie ludzi narodowości polskiej, było po prostu ich zgładzenie, wyeliminowanie - zaznaczył prezydent.

 

- Cieszę się, że państwo polskie o nich pamięta - dodał. Jak mówił, w czasie ludobójczej akcji ponad 100 tys. ludzi pomordowano, a "kulminacja tych straszliwych wydarzeń miała miejsce dokładnie 74 lata temu (…), w niedzielę, nazywaną »krwawą niedzielą na Wołyniu«". Przypomniał, że napadnięto wówczas ponad 150 miejscowości zamieszkanych przez Polaków.

 

"Musimy pamiętać o tym, jako o ostrzeżeniu"

 

- Jako naród, jako społeczeństwo, musimy o nich pamiętać i musimy zawsze o tym przypominać - nie po to, by podsycać niechęć wobec narodu ukraińskiego, absolutnie nie po to. Wręcz przeciwnie - musimy pamiętać o tym, jako o ostrzeżeniu i musimy pamiętać o tym, jako o elemencie budowania dobrych relacji pomiędzy naszymi narodami, jak najlepszych. Musimy je budować na uczciwej pamięci i na nazywaniu spraw po imieniu, takimi, jakimi one rzeczywiście były, bo dobre relacje między narodami można budować tylko i wyłącznie na prawdzie" - oświadczył Andrzej Duda.

 

Prezydent przypomniał, że ze strony polskiego podziemia były także akcje odwetowe prowadzone przez Armię Krajową. - Zginęli także i ludzie narodowości ukraińskiej, choć nie da się rozmiaru tych dwóch zbrodni porównać, bo Polaków wymordowano w sposób planowy. Powtarzam jeszcze raz: to było ludobójstwo, to były mordy na tle etnicznym. Nie wolno nam nigdy o tym zapomnieć. Nie wolno nam nigdy zapomnieć o tych, którzy zginęli. Powinniśmy czynić wszystko, aby byli oni godnie upamiętnieni i aby mieli swoje groby, na których będzie można czcić ich pamięć - podkreślił prezydent. Przypomniał jednocześnie, że potomkowie wielu z ofiar rzezi wołyńskiej mieszkają dziś m.in. w Gdańsku.

 

Pomnik Pamięci Ofiar Eksterminacji Ludności Polskiej

 

Po złożeniu kwiatów pod pomnikiem Duda przyklęknął pod nim na chwilę. Własne wiązanki złożyli też pod obeliskiem przewodniczący "S" Piotr Duda oraz wojewoda pomorski Dariusz Drelich. Po tej krótkiej uroczystości prezydent w towarzystwie m.in. szefa Solidarności udał się na plebanię pobliskiego kościoła św. Brygidy, którego proboszcz - ks. Ludwik Kowalski - brał także udział w rocznicowym spotkaniu pod obeliskiem.

 

Pomnik Pamięci Ofiar Eksterminacji Ludności Polskiej na Wołyniu usytuowany jest na terenie gdańskiego Starego Miasta. Inicjatorem budowy pomnika, który został odsłonięty 11 lipca 2003 r., był Okręg Wołyński Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej. Pomnik ma formę prostokątnego granitowego obelisku. Upamiętnia on ofiary eksterminacji etnicznej ludności polskiej, do której doszło na Wołyniu od lutego 1943 r. do lutego 1944 r.

 

Na powierzchni obelisku znajduje się znak krzyża oraz będący cytatem z "Dziadów" Adama Mickiewicza napis: "Jeśli zapomnę o nich, ty Boże na niebie zapomnij o mnie".

 

W środkowej części pomnika umieszczono też napis: "Pamięci dziesiątków tysięcy Polaków, mieszkańców Wołynia i Kresów południowo-wschodnich Rzeczpospolitej Polskiej, których ocalić z rzezi lat 1943-1944 nie było nam dane, także tych, którzy opuścili rodzinne strony i poszli na poniewierkę uciekając przed terrorem i zagładą z rąk ukraińskich nacjonalistów OUN-UPA. W 60 rocznicę wielkiej tragedii. Rodacy".

 

Uroczystości ku czci ofiar Zbrodni Wołyńskiej

 

We wtorek rano pod pomnikiem odbyła się symboliczna uroczystość ku czci ofiar Zbrodni Wołyńskiej, w której wzięli udział m.in. konsul generalny Ukrainy i przedstawiciele samorządu. Na miejscu okazało się, że w nocy z poniedziałku na wtorek ktoś namalował sprayem na obelisku kilka symboli tzw. "wilczego haka", którego używają neonaziści. Pomnik został oczyszczony, a sprawców szuka policja.

 

Masowe zbrodnie popełnione w latach 1943-45 przez OUN i UPA na ludności polskiej głównie na Wołyniu i w Galicji Wschodniej określane są mianem Zbrodni Wołyńskiej. Jej kulminacja nastąpiła 11 lipca 1943 r., gdy oddziały UPA w skoordynowany sposób zaatakowały około 150 polskich miejscowości, zabijając wówczas 10-12 tys. ich mieszkańców.

 

W ocenie polskich historyków Zbrodnia Wołyńska była ludobójczą czystką etniczną, w której zginęło ogółem ponad 100 tys. osób. Są też szacunki mówiące o 120-130 tys. ofiar. Dla badaczy z Ukrainy zbrodnie były konsekwencją wojny prowadzonej przez Armię Krajową z UPA, w której wzięła udział ludność cywilna. Strona ukraińska ocenia swoje straty na 10-12, a nawet 20 tys. osób.

 

"Zamordowani jedynie za to, że byli Polakami"

 

Wcześniej podczas uroczystości, które odbyły się przy Skwerze Wołyńskim w Warszawie, udział wzięli m.in. szef MON Antoni Macierewicz, prezes IPN Jarosław Szarek, prezes PiS Jarosław Kaczyński oraz p.o. szefa Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych Jan Józef Kasprzyk.

 

Podczas warszawskich uroczystości odczytano też list od prezydenta Dudy.

 

"Rzeź wołyńska pozostaje wciąż bolesną raną w naszej polskiej pamięci, tym bardziej, że bardzo długo była przemilczana i nieobecna" - napisał prezydent.

 

Dodał, że "ojczyzna nigdy nie zapomni o swoich wiernych obywatelach, zamordowanych jedynie za to, że byli Polakami".

 

Andrzej Duda napisał, że tragedia wołyńska wydarzyła się, "bo zabrakło Rzeczypospolitej. Państwo polskie podzielone przez dwa totalitarne imperia - hitlerowskie Niemcy i Rosję sowiecką - nie było w stanie skutecznie chronić swoich obywateli. Dlatego pamięć o tej ludobójczej zbrodni jest wezwaniem do budowania silnej Polski".

 

Podkreślił, że "prawda o tym, co wydarzyło się na Wołyniu, nie jest zagrożeniem dla więzi łączących nas, Polaków i Ukraińców". "(...) Przyjęcie prawdy o Wołyniu nie podważa, lecz wzmacnia naszą przyjaźń i współpracę. Prawda o tej ogromnej krzywdzie jest potrzebna, aby nasze relacje opierały się na mocnych podstawach i wzajemnym zaufaniu" - napisał Andrzej Duda.

 

 

"To ludobójstwo miało swój plan, cel i zbrodniczy kształt"

 

Jak mówił szef MON Antoni Macierewicz, ludobójstwo, które dokonało się 74 lata temu, "miało swój straszliwy kształt, którego wciąż nie jesteśmy świadomi". Jak dodał, "to ludobójstwo miało swój plan, cel i zbrodniczy kształt, bo było planowane. Nie było odruchem zemsty, było długofalowym planem, którego celem z jednej strony było wytrzebienie ludności polskiej żyjącej na tamtych terenach od setek lat".

 

- Z drugiej strony celem tego ludobójstwa było podzielenie narodów, odseparowanie ich, rzucenie nieprzebytej wydawałoby się smugi nienawiści i cierpienia między pobratymczymi narodami - podkreślił.

 

Jak zaznaczył Macierewicz, każde ludobójstwo wymaga i żąda od nas pamięci, a od spadkobierców tych, którzy go dokonali, "zadośćuczynienia przez przyznanie prawdy i wspólną pokutę za to, co się wydarzyło". - Stoimy dzisiaj tutaj też po to, by powiedzieć, że Polacy nigdy tamtego czasu nie zapomną, bo pamiętają, że ludobójstwo, którego dokonano na Polakach kresowych, miało swój pierwowzór i to było ludobójstwo niemieckie, ludobójstwo hitlerowskie. I miało swoje następstwo, i to było ludobójstwo sowieckie, ludobójstwo rosyjskie, którego doświadczyła Polska i Polacy - powiedział.

 

W opinii szefa resortu obrony świadomość tamtego "strasznego czasu i strasznego doświadczenia, któremu uległ naród polski" sprawia, że jesteśmy dzisiaj "nieporównanie silniejsi i nieporównanie bardziej zdolni do wspólnego działania na rzecz współpracy narodów".

 

"Skala tej zbrodni jest niewyobrażalna"

 

Prezes IPN Jarosław Szarek, mówiąc o rzezi wołyńskiej, podkreślił, że złamano wówczas "ten nasz odwieczny kodeks rycerski, że człowiek bezbronny, że dziecko, że kobieta nie mogą uczestniczyć w walce". - To wszystko podeptano. (...) Skala tej zbrodni jest niewyobrażalna - zaznaczył.

 

Szarek zwrócił uwagę, że "nie ma winnych narodów", ale "obwiniamy ludzi, obwiniamy ideologie, obwiniamy systemy". "Nie zgodzimy się na kłamstwa, bo to jest droga donikąd" - dodał.

 

 

 

11 lipca Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa

 

11 lipca 1943 r. rozpoczęła się masowa akcja przeciwko ludności polskiej przeprowadzona przez Ukraińską Powstańczą Armię (UPA) na Wołyniu, określana mianem rzezi wołyńskiej. Tego dnia, nazwanego później Krwawą Niedzielą, zaatakowano ludność z blisko 100 polskich miejscowości. Historycy oceniają, że podczas rzezi wołyńskiej zginęło od 30 do 60 tys. Polaków. Strona ukraińska ocenia swoje straty na 10-12, a nawet 20 tys. ofiar, przy czym część ofiar zginęła z rąk UPA za pomoc udzielaną Polakom lub odmowę przyłączenia się do sprawców rzezi.

 

Sejm - na mocy uchwały z lipca 2016 r. - ustanowił 11 lipca Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II RP. Izba niższa oddała w niej hołd "wszystkim obywatelom II Rzeczypospolitej bestialsko pomordowanym przez ukraińskich nacjonalistów".

 

PAP

kar/
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie