"Rozumiem Frasyniuka i Wałęsę, ale panowie, walczcie w innym terminie". Czarzasty o kontrmanifestacji w miesięcznicę smoleńską

Polska

- Można to robić drugiego, czy dwunastego dnia każdego miesiąca. Dlaczego to się robi w dniu, w którym powinna być cisza i szacunek? - zapytał w "Graffiti" w Polsat News Włodzimierz Czarzasty. Szef Sojuszu Lewicy Demokratycznej był pytany o kontrmanifestację organizowaną w miesięcznicę smoleńską i o zapowiedziany udział w najbliższej z nich byłego prezydenta Lecha Wałęsy.

W ubiegłym tygodniu były prezydent potwierdził, że weźmie udział w kontrmanifestacji. Udostępnił też wpis umieszczony na profilu "My, Naród". "Razem z Lechem Wałęsą i Władysławem Frasyniukiem na kontrmanifestacji miesięcznicy smoleńskiej 10 lipca 2017 nie może Was zabraknąć" - napisano w apelu.

 

Wezwanie opublikowano po zdarzeniach z 10 czerwca, gdy kilkadziesiąt osób zakłóciło obchody tzw. miesięcznicy smoleńskiej. Uczestnicy zgromadzenia usiedli na jezdni, próbując w ten sposób zatrzymać przemarsz przed Pałac Prezydencki. Policja usunęła kontrmanifestantów z trasy marszu. Wśród wyniesionych przez policję był Władysław Frasyniuk, opozycjonista z czasów PRL.

 

Ani na krzesełku ani pod krzesełkiem

 

Włodzimierz Czarzasty pytany we wtorek w programie Graffiti w Polsat News o wydarzenia, które mają miejsce 10. każdego miesiąca podkreślił, że SLD zawsze w tym dniu składa kwiaty. - Po to, żeby czcić ludzi którzy zginęli - powiedział polityk lewicy.

 

- Nie podoba mi się w tym dniu, poświęconym ludziom, którzy zginęli, zarówno to, że się wchodzi na krzesełko i opowiada się bzdury polityczne, jak i to, że się kładzie pod tym krzesełkiem i się leży. To nie jest rozsądne - powiedział Czarzasty nawiązując zarówno do wystąpień przed Pałacem Prezydenckim, jak i do działań kontrmanifestantów.

 

"Czy to wróci im życie?"

 

Prowadzący program Dariusz Ociepa zwrócił uwagę, że można się spodziewać, jaki sygnał pójdzie w świat jeśli Lech Wałęsa zostanie potraktowany w ten sam sposób jak Władysław Frasyniuk.

 

- Można się spodziewać. Tylko jeszcze raz się pytam: czy życie pana Lecha Kaczyńskiego i pana Jerzego Szmajdzinskiego wróci? Czy jak oni są w niebie, w piekle albo gdzieś obok, w zależności od tego, czy ktoś wierzy, czy nie, to im się zrobi lepiej? - pytał Czarzasty.

 

Prowadzący podkreślał też, że kontrmanifestanci protestują przeciwko zaostrzeniu przepisów o zgromadzeniach i to jest główny powód tego zgromadzenia.

 

- Popieram ich protest. Można to robić drugiego czy dwunastego każdego miesiąca. Dlaczego to się robi w dniu, w którym powinna być cisza i szacunek ? - pytał szef SLD.

 

- Wiem, o co chodzi Frasyniukowi, popieram jego walkę. Wiem, o co chodzi Wałęsie, popieram. Ale panowie, walczcie w innym terminie - podsumował Czarzasty.

 

"Król jest nagi"

 

Włodzimierz Czarzasty odniósł się też m.in. do konwencji PO, która była odpowiedzią na kongres PiS. Obydwa wydarzenia miały miejsce w sobotę.

 

- Co zrobiła PO, to ręce opadają. Chodziło o to, żeby pokazać się w stosunku do konwencji PiS. Ale ważne jest, żeby mieć co pokazać. Bo spędzenie ludzi do sali i wygłoszenie nic nieznaczących przemowień nie wystarczy. Okazało się, że król jest nagi - ocenił lider SLD.

 

- Pan Kaczyński operował elementami programu, który mi nie pasuje, ale było to bardzo konsekwentne w stosunku do tego, co przez ostatnie dwa lata robi PiS. Natomiast pan Schetyna zwołał spotkanie i nie miał nic do powiedzenia. I tak naprawdę przegrał straszliwie. Ile można mówić nie proponując niczego, że ktoś jest zły, że PiS jest fatalny. Na nienawiści niczego się w Polsce nie zbudowało i się nie zbuduje - ocenił gość "Graffiti" w Polsat News.

 

 

polsatnews.pl

kan/hlk/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze