Fałszywe alarmy bombowe na Ukrainie. SBU zatrzymała "telefonicznego terrorystę". Płacono mu z Rosji

Świat
Fałszywe alarmy bombowe na Ukrainie. SBU zatrzymała "telefonicznego terrorystę". Płacono mu z Rosji
Flickr/Guillaume Speurt/CC BY-SA 2.0/Zdj. ilustracyjne
Pierwszy alarm wszczęto w niedzielę około południa na stacji Teatralna.

Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) zatrzymała „telefonicznego terrorystę”, który fałszywymi alarmami o bombach na kilka godzin sparaliżował w niedzielę funkcjonowanie kilku ważnych stacji metra w Kijowie.

SBU oświadczyła, że mężczyzna, którego zatrzymano w jednej z wsi w obwodzie kijowskim, działał na zlecenie Rosjan. „»Telefoniczny terrorysta« powiedział, że za dokonanie tych przestępstw zapłacono mu z Rosji” - napisano w komunikacie.

 

Pierwszy alarm wszczęto w niedzielę około południa na stacji Teatralna, która jest węzłem przesiadkowym, połączonym ze stacją Złote Wrota. Po anonimowym telefonie o podłożonej tam bombie stacja Teatralna nie działała przez około pół godziny. Alarm odwołano po przeszukaniu stacji.

 

Z tej samej przyczyny na kilkadziesiąt minut zamykane były kolejno stacje: Obołoń, Mińska, a także Majdan Niepodległości i Plac Lwa Tołstoja, które także są węzłami komunikacyjnymi w centrum ukraińskiej stolicy. Tam również bomb nie znaleziono.

 

Stan podwyższonej gotowości antyterrorystycznej


Na Ukrainie od ubiegłego tygodnia obowiązuje stan podwyższonej gotowości antyterrorystycznej. Ogłoszono go, gdy w zamachach zabito dwóch wysokich rangą oficerów armii i SBU oraz po zmasowanym ataku hakerskim na systemy informatyczne rządu, banków i innych ważnych instytucji państwowych. Władze w Kijowie uznają, że za tymi wydarzeniami stoi Rosja.

 

PAP

prz/
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie