Cel: zjazd z K2 na nartach. Polak zaatakuje w lipcu najtrudniejszą górę świata

Polska

Andrzej Bargiel, 29-letni zakopiańczyk, zamierza wejść na drugi co do wysokości szczyt świata K2 (8611 m n.p.m.), a potem zjechać z niego na nartach jako pierwszy człowiek na świecie. W czwartek odleciał do Pakistanu. Na miejscu będzie współpracował z tradycyjną wyprawą trzech innych polskich himalaistów.

Andrzej Bargiel odleciał w czwartek z warszawskiego lotniska im. Chopina do Pakistanu. Stamtąd wyruszy w Karakorum, aby zdobyć szczyt K2, a następnie zjechać z niego na nartach.

 

 

Rok temu pobił rekord szybkości pokonania Śnieżnej Pantery - wejścia na pięć szczytów powyżej 7 tys. metrów w Kirgistanie oraz Tadżykistanie i z każdego zjechał na nartach, podobnie jak wcześniej z Sziszapangmy (8013 m) w 2013 roku, Manaslu (8156 m) w 2014 i Broad Peaku (8051 m) w 2015.

 

Zobaczył K2 i urodził się pomysł

 

- Podczas wyprawy na Broad Peak po raz pierwszy zobaczyłem całą ścianę i wielkość majestatycznego K2. I wtedy to zrodził się pomysł na zjazd z tej góry. Przyglądałem się uważnie potencjalnej linii i wiem, na co się porywam. Sama wysokość jest już poważnym wyzwaniem - podkreślił pochodzący z Łętowni koło Jordanowa (woj. małopolskie) Andrzej Bargiel.

 

Do tego przedsięwzięcia przygotowywał się od dawna w Alpach. - Od kilku tygodni trenowałem w Chamonix, dwukrotnie zjechałem na nartach ze szczytu Mont Blanc (4810 m), sporo biegałem, jeździłem na rowerze. Nie doznałem żadnego urazu i czuję się świetnie - powiedział przed odlotem do Pakistanu zakopiańczyk, do którego należy rekord świata w biegu na najwyższy szczyt Kaukazu Elbrus (5642 m) - 3 godziny i 23 minuty (przewyższenie 3242 m na odcinku 12,2 km).

 

Niczego nie zapomnieć

 

- To jest moment, kiedy musimy się skoncentrować na tym, aby wszystko na tę wyprawę zabrać - powiedział Andrzej Bargiel reporterce Polsat News. - To są naprawdę bardzo duże ilości sprzętu narciarskiego, wspinaczkowego i elektronicznego - powiedział narciarz wysokogórski, który, aby dotrzeć do bazy pod K2, będzie musiał przebyć najdłuższy lodowiec świata Baltoro.

 

Jego wyczyn ma przy pomocy dwóch dronów filmować brat narciarza, Bartek Bargiel.


Polak odleciał już do stolicy Pakistanu Islamabadu, potem poleci do Scardu, a stamtąd pojedzie samochodem terenowym do Askole, skąd wraz z ekipą musi dojść do właściwej bazy pod K2.

 

Ten trekking po lodowcu będzie trwał około tygodnia.

 

Aklimatyzacja i plan zjazdu

 

Polska wyprawa założy w pobliżu góry obóz i przed dwa, trzy tygodnie będzie opracowywać właściwą linię zjazdu na nartach.

 

- Ten teren jest bardzo trudny, trzeba w tej ścianie znaleźć optymalną linię. Na pewno musimy się też zaaklimatyzować - powiedział Bargiel. - Między 20 a 30 lipca będę próbował wejść na szczyt K2 i mam nadzieję, że w bardzo dobrych warunkach będę potem próbował zjechać z tego ośmiotysięcznika. Myślę, że taki zjazd może trwać około dwóch, trzech godzin - powiedział zakopiańczyk.

 

Zadanie jest trudne, warunki ekstremalne: niedobór tlenu, niskie temperatury i niespotykana ekspozycja. Wyczynu tego nikt nie dokonał, choć kilku ekstremalistów próbowało już tego dokonać.

 

- Te ściany są bardzo strome, a to narciarstwo bardzo ostrożne. Nie ma miejsca na brawurową jazdę i na jakieś duże prędkości. Jak najbezpieczniej trzeba się przedostać do bazy - powiedział Polak.

 

Dystans do gór. Można w nie wrócić

 

Zakopiańczyk chce wejść na szczyt tzw. polską drogą autorstwa Jerzego Kukuczki i Tadeusza Piotrowskiego z lipca 1986 roku. Wejście to nigdy nie zostało powtórzone. Przyznał, że zakłada także możliwość wycofania się, gdyby warunki były zbyt trudne i niebezpieczne.

 

- Trzeba mieć do tego dystans. Góry są i zawsze będą - stwierdził Bargiel. - Zawsze można w nie wrócić - dodał.

 

Jak ocenił nie każdy może podjąć tak trudne wyzwanie: - Trzeba takie rzeczy trenować i robić całe życie, aby mieć olbrzymie doświadczenie. Tam trzeba być samodzielnym. Trzeba czytać pogodę, góry, trzeba mieć świetną wydolność, świetne umiejętności narciarskie i wspinaczkowe. A potem to wszystko połączyć - powiedział narciarz.


Także w czwartek odleciała do Pakistanu grupa polskich himalaistów.

 

Himalaiści trenują przed atakiem zimą

 

- Ruszamy na kolejną wyprawę szkoleniową programu Polski Himalaizm Zimowy im. Artura Hajzera. Celem jest przede wszystkim wzbogacenie doświadczenia, rozpoznanie terenu i jak najlepsze przygotowanie techniczne, logistyczne oraz personalne do zimowego szturmu na K2 - poinformował PAP kierownik ekspedycji Jerzy Natkański (Klub Wysokogórski Warszawa), dyrektor Fundacji Wspierania Alpinizmu Polskiego im. Jerzego Kukuczki.

 

Polscy himalaiści rozpoczęli przygotowania do wejścia na niezdobyty zima szczyt w 2016 roku, udając się w Karakorum również latem, także pod kierunkiem Natkańskiego.

 

Jednak atak na szczyt K2 okazał się niemożliwy z powodu niespodziewanego załamania pogody. Potężna lawina zniszczyła obóz III na wysokości 7400 m, przekreślając szansę dotarcia do obozu IV (7900 m), porwała m.in. 25 namiotów, depozyt lin poręczowych oraz 50 butli z tlenem.

 

Zapożyczyli się, by poznać przeciwnika

 

Wcześniej Polacy dwukrotnie próbowali zdobywać zimą tę "górę gór", jak mówi się o K2. Od dwóch letnich sezonów, nikomu nie udało się osiągnąć wierzchołka drugiego pod względem wysokości szczytu Ziemi.

 

- Wyzwaniem jest też zgromadzenie środków na wyprawę przygotowawczą. Jej koszty przewyższają bowiem pozyskane dotąd środki. Ruszamy więc trochę na kredyt. Pozapożyczaliśmy się i liczymy na pomoc przyjaciół, sympatyków, pasjonatów wspinaczki, miłośników gór. Na platformie zrzutka.pl trwa publiczna zbiórka funduszy pod hasłem #K2dlaPolaków - wspomniał Natkański.

 

Dodał, że zespół będzie współpracował z wyprawą Andrzeja Bargiela.


polsatnews.pl, PAP

hlk/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze