Sąd Najwyższy USA: wolność słowa ma znaczenie nadrzędne

Świat
Sąd Najwyższy USA: wolność słowa ma znaczenie nadrzędne
Wikimedia Commons/AgnosticPreachersKid

Amerykański Sąd Najwyższy w wydanym jednomyślnie orzeczeniu uznał, że rząd federalny nie może ograniczać wolności słowa, nawet jeśli "wypowiedzi uważane są przez niektóre osoby bądź grupy osób za obraźliwe".

Zespół sędziów jednomyślnie wydał w poniedziałek (czasu lokalnego) orzeczenie, rozpatrując skargę zespołu dance-rockowego The Slants (ang. slanted eyes - skośnoocy) na decyzję Urzędu Patentów i Znaków Towarowych (US Patent and Trademark Office), który w roku 2011 odmówił rejestracji nazwy i znaku firmowego tego zespołu.

 

Urząd w uzasadnieniu swojej decyzji powołał się na przyjętą w roku 1946 Ustawę Lanhama. Ustawa, której nazwa ochodzi od nazwiska projektodawcy, kongresmana Fritza Lanhama, w jednej z klauzul zabrania rejestrowania nazw i znaków firmowych, które "mogą być pogardliwe bądź powodować lekceważenie lub zepsuć reputację żyjących lub zmarłych osób, instytucji czy symboli narodowych".

 

"Nie można zakazać wypowiedzi dlatego, że wyraża idee, które są obraźliwe"

 

Urząd argumentował, że nazwa zespołu jest pogardliwa wobec Amerykanów azjatyckiego pochodzenia. Paradoksalnie The Slants, założony w roku 2006 w Portland w stanie Oregon, jest złożony z muzyków pochodzenia azjatyckiego. Nazwa, ironiczna aluzja do stereotypów dotyczących Azjatów - jak powiedział Simon Tam, założyciel zespołu - była próbą przejęcia tego przezwiska i noszenia go jako "odznaki honorowej".

 

Sąd Najwyższy w swojej decyzji odrzucił argumentację Urzędu zastosowaną w uzasadnieniu odmowy rejestracji nazwy zespołu. Ustawa Lanhama - stwierdził sędzia Samuel A. Alito w uzasadnieniu wyroku - "stanowi wypaczenie fundamentalnej zasady pierwszej poprawki (do Konstytucji USA): nie można zakazać wypowiedzi tylko dlatego, że wyraża idee, które są obraźliwe".

 

Poniedziałkowa decyzja Sądu Najwyższego ma olbrzymie znaczenie dla innej, podobnej, jednak o wiele głośniejszej batalii, jaką o zachowanie swojej nazwy prowadzi słynna waszyngtońska drużyna futbolu amerykańskiego Redskins (Czerwonoskórzy).

 

Urząd, na wniosek radykalnych działaczy indiańskich, przy poparciu administracji byłego prezydenta Baracka Obamy, w 2014 roku uznał, że nazwa Redskins jest pogardliwa wobec amerykańskich Indian.

 

Symbol absurdów poprawności politycznej

 

Przyjmując takie argumenty, Urząd unieważnił ochronę prawną znaku firmowego drużyny. Utrata ochrony prawnej patentu i znaku firmowego przez Redskins oznacza spore straty finansowe dla drużyny, ponieważ podróbki wyrobów sygnowanych znakiem i nazwą Redskins przestały być nielegalne, a ich producenci nie są karani. Magazyn ekonomiczny "Forbes" w 2014 roku wycenił wartość znaku firmowego Redskins na 1,6 mld dolarów.

 

Zdecydowana większość Amerykanów (60-82 proc. w sondażach przeprowadzonych w latach 2004-2016) opowiedziała się za utrzymaniem nazwy drużyny.

 

Także miażdżąca większość amerykańskich Indian (aż 92 proc. w sondażu prestiżowego Annenberg Public Policy Center w 2004 r.) nie widziała w tej nazwie nic zdrożnego.

 

Dodatkowo, jak wskazują historycy sportu, Redskins przyjęli tę nazwę w 1933 r. na cześć swojego trenera, który miał indiańskie pochodzenie. Dlatego sprawa pozbawienia znaku firmowego Redskins ochrony prawnej przez władze federalne dla wielu komentatorów stała się symbolem absurdów poprawności politycznej.

 

"Ważny głos w obronie konstytucyjnych gwarancji wolności słowa"

 

Prawnicy Redskins zabiegają obecnie w federalnym sądzie apelacyjnym o unieważnienie decyzji Urzędu z 2014 r. Właściciel Redskins Dan Snyder w reakcji na wyrok Sądu Najwyższego w sprawie The Slants stwierdził na Twitterze, że "jest zachwycony", i dodał: "Chwała Redskinsom".

 

Decyzję Sądu Najwyższego pochwaliły zarówno redakcje lewicowych dzienników "New York Times" i "Washington Post", jak i zespół konserwatywnego "Wall Street Journal".

 

Zdaniem redakcji tych opiniotwórczych dzienników wyrok SN jest ważnym głosem w obronie konstytucyjnych gwarancji wolności słowa oraz przykładem niezależności SN od ustawodawczej i wykonawczej gałęzi rządu federalnego.

 

Nie wszyscy jednak przyjęli dobrze orzeczenie Sądu. "Wydaje się, że decyzja otwiera zapory przeciwpowodziowe przed potopem użycia potencjalnie obelżywych i nienawistnych nazw firmowych" - stwierdziła cytowana we wtorek na łamach "Washington Post" nowojorska adwokatka specjalizująca się prawie autorskim i własności intelektualnej, Lisa Simpson.

 

PAP

dk/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze