Obrona pracy doktoranta prof. Morawskiego ponownie się nie odbyła. Sędzia TK się nie pojawił

Polska
Obrona pracy doktoranta prof. Morawskiego ponownie się nie odbyła. Sędzia TK się nie pojawił
Polsat News

Zaplanowana na poniedziałek obrona pracy doktoranta prof. Lecha Morawskiego, po raz drugi nie odbyła się. Powodem była nieobecność promotora pracy - sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Morawski oświadczył, że jego nieobecność to efekt dyskredytującej go uchwały WPiA UMK w Toruniu.

Członkowie komisji doktorskiej nie byli jednomyślni w sprawie niemożności przeprowadzenia obrony. Dziekan Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu Zbigniew Witkowski zadecydował o ponownym przełożeniu obrony. Decyzję o dalszych losach obrony doktoratu ma zapaść podczas wtorkowego posiedzenia rady wydziału.

 

- Nie zostaliśmy poinformowani przez prof. Morawskiego o tym, że nie pojawi się na obronie. Centralna Komisja ds. Stopni i Tytułów Naukowych wydała opinię w tej sprawie, która jest jednoznaczna i nie dopuszcza możliwości obrony doktoratu bez obecności promotora pracy. Są luki w prawie, które nie pozwalają dzisiaj na przeprowadzenie postępowania - w sytuacji wydawałoby się dość oczywistej. To najsmutniejszy dzień w mojej karierze akademickiej - wskazał Witkowski.

 

Doktorant Tymoteusz Marzec stawił się w planowanym terminie obrony w sali WPiA, podobnie jak tzw. komisja doktorska oraz recenzent pracy. Prosił komisję o "dobra wolę" i przeprowadzenie obrony pomimo nieobecności swojego promotora.

 

"Jest mi przykro, że moja decyzja wpływa na sytuację mgr T. Marca"


"Nie uczestniczyłem w obronie rozprawy doktorskiej Pana mgr Tymoteusza Marca, która miała się odbyć na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu dnia 19 czerwca 2017 r." - napisał w oświadczeniu prof. Morawski.

 

"Jednocześnie pragnę podkreślić, że moja nieobecność jest efektem dyskredytującej moją osobę i obraźliwej w swojej treści uchwały podjętej dn. 16 maja 2017 r. przez Radę Wydziału Prawa i Administracji UMK. Jest mi przykro, że moja decyzja wpływa na sytuację mgr T. Marca. Mój udział  w obronie pracy doktorskiej w dniu 19 czerwca 2017 roku oznaczałby jednak, że uznaję prawomocność uchwały Rady WPiA UMK. Stosowne oświadczenie skierowałem do wszystkich członków Rady Wydziału" - poinformował PAP prof. Morawski.

 

Obronę pracy odwołano już 15 maja


Obronę pracy doktoranta Marca, którego promotorem jest sędzia Trybunału Konstytucyjnego prof. Morawski, odwołano już wcześniej - 15 maja. Wówczas dziekan WPiA UMK Zbigniew Witkowski zdecydował tak z obawy o brak kworum w komisji. Część jej członków chciała bowiem w ten sposób zaprotestować przeciwko - relacjonowanym przez media - wypowiedziom sędziego TK na spotkaniu 9 maja w Wielkiej Brytanii.

 

Według relacji medialnych, które ukazały się po tym spotkaniu, sędzia miał mówić m.in. o korupcji wśród sędziów Trybunału Konstytucyjnego i Sądu Najwyższego. Sam Morawski, w oświadczeniu wydanym 17 maja, przeprosił tych, którzy poczuli się urażeni formą lub treścią jego wystąpienia podczas debaty naukowej w Oxfordzie. Sędzia podkreślał, że wokół jego wystąpienia powstało "nieporozumienie" oraz, że "w żadnym kontekście" wystąpienia nie stwierdził, że "Sędziowie TK czy SN przyjmują łapówki".

 

Rada Wydziały potępiła wypowiedzi Morawskiego


We wtorek 16 maja Rada Wydziału Prawa i Administracji UMK podjęła przez aklamację uchwałę potępiającą słowa Morawskiego. Dziekan wydziału prof. Witkowski zapowiedział wtedy, że obrona doktoratu Marca, odbędzie się przed komisją w takim składzie, w jakim pierwotnie miała się zebrać, ale w czerwcu.

 

Prof. Morawski od 2015 r. nie pracuje już na UMK. Według rzecznika toruńskiej uczelni sytuacja, w której profesor prowadzi dalej doktoranta, pomimo że nie pracuje już na danej uczelni, jest normalna i częsta. - Jest tak chociażby wtedy, gdy prof. przechodzi na emeryturę, ale nadal ma prawo do doprowadzenia swojego wychowanka do zdobycia tytułu naukowego. Pan Marzec nie może już zrezygnować z promotora, gdyż ma zakończony przewód doktorski, a pozostała mu tylko obrona doktoratu - wyjaśnił Marcin Czyżniewski.

- Możemy tylko zaapelować do prof. Morawskiego o wypełnienie obowiązków promotora, bo przecież ten młody człowiek mu zaufał i jest między nimi szczególna więź - dodał rzecznik uczelni.

 

PAP

prz/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze