Zamiast rejsu po Morzu Śródziemnym, puste konta. Oszustwa Pawła Ś.

Polska
Zamiast rejsu po Morzu Śródziemnym, puste konta. Oszustwa Pawła Ś.
archiwum prywatne

Policja poinformowała w niedzielę o zatrzymaniu i aresztowaniu 38-letniego Pawła Ś. Mężczyzna usłyszał zarzuty oszukania sześciu osób, które skusił atrakcyjną ceną rejsu jachtem po Morzu Śródziemnym. Gdy otrzymał przelewy, zniknął z pieniędzmi. Reporterzy "Interwencji: dotarli do innych oszukanych przez mężczyznę. Z ich opowieści wynika, że Paweł Ś. z oszustw uczynił sobie sposób na "zarabianie".

Policja przekazała, że na fikcyjnym rejsie Ś. oszukał sześć par i wzbogacił się o prawie 5000 zł.

 

Pierwszych pokrzywdzonych poznał na terenie Trójmiasta. Później kontynuował z nimi znajomość na jednym z portali społecznościowych.  Spotkał się z nimi kilka razy, chcąc zdobyć zaufanie. Mówił, że 15 lat przebywał z Mediolanie, że ma firmę w Luksemburgu oraz we Włoszech.

 

W styczniu zaproponował wspólny rejs po Morzu Śródziemnym. Powiedział, że ma własny jacht i zaprasza ich oraz kolejnych wspólnych znajomych na ciekawą wyprawę za niewielką kwotę. Zebrał pieniądze na przelot do Bergamo we Włoszech oraz opłaty portowe.

 

Trzy miesiące aresztu

 

Dzień przed wylotem Paweł Ś. ogłosił, że wycieczka jednak się nie odbędzie. Zobowiązał się do zwrócenia pieniędzy, lecz tylko na tym się skończyło.

 

Paweł Ś. został zatrzymany w Małopolsce i przetransportowany do Warszawy. Sąd zastosował wobec niego 3 miesięczny areszt. Za oszustwa grozić mu może kara nawet 8 lat więzienia.

 

Ofiarą mężczyzny padła również Katarzyna Ważnicka z Warszawy. 24-letnia kobieta znalazła w internecie bardzo korzystną ofertę pracy. Bez wahania zdecydowała się z niej skorzystać. Jej pracodawcą okazał się właśnie Paweł Ś.

 

Bez pensji

 

- To miało być stanowisko asystent manager. Zaczęłam pracę od połowy marca. Podpisałam umowę na czas nieokreślony. Miałam mieć wypłatę w połowie kwietnia. No i czekałam na nią, pytałam Pawła Ś. co z pieniędzmi. Cały czas utwierdzał mnie w przekonaniu, że ta pensja będzie na koncie - opowiadała Katarzyna Ważnicka reporterowi "Interwencji".

 

Mimo podpisanej umowy Paweł Ś, nigdy nie wypłacił kobiecie wynagrodzenia, a kiedy zaczęła się o nie upominać, zerwał z nią kontakt.

 

Gdy zaczęła zbierać o nim informacje, trafiła w mediach społecznościowych na całą grupę pokrzywdzonych osób. Byli to ludzie, którzy nie wyjechali w rejs po Morzu Śródziemnym.

 

"Kontakt urwał się po kilku z obiecywanych spotkań"

 

- Znalazłam jego ogłoszenie na temat rejsu na zamkniętej grupie żeglarskiej. Brzmiało naprawdę fajnie. Zapłaciłam 750 zł za przelot i tak naprawdę za rejs. Utrzymywał, że łódka była jego - powiedziała pani Magda, pokrzywdzona przez Pawła Ś.

 

- Wpłaciliśmy 750 złotych. Kontakt urwał się po kilku z obiecywanych spotkań, które się nie odbyły - dodał kolejny poszkodowany, pan Mariusz.

 

Wśród pokrzywdzonych znalazły się również osoby, które straciły znacznie więcej.

 

- Pan Paweł odpowiedział na ogłoszenie o wynajmie mojego mieszkania. Od razu się zdecydował. Wysłał mi jeszcze tego samego dnia, kiedy podpisaliśmy umowę, potwierdzenie przelewu. Miesiąc po jej podpisaniu nie miałam nadal kaucji i czynszu za pierwszy miesiąc chociażby - powiedziała pani Ewa, której Paweł Ś. jest winny około 7 tys. zł.

 

W końcu kobieta weszła do mieszkania, które wynajmowała Ś.

 

- Zobaczyłam, że żyje w nim ktoś, kto nie był Pawłem Ś. Domyślam się, że komuś to podnajął w celach zarobkowych. Wziął kaucję, czynsz i zniknął.

 

"Interwencja"

ml/hlk/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze