Ukraińska partia żąda wydalenia abp. Mokrzyckiego. "Tragedię smoleńską też można uważać za przestrogę"

Świat
Ukraińska partia żąda wydalenia abp. Mokrzyckiego. "Tragedię smoleńską też można uważać za przestrogę"
rkc.lviv.ua

"Jeśli polityk mieszkający w obcym państwie formułuje wrogie wobec niego i jego zmagań oświadczenia, to ma pełne prawo stać się persona non grata w tym państwie" - napisała w oświadczeniu Ukraińska Partia Galicyjska. Domaga się wydalenia z Ukrainy metropolity lwowskiego abp. Mieczysława Mokrzyckiego za słowa, że wojna w tym kraju jest znakiem, by Ukraińcy "stanęli w prawdzie" o rzezi wołyńskiej.

"Od kilku lat naród ukraiński przeżywa trudny okres. Wojna toczy się na wschodzie, ale jej skutki są odczuwalne wszędzie. Cała społeczność jest dotknięta wojną, nie tylko materialnie czy ekonomicznie, ale także w wymiarze duchowym (…)" - powiedział w wywiadzie dla tygodnika "Niedziela" abp. Mieczysław Mokrzycki.


Jego zdaniem, "Ukraina potrzebuje pewnej refleksji i odpowiedzenia sobie na pytanie, dlaczego tak się dzieje".


"Na narodzie ukraińskim nadal ciąży grzech ludobójstwa"


"Pan Bóg nie jest Bogiem, który karze swój naród, swoje dzieci, ale daje nam znać, upominając się o swoje prawo miłości do drugiego człowieka. Myślę, że szczególnie ta odpowiedź musi się pojawić teraz, w roku jubileuszu objawień Matki Bożej w Fatimie, która mówiła że komunizm jest karą za grzechy, za odwrócenie się od Boga, ale jednocześnie wzywała do nawrócenia, pokuty i przeproszenia Pana Boga" - podkreślił arcybiskup.


"Na narodzie ukraińskim nadal ciąży grzech ludobójstwa, do którego trudno mu się do tej pory przyznać i z którego trudno się oczyścić, choć było kilka prób takich postaw" - stwierdził hierarcha. "Wyrażam przekonanie, że dopóki ten naród nie wyzna swej winy, nie stanie w prawdzie i nie oczyści się z tego grzechu, nie będzie mógł cieszyć się błogosławieństwem. Mam jednak nadzieję, że rok fatimski przyczyni się do uświadomienia, iż brak pokoju na Ukrainie domaga się tego gestu, na który czekamy z miłości i z miłością. Potrzeba przeproszenia i przebaczenia za ten wielki grzech ludobójstwa. W tym kontekście modlimy się również o nawrócenie Rosji, aby szanowała inne narody" - powiedział metropolita w wywiadzie.


Słowa metropolity "trzeba rozumieć w kontekście religijnym"


W związku z krytycznymi komentarzami ukraińskich mediów po ukazaniu się rozmowy z arcybiskupem, sekretariat lwowskiej kurii wydał oświadczenie, w którym podkreślił, że arcybiskup nigdy nie twierdził, że wydarzenia w Donbasie, na Krymie czy jakiekolwiek inne, są karą za grzech ludobójstwa dokonanego przez przedstawicieli ukraińskiej narodowości na polskiej ludności Wołynia w 1943 roku.


"Słowa metropolity o tym, że konieczne jest wyrażenie żalu i należy przeprosić za grzech, trzeba rozumieć w kontekście religijnym, gdyż słowo »grzech« istnieje tylko w tym kontekście" - napisano w oświadczeniu.


"Zabicie przez NKWD dziesiątek tysięcy polskich jeńców w Katyniu było Bożym napomnieniem"


Ukraińska Partia Galicyjska uznała jednak wypowiedź abp. Mokrzyckiego za komentarz polityczny.


"Spodziewamy się, że katolicki kler da należytą teologiczną ocenę takiego traktowania woli Bożej, ale wychodząc z takiej logiki, tragedię smoleńską też można uważać za przestrogę - tak samo, jak powiedzieć, że zabicie przez NKWD dziesiątek tysięcy polskich jeńców w Katyniu było Bożym napomnieniem za brak miłości II RP do niepolskich narodów - Ukraińców, Żydów, Białorusinów czy Czechów. Ta logika jest bardzo podobna do logiki hierarchów Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego, którzy nazwali wielką powódź podczas pontyfikatu Jana Pawła II karą Bożą dla narodu polskiego za papieża-Polaka" - napisano w oświadczeniu.


Zdaniem przedstawicieli tej partii, na Ukrainie, w przeciwieństwie do Polski, posłuchano "oficjalnego historycznego aktu polsko-ukraińskiego pojednania". Zwrócono uwagę, że w Polsce niszczone są ukraińskie cmentarze i pomniki, o czym milczy polski Episkopat. Ma to - według tego ugrupowania - świadczyć o aprobacie takich zachowań.


"Należy go pozbawić prawa pobytu na terytorium naszego kraju"


"Niedawna wypowiedź M. Mokrzyckiego wynosi tę aprobatę na wyższy poziom. Dlatego uważamy, że osoba, która wydaje wrogie wobec naszego narodu polityczne oświadczenia i sieje wrogość między Ukraińcami i Polakami, nie ma ani moralnego ani cywilnego prawa do kierowania Kościołem rzymskokatolickim na Ukrainie, dlatego jako polskiego obywatela należy go pozbawić prawa pobytu na terytorium naszego kraju" - podkreślono w oświadczeniu Ukraińskiej Partii Galicyjskiej.


Ukraińska Partia Galicyjska powstała w 2014 r., a w jej szeregach znaleźli się ludzie związani z merem Lwowa. W 2015 r. zdobyła kilkadziesiąt mandatów w radach rejonowych. W radzie miejskiej Lwowa zasiada czterech radnych z ramienia tej partii.

 

kresy.pl, niedziela.pl, KAI, polsatnews.pl

prz/hlk/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze