Beata Kempa: zawiadomiłam prokuraturę w sprawie polityków PO

Polska

- Złożyłam zawiadomienie do prokuratury przeciwko politykom PO - powiedziała szefowa Kancelarii Premiera Beata Kempa w "Gościu Wydarzeń". Politycy PO zarzucili Kempie, że miała wpływ na awans policjantów z Wrocławia związanych ze sprawą śmierci Igora Stachowiaka. - Nie znam tych policjantów. To kłamstwa i pomówienia - stwierdziła Kempa, która dodała, że w tej sprawie "przepraszam" nie wystarczy.

Szefowa kancelarii premiera odniosła się do zarzutów Platformy Obywatelskiej w tym posła Borysa Budki. Chodzi o rzekome awanse dla policjantów związanych ze sprawą śmierci Igora Stachowiaka, który zmarł po zatrzymaniu w komisariacie we Wrocławiu rok temu.

 

Kempa oskarża Platformę

 

- Zawiadomienie zostało złożone do prokuratury. Proszę nie powtarzać kłamstwa za politykami PO - powiedziała Beata Kempa. - Czuję się pomówiona, pokrzywdzona - dodała.

 

- Warto, żeby prokuratura się tym zajęła. Nie znam osobiście tych policjantów - powiedziała Kempa. - Tutaj zwykłe słowo "przepraszam" nie wystarczy. Czas, aby panowie z Platformy Obywatelskiej zobaczyli, gdzie jest kres walki politycznej - powiedziała szefowa kancelarii premiera (PiS). Jej zdaniem prokuratura miałaby przesłuchać ją samą, oraz tych funkcjonariuszy, którzy awansowali.

 

- Chcę, aby akta tego śledztwa w czasie jego trwania były dostępne - powiedziała Kempa.

 

Zatrudniła burmistrza z PiS. "Mogłam"

 

Kempa została także zapytana o sprawę zatrudnienia Przemysława Myszakowskiego, zastępcy dyrektora Departamentu Spraw Obywatelskich w kancelarii premiera.

 

-  Przemysława Myszakowskiego znam - powiedziała Kempa. Przyznała, że go popierała m.in. w wyborach na burmistrza Oleśnicy. - Tak, to jest członek PiS, panu Przemysławowi Myszakowskiemu zaproponowałam stanowisko, bo tak można. Nie ma na te stanowiska konkursu, można na dyrektora dobrać sobie swoich współpracowników. Jest bardzo dobrym prawnikiem, zresztą zrezygnował z pracy w kancelarii. Jest to osoba, która dziś w sprawach dotyczących opinii prawnych, a także generalnie związanych z departamentem prawnym KPRM jest osobą, z którą współpracuję i z którą będę współpracować - podkreśliła Kempa.

 

Sadurska w PZU: "nic nie wiem"

 

Zapytana o zapowiadany przez media transfer szefowej Kancelarii Prezydenta Małgorzaty Sadurskiej do zarządu PZU odpowiedziała jedynie: "Na dzień dzisiejszy nie znam takiego oświadczenia Kancelarii Prezydenta".

 

- Ale kiedy Igor Ostapowicz został członkiem zarządu PKN Orlen, to wtedy biliście na alarm - przypomniała prowadząca program Beata Lubecka.

 

- Z całym szacunkiem, nie porównywałabym pana Igora Ostachowicza do pani Małgorzaty Sadurskiej - powiedziała Kempa.

 

- Pan Ostachowicz zajmował się tylko PR-em, a pani Małgorzata Sadurska jest szefową Kancelarii Prezydenta RP, jednej z najważniejszych kancelarii w naszym kraju, jest prawnikiem, była posłem przez kilka kadencji tak, że myślę, że jest osobą - co wykazała wielokrotnie - niezwykle fachową - powiedziała Kempa, która dodała, że wśród zalet Sadurskiej są "bardzo duża wiedza i bardzo duża kultura osobista".

 

- Ale w ubezpieczeniach nie pracowała - podkreśliła Beata Lubecka.

 

- Jeżeli się chce uderzyć w kogokolwiek, to kij się zawsze znajdzie - odparła Beata Kempa.

 

Smoleńsk: brakuje "przepraszam" i pokory

 

- Trudno mi się wypowiadać, ciągle te rany są. Współczuję rodzinom, ale to też byli nasi przyjaciele. My nie jesteśmy w naszej polskiej kulturze przyzwyczajeni, aby w taki sposób traktować zwłoki, zupełnie inaczej traktujemy te kwestie - powiedziała Kempa zapytana o publikację "wSieci". Chodzi o informację, że szczątki ofiar katastrofy w Smoleńsku były umieszczane "hurtowo" w workach na śmieci, aby trumna ważyła 80-90 kg.

 

- Kto za to odpowiada? - zapytała Beata Lubecka.

 

- Toczy się wielowątkowe śledztwo. Postępy są bardzo duże, idące w kierunku wyjaśnienia tej sprawy. Przy wielkim krzyku osób nieprzychylnych. Przy próbie wejścia klinem pomiędzy rodziny. Dzisiaj widzimy jak ten środek dowodowy był potrzebny - powiedziała Beata Kempa.

 

Jej zdaniem na wszystkie pytania odpowie prokuratura. Przyznała także, że zna dokumenty, o które prosi prokuratura, a które pochodzą z kancelarii premiera. - O tych dokumentach nie mogę mówić, bo to jest tajemnica śledztwa - powiedziała Kempa.

 

Stwierdziła jednak, że w tej sprawie - mimo, iż rząd PO twierdził, że "państwo zdało egzamin", to "państwo egzaminu nie zdało".

 

- Ewa Kopacz jednak była w Moskwie jako członek rządu, a nie wolontariusz - powiedziała Kempa. 

 

- Na teraz brakuje mi słowa "przepraszam" i zwykłej pokory - stwierdziła. Jej zdaniem Ewa Kopacz wiedząc o nieprawidłowościach powinna była zawiadomić odpowiednie urzędy - na przykład prowadzącą postępowanie prokuraturę.

 

polsatnews.pl

hlk/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze