Rośnie liczna ofiar zamachu w Kabulu. Wśród rannych personel ambasady Niemiec

Świat
Rośnie liczna ofiar zamachu w Kabulu. Wśród rannych personel ambasady Niemiec
PAP/EPA/Hedayatullah Amid

Do 90 wzrosła liczba ofiar śmiertelnych środowego zamachu bombowego w Kabulu; rannych zostało co najmniej 400 ludzi - poinformował rzecznik rządu Afganistanu Sedik Seddiki.

Siła wybuchu była tak duża, że szyby powypadały z okien domów oddalonych o kilkaset metrów od miejsca zdarzenia, gdzie oprócz zagranicznych placówek dyplomatycznych znajduje się rezydencja prezydenta Afganistanu - podał Reuters.

 

Wyładowany materiałami wybuchowymi samochód eksplodował ok. godz. 8.30 (ok. godz. 6 w Polsce) w porannych godzinach szczytu na wąskiej, ruchliwej ulicy między ambasadą Niemiec a posterunkiem sił bezpieczeństwa - poinformowała policja. Z obu stron ulica ograniczona jest murami mającymi chronić właśnie przed eksplozjami.

 

Większość ofiar to afgańscy cywile

 

- To był samochód pułapka niedaleko niemieckiej ambasady, ale w pobliżu znajduje się kilka innych ważnych placówek i urzędów, trudno więc powiedzieć, co konkretnie było celem ataku - powiedział rzecznik lokalnej policji Basir Mudżahid.

 

W silnie ufortyfikowanej dzielnicy znajdują się m.in. siedziby afgańskich ministerstw, rezydencja prezydenta kraju, placówki dyplomatyczne innych państw oraz kwatera główna sił NATO w Afganistanie.

 

Jak pisze Reuters, ze wstępnych ustaleń wynika, że większość ofiar to afgańscy cywile.

 

Minister ds. europejskich Francji Marielle de Sarnez oświadczyła, że w ataku uszkodzone zostały ambasady Francji i Niemiec, ale na razie nic nie wskazuje na to, by ucierpieli francuscy obywatele.

 

Ranni pracownicy ambasady

 

Szef MSZ Niemiec Sigmar Gabriel napisał na Twitterze, że wśród personelu ambasady są ranni oraz że zginął afgański strażnik; jak dodał, do ataku doszło tuż przy ambasadzie. Zdjęcia z miejsca zdarzenia wskazują, że poważnie uszkodzony został front niemieckiej placówki, gdzie znajdują się gabinety ambasadora i jego zastępcy - pisze dpa.

 

O uszkodzeniu swojej placówki dyplomatycznej w wyniku zamachu poinformowały także Chiny.

 

Wybuch był niezwykle silny i wyrządził znaczne szkody materialne: zniszczonych zostało co najmniej 30 pojazdów, a w budynkach położonych w promieniu kilkuset metrów powybijane są okna i powyrywane drzwi z zawiasów. Nagrania pokazują płonące ruiny, zniszczone budynki i samochody. Według niektórych mediów ładunki wybuchowe były umieszczone w cysternie z wodą.

 

 

Talibowie chcą przywrócić szariat

 

Środowy zamach został stanowczo potępiony przez afgańską misję NATO i władze Indii, a także przez afgańskiego prezydenta Aszrafa Ghaniego. Dotychczas nikt nie przyznał się do przeprowadzenia zamachu.

 

Rzecznik afgańskich talibów Zabihullah Mudżahid przekazał w wydanym oświadczeniu, że eksplozja "nie miała nic wspólnego z Mudżahedinami Emiratu Islamskiego", jak talibowie określają samych siebie. "Osoby odpowiedzialne za ten zamach i przyświecający im cel będą znane później" - podkreślił, potępiając "każdą eksplozję i atak wymierzony w ludność cywilną".

 

Choć deklaracje dotyczące potrzeby ochrony cywilów często padają w oświadczeniach talibów, większość ofiar ich ataków to właśnie cywile - przypomina agencja Associated Press.

 

Zbrojny konflikt między afgańskimi siłami rządowymi a talibami, którzy chcą obalić rząd w Kabulu i przywrócić szariat, sprawił, że w ostatnich miesiącach w kraju narasta przemoc. Odkąd wraz z końcem 2014 roku z kraju wycofała się większość zagranicznych oddziałów wojskowych, talibowie odzyskali wiele terenów.

 

 

 

PAP/EPA/Hedayatullah Amid

 

 

PAP/EPA/Hedayatullah Amid

 

 

PAP, Reuters

mta/dk/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze