Szyszko: polskie łowiectwo powinno być wzorem dla Europy

Polska
Szyszko: polskie łowiectwo powinno być wzorem dla Europy
PAP/Bartłomiej Zborowski

Polski model łowiectwa powinien być wzorem dla Europy; to przykład zrównoważonego rozwoju, bo korzystając z zasobów, nie zubożamy ich - przekonywał we wtorek minister środowiska Jan Szyszko.

Szef resortu środowiska podczas zorganizowanej w Senacie konferencji "Gospodarka łowiecka jako element ochrony środowiska przyrodniczego i zrównoważonego rozwoju" mówił, że polski model łowiectwa to przykład zrównoważonego rozwoju.

 

Podkreślił, że polowania nie wpływają na kondycję zwierzyny łownej w kraju. - To typowy przykład zrównoważonego rozwoju. Korzystaj z zasobów przyrodniczych, niech służą tobie i przyrodzie i ich nie zubażaj - dodał minister.

 

Według szefa MŚ, stan środowiska przyrodniczego mierzy się liczbą występujących rodzimych gatunków, m.in. zwierząt. - Posiadamy 100 proc. rodzimych gatunków zwierząt i grzybów występujących w tej strefie geograficznej. To unikat - zaznaczył. Jak dodał, w niektórych państwach UE ten współczynnik spadł nawet do 40 proc.

 

"Zarzucają nam, że strzelamy do żubrów"


Zdaniem ministra, to właśnie "polska kultura użytkowania zasobów przyrodniczych", czyli m.in. leśnictwo, rolnictwo oraz łowiectwo, decydują o unikatowości polskiej przyrody.

 

- Zarzucają nam, że strzelamy do żubrów. A kto tego żubra ochronił? Kto odbudował ten gatunek? Jan Sztolcman, myśliwy - mówił Szyszko. Sztolcman w dwudziestoleciu międzywojennym był inicjatorem programu ochrony żubra.

 

Minister przypomniał, że zaproponował swoim kolegom z UE, by ci zgodnie z prawem UE zaczęli odtwarzać siedliska przyrodnicze dla żubra, który kiedyś licznie występował w Europie. Dodał, że Polska zaoferowała pomoc w odbudowie tych siedlisk, a także dostarczyłaby żubry. Szyszko mówił, że w odpowiedzi na jego propozycję usłyszał m.in., że byłby to zbyt drogie, a także że nie ma akceptacji społecznej.

 

"Polskie łowiectwo ma ogromną szansę"


Szef resortu środowiska dodał, że polski model łowiectwa opiera się na trzech filarach: na Polskim Związku Łowieckim zrzeszającym 120 tys. osób; na tym, że dzika zwierzyna należy do Skarbu Państwa, oraz że mamy odpowiednio duże obwody łowieckie, pozwalające gospodarować odpowiednio zwierzyną łowną.

 

Minister przekonywał, że myśliwi działają społecznie m.in. przez to, iż bezpłatnie wyceniają szkody łowieckie wyrządzane w rolniczych uprawach, wypłacają też odszkodowania rolnikom. Dodał, że łowczy rocznie likwidują 70-80 tys. wnyków zakładanych przez kłusowników.

 

Jego zdaniem polski model łowiectwa powinien być wzorem dla jednoczącej się Europy. - Polskie łowiectwo ma ogromną szansę ku temu, żeby dostrzeżono, jaką rolę pełni w procesie zrównoważonego rozwoju - zaznaczył.

 

Szyszko dodał, że w resorcie trwają prace nad nowym sposobem szacowania i wypłat szkód łowieckich.

 

Fundusz odszkodowawczy


Zgodnie z obowiązującymi przepisami "stare zasady" szacowania szkód łowieckich i wypłat odszkodowań łowieckich, czyli przez myśliwych, mają obowiązywać jeszcze do końca 2017 r. Od 2018 r. ma zacząć funkcjonować fundusz odszkodowawczy, a szacowaniem szkód miałyby się zająć komisje przy wojewodzie.


Na fundusz odszkodowawczy, z którego wypłacane mają być odszkodowania dla rolników, mają składać się myśliwi, a także państwo. Wkład łowczych w fundusz miałby być ustalany na podstawie liczby zwierząt łownych ujętych w rocznym planie łowieckim. W przypadku, kiedy wartość odszkodowań przekroczyłaby zasoby funduszu, różnicę miałby pokryć wojewoda ze środków budżetu państwa. Roczna dopłata do funduszu miała wynosić ok. 30 mln zł.

 

PAP

prz/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze