Szef BBN o Brzezińskim: był przeciwnikiem dyktatu silnych wobec słabych

Polska
Szef BBN o Brzezińskim: był przeciwnikiem dyktatu silnych wobec słabych
Polsat News

Zbigniew Brzeziński był - zarówno jako teoretyk, jak i praktyk polityki międzynarodowej - przeciwnikiem koncertu mocarstw, dyktatu silnych wobec słabych - powiedział w sobotę szef BBN Paweł Soloch. Zwrócił uwagę, że do elementów jego doktryny odwołuje się m.in. prezydent Andrzej Duda.

Prof. Zbigniew Brzeziński, b. szef Rady Bezpieczeństwa Narodowego w ekipie prezydenta USA Jimmy'ego Cartera (1977-1981), jeden z najbardziej wpływowych polityków i strategów amerykańskiej polityki zagranicznej, zmarł w wieku 89 lat.

 

Odnosząc się do znaczenia Brzezińskiego w najnowszej historii Polski szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego zwrócił uwagę, że był on "mentorem dla kolejnych liderów politycznych". Zaznaczył, że ma na myśli "najpierw liderów opozycji przed 1989 r.", a po 1989 r. wszystkich liderów, "niezależnie od barw politycznych". "Był autorytetem, z którym musiał rozmawiać i rozmawiał, i czerpał z niego każdy" - dodał Soloch.

 

"Był ważna postacią dla całego świata"

 

Przywołał w tym kontekście rozmowę, jaką z Brzezińskim odbył w ubiegłym roku w Waszyngtonie prezydent Andrzej Duda. - To była taka rozmowa osób z różnych pokoleń i o siłą rzeczy różnych biografiach, a jednak była taka od razu chemia, a rozmowa między nimi trwała dłużej niż było to wcześniej przewidziane - relacjonował szef BBN.

 

Zaznaczył, że Brzeziński był postacią ważną dla Ameryki, a co za tym idzie - dla całego świata, a jego znaczenie w światowej polityce utrzymywało się przez wiele lat. - To nie jest osoba, która ma parę lat epizodu, tylko bardzo duża indywidualność w wymiarze międzynarodowym - powiedział Soloch. Zwrócił też uwagę, że współarchitektką polityki amerykańskiej i światowej poczynając od 1989 r. była uczennica Brzezińskiego, b. sekretarz stanu USA Madeleine Albright.

 

Szef BBN podkreślił jednocześnie, że Brzeziński był kimś, dla kogo Polska "ciągle istniała". - Pracował przede wszystkim w interesie Stanów Zjednoczonych, dla Ameryki, ale o Polsce nie zapominał i dawał nie raz tego dowody - mówił.

 

"Był przeciwnikiem koncertu mocarstw"

 

Według niego jednym z centralnych elementów doktryny Brzezińskiego, był "brak zgody, żeby małe narody, mniejsze, słabsze państwa, nie miały prawa do bycia suwerennymi". - Ta jego doktryna, jego filozofia, przeciwstawiała się innej, która była przypisywana konkurującej z nim indywidualności, jaką był Henry Kissinger (...), która miała głosić, że Amerykanie, Zachód, musi się dogadać z Sowietami, wyznaczyć podział na strefy wpływów i wzajemnie nie ingerować w te strefy wpływów - mówił Soloch.

 

Kontrpropozycją Brzezińskiego - dodał - była polityka oparta na idei praw człowieka, która "miała od środka rozsadzać blok sowiecki". Jak podkreślił, w praktyce realizował on tę koncepcję m.in. współkształtując strategię amerykańską wobec ZSRR w połowie lat 70., a także przyczyniając się do sformułowania w czasie konferencji helsińskich celów "związanych z poszanowaniem praw człowieka i podstawowych wolności", które to zapisy stały się z kolei "zaczynem i inspiracją dla wszystkich ruchów w krajach bloku sowieckiego, a zwłaszcza w Polsce dla KOR-u, ROPCiO, tego typu organizacji".

 

- Był antykomunistą, był przeciwnikiem koncertu mocarstw, dyktatu silnych wobec słabych i starał się to zarówno w tym wymiarze uniwersyteckim, teoretycznym, ale także w wymiarze praktycznym te zasady realizować. I to jest taka zasługa istotna dla nas, jako Polaków, ale też dla innych narodów znajdujących się w podobnej sytuacji, jak Polska - powiedział Soloch.

 

"Takich jak nasz prezydent jest więcej"

 

Dodał, że o "prymacie prawa nad prawem siły ciągle przypomina nasz prezydent Andrzej Duda". Jak mówił, taki był m.in. przekaz pierwszego wystąpienia prezydenta na forum ONZ w 2015 r. - Takich jak nasz prezydent jest więcej - zaznaczył szef BBN.

 

Pytany, czy obecnie amerykańska i światowa polityka nie zwraca się ponownie w stronę zasady "koncertu mocarstw" i czy doktryna Brzezińskiego nie staje się tym samym anachroniczna, Soloch powiedział: "Na pewno nie anachroniczna, natomiast czy przeważy, to czas pokaże".

 

- W tej chwili, pomimo rzeczywiście takiego oryginalnego, specyficznego stylu, w jakim nowy prezydent Stanów Zjednoczonych przedstawia interesy Ameryki wobec sojuszników, wobec partnerów zachodnich, nie wydaje się, żeby nastąpił jakiś zdecydowany zwrot w tym kierunku (idei koncertu mocarstw) - dodał szef BBN.

 

Zwrócił uwagę, że w swoim czwartkowym wystąpieniu na szczycie NATO w Brukseli Donald Trump zapowiedział realizację wcześniejszych amerykańskich obietnic, nawiązując do "wysuniętej obecności wojskowej" na flance wschodniej Sojuszu. - Co więcej, mówi, że zamierza przeznaczyć więcej pieniędzy na te cele pod wpływem swoich generałów - zaznaczył Soloch.

 

PAP

dk/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze