Sejm przyjął informację ws. Stachowiaka. Ziobro: użycie paralizatora nie przyczyniło się do śmierci

Polska

Za przyjęciem informacji głosowało 233 posłów, przeciw było 197, wstrzymało się od głosu 9 posłów. Informację przedstawili ministrowie sprawiedliwości oraz spraw wewnętrznych i administracji.

Do śmierci nie przyczyniły się, ani zastosowane przez policjantów chwyty obezwładniające, ani użycie paralizatora - oświadczył prokurator generalny Zbigniew Ziobro.

 

Ziobro poinformował, że druga sekcja zwłok Igora Stachowiaka nie wykazała złamań, zwichnięć, a wyłącznie sińce, obtarcia naskórka i drobne wybroczyny, które - jak mówił - mogły powstać podczas szarpaniny lub upadku mężczyzny.

 

"Z dużym prawdopodobieństwem" zgon z powodu niewydolności krążeniowo-oddechowej

 

- Biegli uznali, że badania nie dają podstaw do jednoznacznego ustalenia bezpośredniej przyczyny śmierci - powiedział minister.

 

Poinformował, że w organizmie zmarłego wykryto obecność amfetaminy i leku przeciwbólowego o zbliżonym działaniu do morfiny. Jak mówił, środek ten może powodować drgawki lub wzrost ciśnienia.

 

Minister dodał, że na rynku we Wrocławiu i w komisariacie przeprowadzono eksperyment śledczy mający odtworzyć przebieg zdarzeń podczas zatrzymania Igora Stachowiaka. - Biegły stwierdził, że jakkolwiek doszło do pewnych nieprawidłowości, które wytknął działaniu policjantów, to nie ma powodów do przyjęcia, że zastosowane wobec zatrzymanego środki przymusu spowodowały jego zgon - powiedział Ziobro.

 

Jak zauważył, w kolejnej opinii, którą prokuratura otrzymała pod koniec marca, biegli stwierdzili "z dużym prawdopodobieństwem", że Stachowiak zmarł z powodu niewydolności krążeniowo-oddechowej po zażyciu środków psychoaktywnych.

 

"Prokuratura dochowała wysokiej staranności"

 

Jak mówił stawianie zarzutów ewentualnym podejrzanym, to jedna z ostatnich czynności w śledztwie. - Zarzuty są stawiane na końcu postępowania, gdy prokuratura zbierze wszystkie możliwie dowody, które pozwolą w pełni ocenić i zakwalifikować zachowanie, jako przestępcze - podkreślił Ziobro.

 

Jak mówił rozumie gniew i rozczarowanie, jakie wywołały ujawnione w mediach nagrania. - Należy jednak pamiętać, że większość policjantów wykonuje rzetelnie swoją pracę - dodał minister sprawiedliwości.

 

- Gdyby nie skrupulatność i rzetelność prokuratury, nie byłoby dzisiejszej debaty, bo nie byłoby z całą pewnością tego drastycznego nagrania, którego obraz każdego człowieka wrażliwego porusza i wymaga zasadniczej, twardej reakcji prawno-karnej, nie byłoby to nagranie ujawnione przez media - mówił Ziobro w środę w Sejmie. Podkreślił, że prokuratura dochowała wysokiej staranności związanej z badaniem wszystkich okoliczności tej sprawy.

 

Błaszczak: żądałem zdecydowanych działań

 

- Nie zgodzę się, żeby na podstawie tragicznych wydarzeń oceniać wszystkich funkcjonariuszy. Apeluję do posłów opozycji, aby nie wykorzystywali tej sprawy do wojny totalnej - mówił Mariusz Błaszczak.

 

- Wydarzenia z Wrocławia bulwersują, ubolewam, że do nich doszło. Już w ubiegłym roku zażądałem zdecydowanych działań - mówił w Sejmie szef MSWiA.

 

- W ubiegłym roku natychmiast po otrzymaniu informacji o zdarzeniu we Wrocławiu zażądałem zdecydowanych, transparentnych działań oraz wyciągnięcia konsekwencji w przypadku stwierdzenia nieprawidłowości - podkreślił minister.

 

- Nasz rząd w przeciwieństwie do poprzedników, rządu koalicji PO-PSL nie ucieka od odpowiedzialności - mówił.

 

- Dla policjantów, którzy nie będą przestrzegać prawa i wysokich standardów służby, nie ma miejsca w tej formacji - podkreślał.

 

"Wyposażymy funkcjonariuszy w kamery umieszczane na mundurach"

 

W trakcie wystąpienia szef MSWiA wielokrotnie zwracał się do polityków PO i PSL.

 

- Dziś policja ma odwagę przyznać się do błędów. Mówił o tym publicznie Komendant Główny Policji. Dla osób łamiących prawo nie ma miejsca w policji. Po ośmiu latach rządów PO-PSL zastałem służby w zapaści finansowej i sprzętowej, w narastającej frustracji. To wy, z PO i PSL, woleliście wydawać pieniądze na grube emerytury dla esbeków niż na podwyżki dla nowych pokoleń funkcjonariuszy – mówił Błaszczak.

 

- To rząd PiS wprowadził z mojej inicjatywy program modernizacji służb mundurowych, z którego do formacji podległych MSWiA trafi ponad 9 miliardów złotych. Wyposażymy policjantów w kamery umieszczane na mundurach - dodał.

 

"Wstyd, panie Schetyna"

 

Błaszczak nawiązał też do "akcji widelec" z 2008 roku.

 

- Gdy Grzegorz Schetyna był szefem MSWiA aresztowano na podstawie wydumanych zarzutów 752 osoby; nad wieloma znęcano się potem na komisariatach by wymusić fałszywe zeznania - mówił w środę szef MSWiA Mariusz Błaszczak.

 

 

- Pan za tę akcję gratulował policji, pękał pan z dumy. Aresztowano wówczas na podstawie wydumanych zarzutów 752 osoby. Nad wieloma potem znęcano się potem na komisariatach by wymusić fałszywe zeznania - powiedział w Sejmie Błaszczak.

 

- Postępowania wyjaśniające trwały tak długo, że zarzuty wobec policjantów winnych nadużyć przedawniły się. Wstyd panie Schetyna. Nigdy nie zmierzył się pan z tą sprawą (...) Nigdy nie wytłumaczył się pan z koszmaru jaki zafundował pan niewinnym ludziom (...) - dodał.

 

Mianem "akcji widelec" media określały zdarzenia po meczu Legii Warszawa z Polonią Warszawa z 2008 r. gdy policja zatrzymała dużą grupę kibiców Legii, którzy kierowali się na stadion klubu Polonii. Według ówczesnych deklaracji akcja miała zapobiec zdemolowaniu miasta po derbowym meczu. Medialna nazwa akcji wzięła się z tego, że jedynym niebezpiecznym narzędziem zabezpieczonym wtedy przez funkcjonariuszy był widelec. Zatrzymano ponad 750 osób. Większości - bo 688 zatrzymanych - przedstawiano zarzuty dotyczące czynów chuligańskich.

 

PO domaga się komisji śledczej

 

Wniosek o informację ws. Stachowiaka złożył rząd, a także kluby: PO i Nowoczesna.

 

Platforma chce ponadto powołania sejmowej komisji śledczej, która miałaby wyjaśnić okoliczności śmierci mężczyzny, a także odwołania odpowiedzialnego za policję wiceszefa MSWiA Jarosława Zielińskiego.

 

25-letni Igor Stachowiak został zatrzymany w maju 2016 r. na wrocławskim rynku; policja poszukiwała go za oszustwa. Według funkcjonariuszy, mężczyzna był agresywny i dlatego musieli użyć paralizatora. Po przewiezieniu na komisariat stracił przytomność i pomimo reanimacji zmarł. Według pierwszej opinii lekarza, przyczyną śmierci była ostra niewydolność krążeniowo-oddechowa.

 

Śledczy nie wykluczają zarzutów znęcania się

 

Sprawa wróciła w sobotę, gdy stacja TVN wyemitowała drastyczne materiały zarejestrowane na wrocławskim komisariacie tuż przed śmiercią mężczyzny. W materiale widać, że wobec Stachowiaka kilkakrotnie użyto paralizatora.

 

Sprawę śmierci mężczyzny od roku bada poznańska Prokuratura Okręgowa. Śledczy nie wykluczają zarzutów znęcania się nad pozbawionym wolności dla policjantów.

 

W związku z wydarzeniami sprzed roku, szef MSWiA odwołał w poniedziałek komendanta dolnośląskiej policji, jego zastępcę ds. prewencji oraz komendant miejskiego we Wrocławiu. W niedzielę z kolei rzecznik KG insp. Mariusz Ciarka informował, że trwa procedura zwolnienia policjanta, który użył na komisariacie paralizatora wobec Stachowiaka

 

PAP

 

mta/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze