Do sądu trafił akt oskarżenia ws. biegłego z procesu dr. Mirosława G.

Polska
Do sądu trafił akt oskarżenia ws. biegłego z procesu dr. Mirosława G.
Pixabay/geudki

Jest akt oskarżenia biegłego profesora, który w procesie ws. śmierci pacjenta kardiochirurga Mirosława G. wydał opinię korzystną dla lekarza stwierdzając, że pozostawienie w sercu gazika było "błędem, ale nie bezpośrednią przyczyną śmierci". Biegłemu grozi do 10 lat więzienia.

Chodzi o proces, który rozpoczął się w 2012 r. Mirosław G., były ordynator kardiochirurgii szpitala MSWiA w Warszawie odpowiadał w nim za nieumyślne narażenie pacjenta Floriana M. na utratę życia i nieumyślne spowodowanie jego śmierci. Prokuratura zarzuca lekarzowi pozostawienie gazy w sercu pacjenta po operacji (w 2006 r.), za co grozi mu do 5 lat więzienia. G. od początku nie przyznaje się do winy.

 

We wtorek strony przedstawiły swoje mowy końcowe; prokuratura domaga się dla G. dwóch lat więzienia i sześciu lat zakazu wykonywania zawodu, obrona uniewinnienia.

 

Miał przedstawiać fałszy6we opinie dotyczące prawidłowości leczenia

 

Wysłanie Sądowi Rejonowemu dla Warszawy-Woli trafił akt oskarżenia wobec prof. Ryszarda J., biegłego kluczowego w tej sprawie dla obrony, potwierdził rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga Łukasz Łapczyński.

 

- Biegły Ryszard J. został oskarżony o to, że we wrześniu i w listopadzie 2016 r. oraz w lutym 2017 r. w toku postępowania karnego toczącego się przed Sądem Rejonowym dla Warszawy Mokotowa przeciwko Mirosławowi G. oskarżonemu o nieumyślne spowodowanie śmierci pacjenta Floriana M., przedstawił fałszywe opinie dotyczące prawidłowości procesu leczenia - poinformował rzecznik. Chodzi o jedną opinię pisemną i dwie opinie ustne tego biegłego.

 

Dodał, że przedstawienie biegłemu zarzutów i akt oskarżenia poprzedziła "wnikliwa ocena materiału dowodowego". Opinia złożona przez podejrzanego rażąco odbiegała od kategorycznych wniosków innych biegłych, w tym biegłych zagranicznych. W ocenie prokuratora wnioski płynące z opinii tego biegłego są rażącym odstępstwem od zasad wiedzy opiniodawczej, zaś biorąc pod uwagę doświadczenie lekarskie i dorobek naukowy biegłego, wydanie przez niego takiej opinii wskazuje na celowe działanie - zaznaczył rzecznik.

 

Profesor - jak już wcześniej informowała prokuratura - nie przyznaje się do winy, złożył wyjaśnienia.

 

Gazik "nie był bezpośrednią przyczyną śmierci pacjenta"

 

Profesor Ryszard J. przedstawiał swoje opinie na dwóch rozprawach, trwających po kilka godzin. Na początku lutego odpowiadając na pytania m.in. prokuratury i pełnomocnika oskarżycieli posiłkowych mec. Rafała Rogalskiego, powiedział, że pacjent kardiochirurga Mirosław G., był leczony zgodnie ze sztuką lekarską. Dodał - co wzbudziło najwięcej emocji i pytań - że pozostawienie w sercu gazika było błędem, "ale nie bezpośrednią przyczyną śmierci pacjenta".

 

Biegły przedstawił też swoją hipotezę, jak mogło dojść do błędu. Według niego gazik mógł zaklinować się przy zastawce serca - dlatego nie odessał go ssak. Zaznaczył również, że właśnie z tego powodu dr Mirosław G. mógł go nie zauważyć.

 

Jego ocena sytuacji była odmienna od opinii na które powoływała się wielokrotnie prokuratura i mec. Rogalski. Sąd wystąpił o opinie Ryszarda J. m.in. dlatego, że obrona podnosiła, iż biegli na których powołuje się oskarżenie - chodziło m.in. o nieżyjącego już b. ministra zdrowia Zbigniewa Religę - byli w konflikcie z dr. G. Z kolei - jak wskazywała - powołanie zagranicznych biegłych wiąże się z koniecznością tłumaczenia całości materiału.

 

PAP

mr/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze