Papież: handel ludźmi, niesprawiedliwość i migranci przywołują cierpienia Jezusa

Świat
Papież: handel ludźmi, niesprawiedliwość i migranci przywołują cierpienia Jezusa
PAP/EPA/CLAUDIO PERI

Podczas mszy Wigilii Paschalnej w Watykanie w Wielką Sobotę papież Franciszek powiedział, że handel ludźmi, niesprawiedliwość i dramat migrantów oraz pogarda wobec nich przywołują cierpienia Jezusa na krzyżu. Ostrzegał wiernych przed smutną rezygnacją.

Na początku homilii Franciszek przedstawił opis kobiet, które po ukrzyżowaniu Jezusa przyszły o świcie zobaczyć grób. - Możemy sobie wyobrazić te kroki; typowy krok ludzi idących na cmentarz, znużony krok zażenowania, wyczerpany krok osób, które nie dają się przekonać, że w ten sposób wszystko się skończyło. Możemy sobie wyobrazić ich blade twarze, zroszone łzami - mówił.

 

- W przeciwieństwie do uczniów, są tam kobiety - zauważył Franciszek. - Kobiety, które potrafią nie uciekać, potrafią wytrwać, zmierzyć się z życiem, takim, jakim ono jest, i znosić gorzki smak niesprawiedliwości - dodał.

 

"Ból wielkiej nieludzkiej niesprawiedliwości"

 

Papież podkreślał, że w obliczu tych kobiet można odnaleźć "twarze wielu matek i babć, twarze dzieci i ludzi młodych, znoszących ciężar i ból wielkiej nieludzkiej niesprawiedliwości".

 

- Widzimy odzwierciedlone w nich twarze tych wszystkich, którzy idąc przez miasto, odczuwają cierpienie nędzy, cierpienie z powodu wyzysku i handlu ludźmi. Widzimy w nich również twarze tych, którzy doświadczają pogardy, bo są imigrantami, bez ojczyzny, domu, rodziny; twarze tych, których wzrok ujawnia samotność i opuszczenie, bo mają zbyt szorstkie dłonie - dodał.

 

Franciszek mówił o obliczach kobiet płaczących, gdy widzą, że "życie ich dzieci jest pogrzebane pod ciężarem korupcji, która odbiera prawa i podkopuje wiele aspiracji, w codziennym egoizmie krzyżującym i grzebiącym nadzieje wielu, pod paraliżującą i jałową biurokracją, nie pozwalającą na zmianę stanu rzeczy".

 

W obliczu tych kobiet - wskazywał papież - można też znaleźć swoją twarz i tak, jak one nie godzić się z tym, że wszystko musi się skończyć. - Ale także nasze twarze mówią o ranach, mówią o wielu niewiernościach, naszych i innych osób, mówią o przegranych próbach i bitwach - powiedział Franciszek.

 

"Chrystus nie tylko odsunął kamień z grobu"

 

Przestrzegał przed przyzwyczajaniem się do "współistnienia z grobem i z frustracją", przed smutną rezygnacją.

 

Papież powiedział, że poprzez zmartwychwstanie Chrystus "nie tylko odsunął kamień z grobu".

 

Jezus chce - wyjaśnił Franciszek - "rozbić wszystkie przeszkody zamykające" w "jałowych pesymizmach", w "wyrachowanych światach koncepcji, które oddalają nas od życia", "obsesyjnych poszukiwaniach bezpieczeństwa i bezgranicznych ambicjach, zdolnych do igrania godnością innych osób".

 

Papież apelował do wiernych: nie pozwólcie, by grób "miał ostatnie słowo".

 

- A jeśli nie jesteśmy zdolni, aby pozwolić, żeby Duch prowadził nas na tej drodze, to nie jesteśmy chrześcijanami - ostrzegł.

 

Chrzest, komunia i bierzmowanie

 

Mszę otworzył obrzęd poświęcenia ognia i przygotowania paschału w przedsionku bazyliki Świętego Piotra. Paschał zapalony od ognia wielkanocnego jest symbolem zmartwychwstałego Jezusa Chrystusa.

 

Zgodnie z tradycją liturgii Wielkiej Soboty, w jej trakcie papież udzielił sakramentów chrztu, pierwszej komunii i bierzmowania 11 osobom w wieku od 9 do 50 lat. Pochodzą one z Włoch, Czech, Hiszpanii, Albanii, USA, Malty, Malezji i Chin. Jeden z mężczyzn przyjął imię Jan Paweł.

 

W rejonie Watykanu panują nadzwyczajne środki bezpieczeństwa, wprowadzone na czas wszystkich uroczystości pod przewodnictwem papieża w związku zagrożeniem terrorystycznym.

 

PAP

dk/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze