Niemieckie media o Trumpie: pragmatyk z charakterem partyzanta

Świat
Niemieckie media o Trumpie: pragmatyk z charakterem partyzanta
PAP/EPA/Olivier Douliery / POOL

Niemieccy komentatorzy podeszli w większości sceptycznie do ataku USA na bazę lotniczą w Syrii uważając, że akcja ta nie przybliża rozwiązania pokojowego w Syrii. "Die Welt" chwali prezydenta Donalda Trumpa nazywając go "pragmatykiem z charakterem partyzanta".

"Die Welt" uważa, że Donald Trump okazał się pragmatykiem z charakterem partyzanta. "W ciągu kilku godzin Trump udowodnił, że Ameryka jest nadal supermocarstwem" - pisze autor komentarza Jacques Schuster.

 

"Trump jest zarówno w życiu prywatnym, jak i w polityce pragmatykiem z charakterem bojownika miejskiej partyzantki. Istotą wojny partyzanckiej jest prowadzenie działań w taki sposób, by zawsze zaskoczyć przeciwnika. Trump zaskoczył wszystkich - nie tylko Syryjczyków, lecz także Rosjan, Irańczyków, Europejczyków i zarówno swoich Republikanów, jak i Demokratów" - tłumaczy Schuster.

 

"Akcja Trumpa jest sygnałem pod adresem Rosji"  

 

Zdaniem komentatora, nie można wykluczyć, że Trumpem rzeczywiście wstrząsnęły zdjęcia konających kobiet i dzieci. "Podejmując bez ceregieli decyzję o zbombardowaniu Syrii, prezydent kierował się jednak także względami politycznymi. Za jednym zamachem zapewnił Stanom Zjednoczonym powrót na Bliski Wschód" - wyjaśnia niemiecki dziennikarz.

 

"W przyszłości Syryjczycy, Irańczycy, Rosjanie i Turcy znów muszą się liczyć z pozycją Ameryki, którą jego poprzednik Barack Obama utracił. Waszyngton znów siedzi przy stole, przy którym mowa jest o przyszłości Syrii" - czytamy w "Die Welt".

 

Akcja Trumpa jest też - zdaniem komentatora - sygnałem pod adresem Rosji, że nie należy go nie doceniać. "Uderzeniem z powietrza Trump unaocznił Putinowi, że w przeciwieństwie do swojego poprzednika nie ma zamiaru ograniczyć się do rozmów bez konsekwencji, lecz że będzie w razie potrzeby działał" - podkreśla Schuster na łamach "Die Welt".

 

Bardziej sceptycznie ocenia akcję Trumpa "Sueddeutsche Zeitung". Kurt Kister przypomina, że Syria jest "całkowicie rozbitym krajem, gdzie walczą ze sobą miejscowi i zagraniczni partyzanci, religijnie motywowani bandyci i regularne wojsko z kilkunastu krajów". "Prawo międzynarodowe łamane jest codziennie, a prawa człowieka notorycznie deptane. Wszystkie dotychczasowe polityczne próby doprowadzenia do rozejmu spaliły na panewce" - pisze autor.

 

"Demonstracyjne uderzenia militarne, jak to przeciwko bazie lotniczej w prowincji Homs, mogą odnieść skutek krótkotrwały, ale jeśli nie zostaną włączone do strategii ograniczania konfliktu, to będą pozbawione sensu" - zaznacza Kister.

 

"Nadszedł czas na wspólną inicjatywę wszystkich stron konfliktu"

  

Zdaniem "SZ" wobec patowej sytuacji, w jakiej znalazła się Syria, nadszedł czas na "wspólną inicjatywę polityczną wszystkich uczestniczących w konflikcie stron, w tym Moskwy, Teheranu, Waszyngtonu i Ankary".

 

Rolę pośrednika mogłaby przejąć Unia Europejska, gdyż ONZ nie jest w stanie podołać temu zadaniu - pisze Kister. Jego zdaniem UE "na początek" powinna spróbować nakłonić Rosję i USA do "zajęcia miejsca przy stole negocjacyjnym". "Warunkiem jest jednak chociażby niewielkie zdystansowanie się Putina od Asada oraz poważne zainteresowanie Trumpa sytuacja w Syrii" - tłumaczy niemiecki komentator. Rozwiązywanie konfliktu powinno się rozpocząć od ustanowienia stref bezpieczeństwa, zakazu lotów, organizacji konwojów z pomocą, co jest "jak najbardziej możliwe" - ocenia.

 

Niemcy mogłyby, zdaniem "SZ", odegrać rolę "siły pchającej ten proces do przodu". "Nędza milionów uchodźców z Syrii jest bezpośrednim następstwem wojny w Syrii. Rakiety i bomby z rosyjskich, syryjskich, amerykańskich czy tureckich samolotów pogłębiają tylko to nieszczęście" - pisze Kister w "Sueddeutsche Zeitung".

 

Zdaniem "Frankfurter Rundschau" operacja wojskowa USA jedynie "pogrzała atmosferę wojny domowej". "Atak nie przybliża nas do pokojowego rozwiązania konfliktu" - ostrzega gazeta. "USA nie mają strategii, która mogłaby doprowadzić do pokoju" - uważa autor komentarza. Trumpowi chodzi jedynie o demonstrację siły i ukaranie Baszara el-Asada za rzekome użycie gazu bojowego. "To zbyt mało i mało przekonujące" - ocenia "Frankfurter Rundschau".

 

Wydawany w Berlinie «Der Tagesspiegel» zwraca z kolei uwagę, że Trump uprawia "politykę telewizyjną". "Opinią publiczną i Trumpem wstrząsnęły zdjęcia telewizyjne syryjskich dzieci zmarłych wskutek użycia gazu. Trump odpowiedział prostymi środkami, które rozumieją jego wyborcy: zdjęciami telewizyjnymi rakiet Tomahawk. Celem jest pokazanie amerykańskiej siły. Bardzo wątpliwe, czy akcja ta przybliży polityczne rozwiązanie konfliktu" - czytamy w "Tagesspieglu".

 

PAP

dk/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze