Zachipowani pracownicy. Kontrowersyjna technologia w belgijskiej korporacji

Technologie
Zachipowani pracownicy. Kontrowersyjna technologia w belgijskiej korporacji
Polsat News

W jednej z belgijskich korporacji chipy wielkości ziarna ryżu wszczepiane pod skórę dłoni zastąpiły identyfikatory dające dostęp do firmowych usług. W chipie zapisane są też dane kontaktowe pracownika, które można przesłać w formie wizytówki na smartfon klienta. Obrońcy praw człowieka ostrzegają jednak, że chipowanie pracowników wiąże się z ogromnym ryzykiem.

- Dla mnie chip to bardzo dobre rozwiązanie, bo swojej dłoni ani nie zgubię, ani nie zapomnę zabrać do pracy - przekonywał w rozmowie z Polsat News jeden z pracowników firmy "Newfusion", która wprowadziła to nowatorskie rozwiązanie.

 

- Już teraz gromadzimy różne hasła i dane z kart na smartfonach, ale często w niewłaściwym momencie rozładowują się w nich baterie. Dlatego kolejnym krokiem powinno być przypisanie takiego kodu identyfikacyjnego człowiekowi przy użyciu np. jego linii papilarnych czy źrenicy oka - mówił z kolei dyrektor "Newfusion" Vincent Nys.

 

W jego firmie wszczepienie chipów pod skórę pracowników było dobrowolne, jednak zdaniem przeciwników tej technologii ta metoda może naruszać prawo do ochrony danych osobowych i prowadzić do traktowania ludzi jak roboty.

 

- Taki chip przy okazji będzie zbierał również informacje o tym, o której pracownik wszedł do firmy czy włączył swój komputer. Pracodawca będzie miał więc dostęp również do takich danych i gdy będzie musiał dokonać redukcji etatów, może z nich skorzystać - przekonywał na antenie Polsat News Alexis Deswaef z Ligi Praw Człowieka.

 

Innym ryzykiem jest możliwość przejęcia przez hakerów danych na temat osoby, która ma wszczepiony chip.

 

PAP

pam/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze