Strach przed Rosją brytyjską kartą przy Brexicie. Tak wynika z przecieków

Świat
Strach przed Rosją brytyjską kartą przy Brexicie. Tak wynika z przecieków
PAP/EPA/ANDY RAIN

Brytyjscy ministrowie rozmawiali o użyciu w negocjacjach z Brukselą dotyczących Brexitu strachu europejskich liderów przed rosyjską agresją i prezydentem Władimirem Putinem - wynika z notatki, której treść opisał w niedzielę dziennik "Telegraph".

Dziennik dotarł do zapisu dyskusji z rządowego posiedzenia poświęconego wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, w trakcie którego szefowie najważniejszych resortów - m.in. ministrowie obrony, spraw zagranicznych, finansów i ds. Brexitu - mieli się zgodzić, że W. Brytania ma "silną pozycję" i może próbować wykorzystać współpracę w zakresie bezpieczeństwa w celu uzyskania ustępstw ze strony pozostałych 27 państw UE.

 

Brytyjska premier Theresa May ostrzegła w środę w liście do przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska, że brak porozumienia w sprawie przyszłych relacji handlowych zaszkodzi bezpieczeństwu Wielkiej Brytanii i Unii Europejskiej.

 

 To był pierwszy raz, gdy brytyjski rząd bezpośrednio połączył kwestię przyszłych regulacji handlu między Zjednoczonym Królestwem a Wspólnotą z przyszłą współpracą w zakresie bezpieczeństwa i walki z terroryzmem.

 

Kontrowersyjny akapit

 

"W kwestii bezpieczeństwa brak porozumienia oznaczałby osłabienie naszej współpracy w walce z przestępczością i terroryzmem. W takim scenariuszu zarówno Wielka Brytania, jak i Unia Europejska będą musiały sobie z tym poradzić, ale nie jest to wynik rozmów pożądany przez którąś ze stron. Musimy ciężko pracować, by tego uniknąć" - napisała szefowa rządu.

 

Ten akapit wywołał negatywne reakcje w europejskich stolicach i został przyjęty jako próba szantażu i wymuszenia ustępstw poprzez tworzenie poczucia zagrożenia i niepewności wobec przyszłej współpracy w zakresie bezpieczeństwa.

 

 Kancelaria premier May próbowała zbagatelizować taką interpretację zapisu, podkreślając, że chodziło jedynie o odnotowanie konsekwencji braku nowego porozumienia, a nie próbę wpływania na pozycję europejskich partnerów.


"Mamy bardzo silną pozycję"

 

Niedzielny "Telegraph" zauważył jednak, że opisane w uzyskanym przez gazetę dokumencie rozmowy "podważają" argumentację Downing Street i wskazują na to, że ministrowie świadomie postanowili zasygnalizować pozostałym europejskim państwom, że współpraca w zakresie bezpieczeństwa może się zmienić w wyniku negocjacji.

 

Według notatki, do której dotarła gazeta, szef brytyjskiej dyplomacji Boris Johnson miał mówić, że o ile nie byłoby na miejscu, aby rząd w Londynie stawiał z tego powodu żądania, to "powinien być świadomy taktycznej przewagi".

 

Z kolei minister obrony Michael Fallon miał podkreślić, że "poczucie zagrożenia w Europie jest na najwyższym poziomie od czasów zimnej wojny" i "obserwujemy zwiększoną agresywność ze strony Rosji". "Unia Europejska potrzebuje naszych zdolności obronnych" – miał podkreślać

 

"O ile były drobne niuanse, o tyle myślę, że ogólny pogląd wśród osób biorących udział w spotkaniu był taki, że mamy bardzo silną pozycję i Europejczycy o tym wiedzą. Rozpoczynamy te negocjacje, mając politykę bezpieczeństwa i obrony jako silny argument po naszej stronie" - powiedział gazecie anonimowy rozmówca, który zna szczegółowy przebieg posiedzenia rządu w tej sprawie.

 

Premier May rozpoczęła formalnie dwuletni proces wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej w ubiegłą środę. Według art. 50 traktatu lizbońskiego, Brytyjczycy powinni opuścić Wspólnotę najpóźniej 29 marca 2019 roku.

 

PAP, polsatnews.pl

 

ptw/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze