Odnalazł się Rex. Szukano go przez 3 tygodnie. W międzyczasie jego pierwszy właściciel zmarł

Polska
Odnalazł się Rex. Szukano go przez 3 tygodnie. W międzyczasie jego pierwszy właściciel zmarł
Facebook.com/Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt w Tomarynach

Psa odnaleziono w środę 29 marca w miejscowości Długa Szlachecka koło Sulejówka na Mazowszu, mniej więcej 25 kilometrów od miejsca, gdzie zaginął. Przez trzy tygodnie szukały go setki osób, nawet jasnowidz. Jego historia poruszyła serca internautów, gdy okazało się, że pierwszy właściciel Rexa, z którym byli nierozłączni przez 12 lat, umiera i nie ma komu oddać psa pod opiekę.

U pana Alfonsa zdiagnozowano nowotwór. Mężczyzna w lutym trafił do hospicjum, a jego pies błąkał się po mrozie. Uratowali go wówczas wolontariusze ze Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Tomarynach.

 

Nie było łatwo znaleźć nowych opiekunów dla starszego kundelka, mocno przywiązanego do swojego właściciela.

 

Ostatnie spotkanie

 

Jego historię nagłośniła "Gazeta Olsztyńska". Dziennikarze towarzyszyli psu z kamerą podczas wzruszającego, i jak się później okazało ostatniego, spotkania z panem Alfonsem w hospicjum.

 

 

 

W końcu Rex znalazł nowy dom. - Obejrzałam ten film w internecie i wzruszyłam się. Wiedziałam, że trudno znaleźć dom dla starego psa. Sami mamy podobnego, również ze schroniska - powiedziała w połowie marca polsatnews.pl pani Katarzyna, która wraz z rodziną przygarnęła psa.

 

Zerwał się ze smyczy

 

Niestety, Rex uciekł drugiego dnia pobytu u nowych właścicieli z Warszawy. Podczas spaceru pękł fragment karabińczyka w smyczy.

 

Nowi właściciele intensywnie go szukali. Rozwiesili ogłoszenia, zaapelowali o pomoc w mediach społecznościowych.

 

Mieszkańcy stolicy za pośrednictwem Facebooka informowali o coraz to nowych lokalizacjach, w których miał być widziany: m.in. w okolicach centrum handlowego w podwarszawskich Markach, w Ząbkach oraz przy Wale Miedzeszyńskim.

 

"Na początku deptaliśmy mu po piętach"

 

Rodzina z Białołęki początkowo otrzymywała po kilkanaście telefonów dziennie od osób, które miały widzieć Rexa. Później urządzenie milczało.

 

- Na początku deptaliśmy mu po piętach. Wcale się nie zdziwię, gdyby teraz szedł do dawnego domu lub do schroniska w Olsztynie. Wydaje mi się, że fizycznie odczuwa on stan zdrowia właściciela. Pan Alfons mówił na filmie, że gdy on umrze, pies też umrze. Nie chciałabym, żeby był teraz sam - powiedziała nam wówczas pani Katarzyna.

 

Jest wyczerpany, mocno schudł

 

W środę nadeszły dobre wieści. Rexa zauważyli mieszkańcy Długiej Szlacheckiej. Słyszeli o tym, że jest poszukiwany i zadzwonili do nowych właścicieli. Ci zawiadomili wolontariuszy z grupy TROP, pomagającej zagubionym psom.

 

- Rex był tak wyczerpany, że nie było problemu, by go złapali - powiedziała nam pani Katarzyna. Jak przekazała, pies mocno schudł i widać, że jest zmęczony, ale ma apetyt. Zobaczy go weterynarz.

 

 

- Bardzo się cieszymy, gdyby nie wsparcie bardzo wielu osób, nie udałoby się - powiedziała nowa właścicielka. Dawny właściciel psa zmarł w miniony weekend. Nie wiedział, że Rex zaginął. - Może i lepiej, że nikt mu o tym nie powiedział - dodała pani Katarzyna.

 

polsatnews.pl

 

ml/luq/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze