Polski konsulat na Ukrainie ostrzelany. Nikt nie ucierpiał. "To atak terrorystyczny"

Polska
Polski konsulat na Ukrainie ostrzelany. Nikt nie ucierpiał. "To atak terrorystyczny"
Twitter.com/Rus_Eng_News

W nocy z wtorku na środę ostrzelany został polski konsulat w Łucku, na Ukrainie. Według konsula budynek został uszkodzony, ale nikt nie ucierpiał. Do polskiego MSZ został wezwany ambasador Ukrainy w Polsce. Polska placówka w Kijowie wystosowała notę protestacyjną do ukraińskiego MSZ.

Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko stanowczo potępił atak na polską placówkę we wpisie umieszczonym na Twitterze.

 

 

Oburzenie wyraził też szef MSZ Ukrainy Pawło Klimkin, który obiecał ukaranie sprawców.

 

  

 

- Był to najprawdopodobniej atak z granatnika. Pocisk trafił w ostatnie piętro, pozostawiając około 70-centymetrowy otwór - oświadczył konsul RP w tym mieście Krzysztof Sawicki w rozmowie telefonicznej.

 

Do ostrzału doszło pół godziny po północy czasu lokalnego (godz. 23:30 we wtorek w Polsce). - Pocisk wystrzelony uderzył tuż nad częścią mieszkalną placówki, gdzie znajdował się jej pracownik - powiedział w środę szef konsulatu Krzysztof Sawicki. Dyplomata określił to zdarzenie jako atak terrorystyczny.

 

Wcześniej informowano, że w momencie zdarzenia w budynku była jedynie ochrona.

 

"W momencie ataku spał tam człowiek. Gdyby pocisk trafił 20 centymetrów niżej, byłaby tragedia" - oświadczył konsul.

 

"Jasny błysk w pobliżu okna"

 

Nieznani osobnicy strzelili w nocy w budynek Konsulatu Generalnego RP w Łucku - podał portal volyn24.com. Konsulat przy ulicy Łubniewskiej 226 został uszkodzony.

 

Wybuch był tak silny, że włączył się alarm w sąsiednim banku. Według portalu volyn24.com w pobliżu dachu budynku wyraźnie widać uszkodzenie ściany. Portal podaje, że celowano w skrajne okno od strony ulicy Głuszec.

 

Portal rozmawiał z operatorem pobliskiej stacji benzynowej, który powiedział, że wybuch usłyszał mniej więcej 12 minut po północy. Miał on także widzieć jasny błysk w pobliżu okna konsulatu, który jego zdaniem "przypominał błyskawicę".

 

Portal poinformował także, że polski konsul przekazał policji, iż wybuch odczuli pracownicy ochrony, którzy pilnują budynku.

 

Inne łuckie media donoszą, że huk słychać było w położonej w odległości 6 kilometrów od miasta wsi Boratyn.

 

Trwa śledztwo i poszukiwania sprawców

 

Na miejscu pracuje policja i śledczy Służby Bezpieczeństwa Ukrainy. Przyjechał tam m.in. komendant policji obwodu Wołyńskiego Petro Szpiga.

 

Teren konsulatu został zabezpieczony przez policję.

  

 

Polski konsulat w Łucku. Po eksplozji uruchomił się alarm w sąsiednim KredoBanku.Google maps
Polski konsulat w Łucku. Po eksplozji uruchomił się alarm w sąsiednim KredoBanku.

 

 

 

 "Ukraińska prawda" publikuje na swojej stronie internetowej relację anonimowego przedstawiciela służb bezpieczeństwa.

 

Miał on stwierdzić, że strzał "był niecelny albo nieudolny" oraz że "celem było ostrzeżenie albo prowokacja".

 

- W tej chwili oczekujemy od służb ukraińskich zwiększenia ochrony polskich placówek na Ukrainie oraz jak najszybszego ustalenia i zatrzymania sprawców. Dla dobra śledztwa jesteśmy zobowiązani, by nie przekazywać dalszych szczegółów w tej sprawie - powiedział w rozmowie z Polsat News Jakub Wawrzyniak, dyrektor Biura Rzecznika Prasowego MSZ.

 

"Rosjanom zależy, by wzniecić antagonizm polsko-ukraiński"

 

- Musimy wyjaśnić przyczyny i całe tło tego zajścia. Staje kwestia wzmocnienia ochrony polskich placówek dyplomatycznych. Ukraina jest i będzie w najbliższych latach sferą bardzo ograniczonego bezpieczeństwa - ocenił na antenie Polsat News eurodeputowany Kazimierz Michał Ujazdowski.

 

Dodał, że nie można wykluczyć prowokacji. - Było by rzeczą zupełnie niewiarygodną, żebyśmy przesądzali o tym, kto to zrobił bez wiedzy.

 

 

- Przypomnę jednak, że Rosjanom zależy, by wzniecić antagonizm polsko-ukraiński. Ich ręka jest obecna na Ukrainie. Czy teraz zadziałała? Sprawdzimy - dodał Ujazdowski.

 

Sprawę jako "bardzo poważną" określił w środę marszałek Senatu Stanisław Karczewski. - Będziemy nalegali i apelowali do policji, do władz Ukrainy, aby z należytą starannością zbadała tę sprawę - powiedział.

 

"Będziemy nalegali, aby z należytą starannością zbadać tę sprawę"

 

Karczewski, pytany na antenie radiowych "Sygnałów Dnia", czy to strona trzecia ingeruje w to, żeby się pogorszyły nasze relacje z Ukrainą, odpowiedział: "takie mam wewnętrzne przekonanie".

 

- Cieszy mnie jedno, że nasze relacje z władzami Ukrainy są na dobrym poziomie, ale również cieszy i to, że obywatelskie kontakty są dobre. Jest taka dbałość i taka chęć polskiego społeczeństwa i ukraińskiego, żeby do takich sytuacji nie dochodziło - przekonywał marszałek Senatu.

 

Czerwona farba na konsulacie we Lwowie

 

Na Ukrainie jest to już kolejny incydent związany z Polską. W lutym nieznani sprawcy oblali czerwoną farbą konsulat Polski we Lwowie, a na jego parkanie pozostawiono napis "Nasza ziemia".

 

W styczniu doszło do zniszczenia pomnika Polaków pomordowanych w 1944 roku we wsi Huta Pieniacka przez oddziały ukraińskiej dywizji SS-Galizien. Znajdujący się tam krzyż został wysadzony w powietrze, a tablice z nazwiskami ofiar zamalowano farbą. W styczniu także pomazano czerwoną farbą polską i ukraińską część cmentarza ofiar NKWD w Bykowni, na którym znajduje się cmentarz polskich ofiar zbrodni katyńskiej.

 

Pomnik w Hucie Pieniackiej został odnowiony - jak mówiły lokalne władze - ze środków okolicznych mieszkańców, jednak w marcu doszło do jego kolejnej profanacji; upamiętnienie znowu zostało zdewastowane wykonanymi farbą napisami.

 

"Śmierć Lachom"

 

W marcu także we Lwowie wymazano farbą pomnik zamordowanych przez hitlerowców w 1941 roku profesorów lwowskich oraz w taki sam sposób sprofanowano pomnik polskich ofiar zbrodni w miejscowości Podkamień w obwodzie lwowskim. W obu miejscach pojawił się napis "Śmierć Lachom". W Podkamieniu na krzyżu namalowano swastykę. Miejscowe władze usunęły ślady działalności wandali.

 

Wszystkie te incydenty zostały potępione przez władze Ukrainy, które oceniały, że stoi za nimi "strona trzecia", która dąży do wywołania konfliktu między Polską i Ukrainą; jako zleceniodawców wskazywano rosyjskie służby specjalne.

 

polsatnews.pl, PAP, Polsat News

mta/ml/kan/hlk/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze