Komorowski: Kaczyński mścił się na Tusku ze względów czysto prywatnych

Polska

- Duża część wyborców PiS w to uwierzy - tak w programie "Prezydenci i Premierzy" w Polsat News były premier Leszek Miller skomentował narrację PiS-u, jakoby Polska odniosła sukces, sprzeciwiając się kandydaturze Donalda Tuska na szefa RE. - Ojciec dyrektor zrobi swoje, duża część księży na mszach potwierdzi, że to wspaniały sukces i 20-parę, czy 30 proc. będzie przy tym przekonaniu trwać - dodał.

- To jest oczywiście próba przykrycia sromotnej porażki i partyjnej, i rządowej, i niestety także blamażu na koszt Polski - powiedział z kolei były prezydent Bronisław Komorowski.


– To, co zrobił Jarosław Kaczyński i premier Beata Szydło, to jest patologiczny przykład prywaty w polityce, bo Kaczyński się mścił na Tusku ze względów czysto prywatnych, emocjonalnych, a premier realizowała interes PiS-u, a nie państwa polskiego - dodał.


"Wyglądało to na jakieś samobójstwo"


Jak podkreślił Komorowski, "martwi się rząd PiS-u, i słusznie, bo dał nieprawdopodobną plamę pod każdym względem". - Muszę powiedzieć, że my też mamy powody do zmartwienia, mimo sukcesu, jakim jest wybór Polaka na drugą kadencję, bo jest to ze względu na złą politykę rządu, okupione gigantycznymi stratami wizerunkowymi - dodał były prezydent.


- Tusk jest dziś jedynym Polakiem tak wysoko umocowanym w strukturach politycznych Europy i świata i wręcz wyglądało to na jakieś samobójstwo, gdy usiłowano go tej funkcji pozbawić - powiedział Miller. - Tym bardziej, że Jacek Saryusz-Wolski nie miał żadnych szans - dodał.

 


"Bardzo trudna sytuacja"

 

Zdaniem byłego premiera Waldemara Pawlaka, "nikt w Europie nie potrafi tego zrozumieć". - Najbardziej wymowne było to, że kraje naszego regionu, cała Grupa Wyszehradzka, opowiedziały się (za Tuskiem - red.) w sposób bardzo jednoznaczny, włącznie z premierem Węgier - podkreślił.


Jak dodał, "jeśli 27 przywódców krajów nie rozumie tego 28, to jest bardzo trudna dla nas sytuacja".


"Z takim rządem już jesteśmy na marginesie"


- Rząd polski powinien odpowiedzieć, póki jeszcze jest czas, a jest czas, bo liczące się państwa europejskie - w tym Niemcy, trzymają nogę w drzwiach, mówią: jeszcze Polacy są na tyle ważni dla Europy, że musimy dać szansę wejścia do kręgu pierwszej prędkości integracyjnej - powiedział Komorowski.


Zaznaczył jednak: "byle Polacy chcieli, byle rząd polski chciał". - Jest wielki dylemat. Uważam, że to moment zasadniczo ważny dla polskiego bezpieczeństwa, że trzeba na serio rozważyć przynajmniej uzyskanie zdolności ekonomicznej i politycznej do wejścia do strefy euro - podkreślił były prezydent.


- Jak będziemy poza tą strefą, będziemy na marginesie. Z takim rządem jaki jest dzisiaj już jesteśmy na marginesie, a możemy być na marginesie marginesu - dodał.


"Będziemy dostawać drugi sort"


Zdaniem Millera UE zmierza w stronę dwóch budżetów. - Jeden to będzie budżet 28 krajów, a drugi to będzie budżet tylko strefy euro - wyjaśnił.


- Ci wszyscy główni płatnicy netto, którzy mają euro, o wiele chętniej będą wpłacać pieniądze na własne podwórko, czyli my będziemy dostawać ten drugi sort - tłumaczył.


Jego zdaniem, "za chwilę dowiemy się, że strefa euro będzie miała wspólnego ministra finansów, głęboko skoordynowaną gospodarkę i może Parlament Europejski Strefy Euro". - I będziemy mieli integrację ekonomiczną wzmocnioną integracją polityczną - dodał.

 

 

"Polskę bardzo łatwo wyprowadzić z UE"


- Polski interes narodowy, interes polskiej flagi polega na tym, aby być obok flagi europejskiej i wszystkich innych flag członków UE - podkreślił Komorowski. - Tylko wtedy możemy być bezpieczni, możemy się rozwijać. To, co robi w tej chwili PiS, to uruchamianie procesu, który może nas prowadzić aż do wyjścia z UE, a co najmniej do bardzo głębokiej marginalizacji - zaznaczył były prezydent.


Zdaniem Millera, "Polskę bardzo łatwo jest wyprowadzić  z UE". - Wystarczy decyzja rządu, która później jest wsparta stanowiskiem Senatu i Sejmu, tylko trzeba mieć 2/3 w obu izbach i to jest upoważnienie dla prezydenta, żeby podjął proces wypowiedzenia traktatu międzynarodowego, jakim jest traktat akcesyjny - wyjaśnił.


- Tylko gdyby PiS chciał to zrobić, to pewnie będzie się obawiał reakcji społeczeństwa i raczej poszedłby w referendum - podkreślił były premier. Miller "głęboko wierzy" jednak, że referendum przyniosłoby "pozytywny wynik dla UE". - Więc niby są możliwości, żeby Polskę wyprowadzić, ale de facto nie ma - dodał. 

 

Wszystkie odcinki programu można obejrzeć tutaj.

 

Polsat News, polsatnews.pl

prz/ml/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze