Radny miał skandować "jak złapiemy, połamiemy" do uczestników marszu przeciw homofobii. Został uniewinniony

Polska
Radny miał skandować "jak złapiemy, połamiemy" do uczestników marszu przeciw homofobii. Został uniewinniony
Google Maps
Sąd Okręgowy w Kielcach.

Sąd Okręgowy w Kielcach uniewinnił we wtorek radnego powiatu kieleckiego Mirosława Gębskiego (PiS), skazanego przez sąd niższej instancji za kierowanie gróźb karalnych wobec uczestników marszu milczenia przeciw homofobii. Wyrok jest prawomocny.

Gębski zgodził się na podawanie jego nazwiska.

 

W uzasadnieniu wyroku sąd podkreślił, że materiał dowodowy - policyjne nagrania filmowe z manifestacji i kontrmanifestacji oraz zeznania świadków - nie potwierdza, że oskarżony skandował hasło uznane za groźbę, czyli "jak złapiemy, połamiemy".

 

Sąd wskazał także, że nie jest godnym, aby osoba pełniąca funkcję radnego, propagowała swoje poglądy, włączając się w wypowiadanie obraźliwych i wulgarnych sformułowań, za jakie uznano inne hasła, skandowane przez Gębskiego w kontrmanifestacji.

 

"Dobry gej - martwy gej"

 

16 maja 2010 r. kilkanaście młodych osób przeszło kieleckim deptakiem w marszu milczenia - proteście przeciwko homofobii. Za uczestnikami protestu szło kilkudziesięciu młodych mężczyzn, którzy wołali m.in. "Jak złapiemy, połamiemy", "Do gazu", "Dobry gej - martwy gej", "Chłopak i dziewczyna - normalna rodzina", "Sierpem i młotem czerwoną hołotę".

 

Prokuratura oskarżyła osiem osób o kierowanie pod adresem manifestantów gróźb karalnych. Wśród oskarżonych był radny powiatu kieleckiego z PiS kilku kadencji (także obecnej) i zastępca świętokrzyskiego Wojewódzkiego Inspektora Inspekcji Handlowej - 47-letni dziś Mirosław Gębski. Od końca ubiegłego roku Gębski jest też w zarządzie świętokrzyskiego PiS.

 

Winny kierowania gróźb wobec uczestników marszu

 

W lutym 2013 r., po pierwszym procesie w tej sprawie, kielecki sąd rejonowy uznał wszystkich ośmiu oskarżonych za winnych kierowania gróźb wobec uczestników marszu. Gębskiego skazał na 4,5 tys. zł grzywny, Grzegorza B. - na cztery miesiące ograniczenia wolności, a wobec Przemysława Ch. umorzył warunkowo postępowanie karne na rok. Pięciu pozostałych oskarżonych w sprawie skazał na cztery miesiące ograniczenia wolności i prace społeczne.

 

Od tego wyroku odwołali się Gębski, B. i Ch. wraz z obrońcami. Podnosili m.in. dowolną ocenę dowodów przez Sąd Rejonowy, uchybienia proceduralne i nieprawidłowości w ocenie zeznań pokrzywdzonych. W lutym 2014 r. rozpatrujący apelację Sąd Okręgowy w Kielcach utrzymał wyroki wobec B. i Ch., a wobec Gębskiego uchylił orzeczenie i skierował sprawę do ponownego rozpatrzenia, bo miał wątpliwości co do prawidłowości ustalenia przez sąd I instancji, czy radny wykrzyknął hasło uznane w postępowaniu za groźbę: "Jak złapiemy, połamiemy". Uznał, iż w ponownym procesie należy precyzyjnie zrekonstruować przebieg wypadków.

 

"Dowolna ocena dowodów"

 

Wyrok w ponownym procesie Gębskiego zapadł w maju ub. r. Sąd orzekł wobec niego karę 4,5 tys. zł grzywny. Jak podkreślił wówczas sąd, pokrzywdzeni uczestniczy marszu czuli się zagrożeni, a świadczyły o tym m.in. hasła kontrmanifestantów. Wskazał, że pokrzywdzeni szczególnie zwrócili uwagę na oskarżonego, bo wyróżniał się z ubranego na czarno tłumu kolorową kurtką. - Fakt, że później nie pamiętali jego konkretnych zachowań i haseł, nie zmienia faktu, że mogły mieć miejsce - ocenił sąd.

 

Od wyroku odwołali się obrońcy Gębskiego zarzucając orzeczeniu m.in. jednostronną i dowolną ocenę dowodów. Podczas rozprawy apelacyjnej wnieśli o uniewinnienie lub ewentualnie uchylenie wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpatrzenia. Gębski podkreślał, że jest niewinny. Jego zdaniem sąd I instancji wszystkie wątpliwości tłumaczył na jego niekorzyść.

 

O uniewinnienie wniósł także prokurator, który uznał, że uzasadnienie wyroku I instancji zawiera elementy naruszające procedurę karną. Jak wyjaśniał rzecznik Prokuratury Okręgowej w Kielcach Daniel Prokopowicz, Sąd Okręgowy uchylając wyrok I instancji w pierwszym procesie apelacyjnym nakazał doprecyzowanie faktów, a np. świadkowie w ponownym procesie przed sądem I instancji, podawali o wiele mniej precyzyjnie informacje, istotne dla zdarzenia. - Nie mieliśmy więcej materiału dowodowego niż wcześniej i stąd takie, a nie inne stanowisko - dodał, wyjaśniając wniosek prokuratury o uniewinnienie.

 

"Ogólnikowe" relacje świadków

 

We wtorek sąd odwoławczy wydał prawomocny wyrok, uniewinniający Gębskiego. Przewodnicząca składu orzekającego sędzia Lena Romańska oceniła, że w ponownym procesie w sprawie Sąd Rejonowy wykonał wcześniejsze wytyczne Sądu Okręgowego - przeprowadził wszystkie dowody, przesłuchał także świadków, którzy dotychczas nie brali udziału w postepowaniu.

 

Zdaniem sądu, zarzuty podnoszone w apelacjach, były uzasadnione w zakresie obrazy przepisów postępowania, która skutkowała błędnym przypisaniem oskarżonemu sprawstwa. Według sądu odwoławczego, sąd I instancji zbyt jednostronnie ocenił dowody, niedostatecznie uwzględniając te z nich, które przemawiały na korzyść oskarżonego.

 

W opinii sądu, przemieszczenie się uczestników marszu, ich obawa o reakcje kontrmanifestantów oraz odległość, mogły spowodować, że spostrzeżenia pokrzywdzonych nie były do końca poprawne. Tylko jedna z zeznających osób była pewna, że Gębski oprócz tego, że stał w grupie kontrmanifestantów, utożsamiał się ze skandującymi i wypowiadał razem z nimi wszystkie hasła. Relacje innych świadków były ogólnikowe - nie pamiętali czy oskarżony wypowiadał sformułowanie uznane za groźbę.

 

Sąd zauważył, że te zeznania nie znalazły całkowitego potwierdzenia w najistotniejszym z dowodów - policyjnym nagraniu filmowym, które zarejestrowało niemal całość wydarzeń.

 

Zachowanie "niegodne radnego"

 

Sąd negatywnie natomiast ocenił sposób propagowania poglądów przez radnego. - Każdy ma prawo do wyrażenia swojego poglądu (…) Nie godzi się jednak, aby radny, czy każdy inny człowiek na poziomie, stanął w grupie kontrmanifestantów i zwalczał grupę 12 osób, które spokojnie, symbolicznie sprzeciwiły się homofobii. By stać w grupie młodych ludzi, ubranych na czarno, w glanach, z szalikami na ustach, w kapturach, by włączać się w wypowiadanie obraźliwych wulgarnych, zabarwionych negatywna treścią sformułowań, w tym jeszcze odśpiewać hymn narodowy. To jest niegodne radnego - podkreśliła sędzia Romańska.

 

Gębski po ogłoszeniu wyroku podkreślił w rozmowie z dziennikarzami, że "zwyciężyła sprawiedliwość". Pytany o komentarz do skrytykowania przez sąd sposobu głoszenia przez niego poglądów stwierdził, że ocenią to jego wyborcy w najbliższych wyborach. Pytany czy drugi raz wybrałby się na taką manifestację, zaznaczył: - Uważam, że "chłopak, dziewczyna - normalna rodzina". To mówiłem siedem lat temu i to mówię dziś.

 

PAP

mr/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze