Malezyjczycy w Korei Płn. mają zakaz opuszczania kraju

Świat
Malezyjczycy w Korei Płn. mają zakaz opuszczania kraju
PAP/EPA/AHMAD YUSNI/
Ambasada Korei Płn. w Kuala Lumpur.

Obywatele Malezji przebywający w Korei Północnej dostali tymczasowy zakaz opuszczania tego kraju, na co władze w Kuala Lumpur zareagowały takim samym posunięciem wobec obywateli północnokoreańskich. Chodzi o 11 Malezyjczyków.

Relacje między obu krajami drastycznie się pogorszyły od zabójstwa w stolicy MalezjiKim Dzong Nama, przyrodniego brata przywódcy Korei Północnej Kim Dzong Una.

 

Północnokoreańskie MSZ poinformowało, że zakaz opuszczania kraju przez Malezyjczyków będzie obowiązywał do właściwego wyjaśnienia sprawy śmierci obywatela Korei Północnej w Kuala Lumpur w lutym.

 

W komunikacie MSZ nie znalazła się wzmianka, że mężczyzna zamordowany na lotnisku w malezyjskiej stolicy to Kim Dzong Nam, brat przyrodni północnokoreańskiego przywódcy Kim Dzong Una. Zamiast tego posłużono się nazwiskiem Kim Czol, na które wystawiony był paszport dyplomatyczny, z którym podróżował Kim. 


11 Malezyjczyków w Korei Płn.

 

Z komunikatu, opublikowanego przez północnokoreańską agencję prasową KCNA, wynika ponadto, że zakaz wyjazdu dla Malezyjczyków pozostanie w mocy, dopóki nie zostanie zagwarantowane bezpieczeństwo dyplomatów i innych obywateli Korei Płn. w Malezji. Do tego czasu malezyjscy obywatele w Korei Płn. "mogą pracować i normalnie żyć na tych samych warunkach co wcześniej".

 

Zapowiedziano również wydalenie z kraju malezyjskiego ambasadora, mimo że ten został wcześniej wezwany do Malezji na konsultacje.

Według malezyjskiego MSZ w Korei Płn. przebywa obecnie 11 osób, w tym trzy zatrudnione w ambasadzie w Pjongjangu, sześcioro członków ich rodzin oraz dwójka pracowników ONZ, ale żadnych turystów.

 

W reakcji na posunięcie Korei Płn. malezyjski premier Najib Razak ogłosił analogiczny zakaz wyjazdu z Malezji dla obywateli Korei Płn., a policja odgrodziła północnokoreańską ambasadę w Kuala Lumpur.


"To przetrzymywanie zakładników"

 

Premier Razak potępił zakaz wprowadzony przez władze w Pjongjangu i zażądał natychmiastowego wypuszczenia malezyjskich obywateli.

- Przetrzymywanie naszych obywateli jako zakładników odbywa się z całkowitym naruszeniem wszelkich zapisów prawa międzynarodowego i zasad dyplomatycznych - powiedział szef malezyjskiego rządu. Podkreślił, że sprawą priorytetową jest ochrona obywateli i zapowiedział, że "bez wahania podejmiemy wszelkie niezbędne kroki w sytuacji, gdyby ich bezpieczeństwo było zagrożone".

 

Według przywoływanych przez agencję AP szacunków w Malezji przebywa ok. 1000 mieszkańców Korei Płn. Przed pogorszeniem się relacji między Kuala Lumpur a Pjongjangiem Malezja była jednym z niewielu krajów, które miały z Koreą Płn. wzajemną umowę o ruchu bezwizowym. Mieszkańcy Korei Płn. od lat podróżowali do Malezji w celach biznesowych, edukacyjnych i zawodowych. 

 

Tymczasowy zakaz wyjazdu dla Malezyjczyków Korea Płn. ogłosiła dzień po tym, jak wydalony z Malezji północnokoreański ambasador przybył do Pekinu - zauważa agencja Kyodo.

 

Kim Dzong Nam został zabity 13 lutego na lotnisku w Kuala Lumpur za pomocą gazu bojowego VX. Według wywiadu Korei Płd. zabójstwo zlecił Kim Dzong Un. Kim Dzong Nam żył na uchodźstwie w Makau i znany był przede wszystkim z hulaszczego trybu życia; krytykował też reżim północnokoreański i jego przywódcę. Nie pretendował do władzy, jednak jako najstarszy syn rodu rządzącego Koreą Płn. mógł być przez Kim Dzong Una uznawany za potencjalne zagrożenie.

 

Malezyjska policja twierdzi, że trzej poszukiwani w związku z zabójstwem obywatele Korei Płn. ukrywają się na terenie północnokoreańskiej ambasady w Kuala Lumpur.

 

PAP, polsatnews.pl

 

ptw/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze