Powiedział "bomba" na lotnisku. Grozi mu 5 lat więzienia

Świat
Powiedział "bomba" na lotnisku. Grozi mu 5 lat więzienia
Flickr/Chung Lun Chiang

5 lat więzienia w Tajlandii grozi 70- letniemu włoskiemu turyście, który na lotnisku na wyspie Phuket powiedział w czasie kontroli bagażu: "Przecież nie mam bomby". Policjantka słysząc te słowa po włosku zrozumiała tylko "bomba". Mężczyzna został aresztowany.

Włoska prasa podała, że mieszkaniec Toskanii, emeryt, który wracał do domu z wakacji, czeka teraz od dwóch tygodni na proces. Pierwsze dni spędził w ciężkim więzieniu.

 

20 lutego miał odlecieć z Tajlandii do Włoch po zakończeniu urlopu. Słowami po włosku "przecież nie mam bomby" skomentował to, że jego bagaż poddano kontroli przed wejściem do samolotu. Policjantka, mówiąca w swoim ojczystym języku i po angielsku słysząc "bomba" zaalarmowała kolegów.

 

Oczekiwanie na proces

 

Mężczyzna z lotniska trafił do więzienia. W rozmowie z toskańskim dziennikiem internetowym "Il Tirreno" panujące w więzieniu warunki opisał jako straszliwe. Po dwóch dniach i wpłaceniu kaucji w wysokości 1300 euro został zwolniony i w hotelu czeka na proces. Nie może z niego wychodzić.

 

Najbardziej optymistyczny w jego przypadku scenariusz jest taki, że zostanie skazany, a następnie natychmiast wydalony z Tajlandii.

 

Włoskie media informując o tej sprawie podkreślają, że nigdy nie należy żartować podczas kontroli na lotnisku i nigdy nie można używać w jakimkolwiek kontekście  słowa "bomba".

 

PAP

az/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze