Senat zakończył debatę nad ustawą ws. powołania komisji weryfikacyjnej

Polska
Senat zakończył debatę nad ustawą ws. powołania komisji weryfikacyjnej
PAP/Marcin Obara

W czwartek wieczorem senatorowie zakończyli debatę nad ustawą powołującą komisję weryfikacyjną ds. reprywatyzacji w stolicy. Zdaniem senatorów opozycji narusza ona konstytucję; według PiS jest środkiem nadzwyczajnym, ale koniecznym, by naprawić krzywdy.

W czwartek senatorowie debatowali nad uchwaloną 10 lutego przez Sejm ustawą o "szczególnych zasadach usuwania skutków prawnych decyzji reprywatyzacyjnych dotyczących nieruchomości warszawskich, wydanych z naruszeniem prawa". Przewiduje ona powołanie komisji weryfikacyjnej ds. warszawskiej reprywatyzacji. W skład komisji wchodzi powoływany przez premiera przewodniczący oraz ośmiu członków powoływanych i odwoływanych przez Sejm.

 

Głosowanie nad ustawą w Senacie zaplanowano na piątek.

 

W czasie debaty wicemarszałek Senatu Bogdan Borusewicz (PO) ocenił, że ustawa wprowadza precedens do polskiego prawa i że jest niekonstytucyjna. - Ta komisja, która zostanie powołana na mocy tej ustawy łamie podstawowe zasady konstytucyjne rozdziału władzy i wzajemnej równowagi tej władzy wykonawczej, parlamentarnej i sądowniczej - powiedział.

 

"To jest potworek legislacyjny"

 

Jak mówił Borusewicz, komisja, która została "usadowiona" jako organ administracji do określonych czynności, jednocześnie otrzymuje kompetencje sądowe. Podkreślał, że komisja będzie mogła decydować m.in. o zapisach w księgach wieczystych. - To jest hybryda (...) to jest potworek legislacyjny - organ administracji, organ, który ma kompetencje sądowe i śledcze, jednocześnie kompetencje sejmowej komisji śledczej - ocenił Borusewicz.

 

Przekonywał, że zgodnie z zaproponowanymi przepisami członkowie komisji nie będą odpowiadać za swoje decyzje. - Nawet, jeśli podejmą to w złej wierze albo nawet jeśli popełnią przestępstwo, o ile będzie to dotyczyło ich funkcji w komisji, ponieważ otrzymują immunitet dożywotni - wskazywał Borusewicz. Dodał, że nie ma ograniczeń tego immunitetu. - Po odejściu z tej komisji ten immunitet też będzie przysługiwał. I przepisy nie wprowadzają żadnej możliwości uchylenia go - powiedział senator PO. Według niego, immunitet członków komisji będzie "nawet silniejszy niż immunitet sędziów czy parlamentarzystów". Z kolei przewodniczący komisji weryfikacyjnej, jak ocenił, zgodnie z ustawą "w zasadzie może wszystko" - nawet wystąpić z wnioskiem do prokuratora o przeszukanie.

 

Borusewicz mówił, że ustawa stanowi, że strony i świadkowie muszą się stawić przed komisją z każdego miejsca na świecie, np. Izraela czy Australii, a o sprawie nie będą powiadamiani tak jak w innych postępowaniach administracyjnych czy sądowych. Jak mówił, w ustawie zapisano, że wystarczy informacja w biuletynie. W ciągu 14 dni uznaje się, że strony zostały powiadomione; wiele osób dowie się już po wszystkim, że są stronami - wskazywał Borusewicz.

 

Złożył kilka poprawek do ustawy. Jedna z nich odnosiła się do zawiadamiania stron o postępowaniach przed komisją. W ustawie zapisano, że strony mogą być zawiadamiane o wszczęciu postępowania, decyzjach i innych czynnościach komisji przez ogłoszenie w Biuletynie Informacji Publicznej. Borusewicz chce, aby strony mogły być zawiadamiane przez ogłoszenie w BIP-ie, jeżeli komisja nie ma możliwości ustalenia ich adresu.

 

"PiS niewłaściwie podszedł do spraw reprywatyzacji"

 

Kolejna poprawka Borusewicza dotyczy zapisu, że w skład komisji może zostać powołana osoba, która "posiada wyższe wykształcenie prawnicze lub niezbędną wiedzę w zakresie gospodarowania nieruchomościami oraz wykorzystywania zasobów majątku państwowego". Rulewski chciał, by wyraz "lub" zastąpić spójnikiem "i", tzn. aby kandydat spełniał oba kryteria, a nie jedno.

 

Kolejny senator PO Piotr Florek złożył wniosek o odrzucenie ustawy.

 

Marek Borowski (niezależny) przekonywał, że PiS niewłaściwie podszedł do spraw reprywatyzacji. - Naszła mnie taka refleksja, że autorzy tej ustawy są nieodrodnymi dziećmi Kargula i Pawlaka z "Samych swoich". Tam padło bowiem to słynne powiedzenie: "Sąd sądem, a sprawiedliwość musi być po naszej stronie". I takie sformułowania padają i na tej sali i w Sejmie. I to mnie martwi, bo to oznacza zupełną degradację prawa - powiedział.

 

Mówił, że prawo - nawet w dobrej intencji - nie może być lekceważone. - Nie może być tak, że jeśli uważamy, że dane prawo jest niesprawiedliwe, to to prawo odstawiamy do kąta. To jest droga do anarchii, droga donikąd. I w sprawie tej ustawy mamy z tym właśnie do czynienia - ocenił Borowski.

 

"Mała ustawa reprywatyzacyjna ucięła dużą część nadużyć"

 

Przekonywał, że ws. dzikiej reprywatyzacji należy postępować tak jak wobec innych negatywnych zjawisk "które się rozpleniają" jak np. oszustwa związane z niepłaceniem podatku VAT. - Czy z tego powodu powołuje się specjalną komisję? Nie, zmienia się prawo - podkreślał. Tymczasem propozycja PiS - ocenił - "nosi wszystkie cechy sprawiedliwości ludowej, ale tak naprawdę jest obliczona na efekt polityczny" i powstała po to, by "smagać swoich przeciwników politycznych".

 

Według niego uchwalona przez Sejm tzw. mała ustawa reprywatyzacyjna "ucięła" już dużą część nadużyć, podobnie jak tzw. ustawa przeciw czyścicielom kamienic. - Metodami prawnymi można tego typu zmiany wprowadzić - ocenił. Borowski przekonywał, że państwo nie musi być bezradne wobec nieprawidłowości, ale - wskazywał - musi działać przy pomocy mechanizmów, które ma.

 

Odniósł się też do zarzutów, że dotychczas prokuratura nie stanęła na wysokości zadania. - Ale teraz jest inna prokuratura, ale nad która czuwa minister Ziobro - zauważył. Krytykował też zapis, że członek komisji musi mieć wykształcenie prawnicze lub niezbędną wiedzę. "Żeby chociaż było napisane: udokumentowaną. Bez tego w komisji może znaleźć się tak naprawdę każdy, nawet parlamentarzysta, a to nie sprzyja bezstronności" - wskazywał.

 

Borowskiemu odpowiedział senator PiS Michał Seweryński. Przekonywał, że Borowski nie ma racji mówiąc, że PiS chce ws. komisji weryfikacyjnej postąpić bezprawnie. - Ależ my właśnie ustanawiamy prawo poprzez przyjmowanie ustaw - mówił. - Ta ustawa, o której mówimy, ma być remedium na bezprawie (...) Zgadzam się - z legislacyjnego punktu widzenia mogłaby być lepsza. Zgłoszono jednak kilkadziesiąt poprawek (...) czyli Senat w miarę możliwości tę ustawę ulepszy - powiedział Seweryński.

 

Mówił też, że powtarza swoim studentom, że każda ustawa jest polityczna, bo stanowi realizację programu partii, która wygrała wybory.

 

"To mamienie ludzi"

 

- Ta komisja, o której mowa w ustawie, jest koncepcją wyjątkową, to prawda. Ale chodzi przecież o wypełnienie pewnego zadania, które jest wyjątkowe, chociażby dlatego, że chodzi o to, by przywrócić sprawiedliwość wobec osób pokrzywdzonych, które się starzeją - dodał senator PiS. Według niego mogłyby one nie dożyć rozstrzygnięcia tego procesu.

 

Nie zgodził się z nim Borowski, który przekonywał, że komisja weryfikacyjna wcale nie skraca procesu nie skróci. - To mamienie ludzi - ocenił. Mówił też, że "nie może być zgodna z prawem ustawa, która gwałci konstytucję".

 

Ustawę krytykował senator PO Jan Rulewski. Przypomniał, że na wcześniejszym posiedzeniu komisji zaproponował szereg poprawek - m.in., aby także Senat mógł zgłaszać kandydatów do komisji weryfikacyjnej, a nie tylko Sejm; postulował również, aby wydłużyć czas wejścia ustawy w życie z 30 do 90 dni.

 

Z kolei senator PiS Jan Maria Jackowski mówił, że przeciwnikom ustawy chodzi o zachowanie obecnego stanu i działanie na rzecz wprowadzenia nowej "polityki grubej kreski". - Na to zgody nie będzie - oświadczył.

 

Zbigniew Cichoń (PiS) powiedział, że nie jest "apologetą" tej ustawy i ma nadzieję, że zostanie niedługo uchwalona "duża" ustawa reprywatyzacyjna. Zaproponował, by poszerzyć skład komisji i podzielić ich pracę tak, by w razie potrzeby nie musieli być sędziami we własnej sprawie.

 

PAP

dk/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze