"To pigułka śmierci". Suski o pigułce "dzień po"

Polska
"To pigułka śmierci". Suski o pigułce "dzień po"
Polsat News

- Zapłodnione jajeczko jest przez tą pigułkę wyrzucane z ciała kobiety. Czy ona coś leczy? Jeżeli to jest lek, to powinien być dostępny. Ta pigułka niczego nie leczy, więc nie jest to pigułka zdrowia, tylko pigułka śmierci. Jeżeli mamy taką pigułkę dostępną, to niech chociaż będzie na receptę - powiedział o pigułce "dzień po" w programie "Graffiti" poseł Marek Suski z PiS.

Hormonalne leki antykoncepcyjne (np. pigułki ellaOne) będą mogły być sprzedawane jedynie na receptę - przewiduje projekt, który we wtorek przyjął rząd. Dotychczas osoby powyżej 15. roku życia od 2015 r. mogły kupić je bez konieczności wizyty u lekarza.

 

"To jest taka tabletka, która niczego nie leczy"

 

Prowadząca program Beata Lubecka zapytała posła Suskiego, dlaczego, zdaniem PiS-u, pigułka "dzień po" jest taka zła.

 

- A co ta pigułka leczy, co powoduje? - odpowiedział pytaniem Suski.

 

- Hamuje owulację, jeśli tabletka została przyjęta przed jajeczkowaniem lub utrudnia zagnieżdżenie się zarodka w macicy - powiedziała Lubecka.   

 

- Czyli co robi? - dopytywał dalej poseł.

 

- Jest formą antykoncepcji - odparła dziennikarka Polsat News.

- Tzn. co robi? Przerywa ciążę. Nie? - dalej dopytywał Suski.

 

- Badania wykazały, że nie powoduje przerwania istniejącej ciąży - argumentowała Lubecka.

 

Dziennikarka dodała, że ta pigułka jest dostępna bez recepty niemal w całej Europie.

 

- Zapłodnione jajeczko jest przez tą pigułkę wyrzucane z ciała kobiety. To jest taka tabletka, która niczego nie leczy - mówił Suski.

 

"Nie mam powodów, by się bać"

 

W czwartek radio RMF FM poinformowali, że Centralne Biuro Antykorupcyjne prowadzi operację, której celem może być  Suski. Ma chodzić o ewentualne uchybienia podczas społecznej zbiórki cegiełek na budowę w Radomiu pomnika Marii i Lecha Kaczyńskich, którą Suski firmował.

 

- To jest manipulacja. Dlatego, że w tych doniesieniach nie ma żadnej mowy, żeby stwierdzono cokolwiek. A jeżeli 4 lata po wybudowaniu pomnika, 4 lata się sprawdza i nic nie ma, to wydaje się, że puszczenie tego w tym momencie jest chyba związane z czymś innym – powiedział poseł PiS.

 

- Myślę, że nadepnęliśmy na odcisk ważnym i wpływowym osobom, chociażby w komisji Amber Gold. Być może chodzi o osłabienie działania komisji i osłabienie działania CBA.  Takie napuszczenie wzajemne. W tych doniesieniach nie ma mowy o czymkolwiek, żeby od 4 lat sprawa była badania i były skierowane wnioski do prokuratury. Nikt mnie nie przesłuchiwał. Zapraszam, mam wszystkie dokumenty. Nie mam powodów do tego, żeby się bać – dodał Suski.

 

Polsat News

luq/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze