Taktyczne długopisy dla MON. Mają ciąć, świecić, wybijać szyby

Polska
Taktyczne długopisy dla MON. Mają ciąć, świecić, wybijać szyby
PAP/Radek Pietruszka

Resort obrony rozpisał przetarg na specjalne długopisy, które mogą posłużyć do walki wręcz, a także pobrać próbkę DNA przeciwnika. Zapomniał jednak, że na ostrza ukryte w przedmiotach niemających wyglądu broni w Polsce trzeba mieć pozwolenie - informuje RMF FM.

Długopisy z logo MON - przetarg dotyczy materiałów promocyjnych - mają spełniać funkcje również odległe od ich podstawowego przeznaczenia. Mogą posłużyć m.in. do walki wręcz jako tzw. kubotan. Niektóre z nich, przeznaczone do obrony, mają też specjalne ostre wypustki, które według reklam producentów po zranieniu napastnika pobierają próbkę jego DNA.


MON w wymaganiach przetargowych podało, że długopisy mają działać pod każdym możliwym kątem w temperaturach od minus 37 do 120 stopni Celsjusza. Łącznie mają kosztować 83 tys. zł

 

Wykonane ze wzmocnionego aluminium lotniczego


Każdy ma być "wykonany ze wzmocnionego aluminium lotniczego, anodowanego" i wyposażony co najmniej "w zbijak do szyb, nożyk oraz latarkę LED z bateriami", także zapasowymi. Każdy z długopisów musi być zapakowany w metalowe pudełko wyłożone gąbką.

 

Na świecie istnieje najprawdopodobniej tylko jeden model długopisu taktycznego, spełniający wymagania dot. wyposażenia i przeznaczenia.

 

Wytwarza go pod różnymi markami producent w Chinach. Inni producenci ograniczają i różnicują wyposażenie długopisów taktycznych ze względu na przeznaczenie.

 

Niektóre zamiast wolframowych końcówek do wybijania szyb mają miękkie końcówki służące do pracy na ekranach dotykowych, inne w miejsce latarki osadzają gumki, etc. Nie bez znaczenia są też obowiązujące w wielu krajach ograniczenia prawne, dotyczące noży.

 

Długopis z pozwoleniem na broń


Polska ustawa o broni i amunicji mówi, że "ostrza ukryte w przedmiotach niemających wyglądu broni" są bronią białą, co stawia je w tym samym rzędzie co kastety, laski z ukrytym ostrzem, metalowe pałki z twardą końcówką, nunczaku, kije przypominające baseballowe i inne zakazane przedmioty. Z tego też pewnie powodu żaden z polskich importerów długopisów taktycznych nie sprowadził dotąd do kraju produktu zawierającego nóż.


Zamówienie MON, dostępne na stronie resortu, wydaje się stan obecny podważać. Chyba że na długopisy taktyczne MON będzie potrzebne pozwolenie na broń.


RMF FM, polsatnews.

grz/dro/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze