Dekret Trumpa może zostać przywrócony. Sąd zadecyduje o jego legalności

Świat
Dekret Trumpa może zostać przywrócony. Sąd zadecyduje o jego legalności
PAP/EPA/JIM LO SCALZO

Departament Sprawiedliwości USA wniósł w poniedziałek do federalnego Sądu Apelacyjnego w San Francisco dokument zawierający argumenty za przywróceniem dekretu prezydenta Donalda Trumpa o ograniczeniu imigracji. Sąd rozpatrzy te argumenty we wtorek. Adwokaci obu stron będą mogli telefonicznie przedstawić swoje stanowiska "za" i "przeciw" utrzymaniu w mocy tego dekretu.

Liczący 15 stron dokument, stwierdza, że dekret Trumpa był "zgodnym z prawem wykonywaniem uprawnień prezydenta w kwestii przybywania do USA cudzoziemców i przyjmowania uchodźców" i nie był wymierzony w muzułmanów.

 

Cofając dekret "przekroczył swoje uprawnienia"

 

Departament Sprawiedliwości zdecydował się na to posunięcie po tym jak sędzia federalny w stanie Waszyngton James Robart uchylił w ub. piątek obowiązywanie dekretu prezydenta argumentując, że jest on sprzeczny z konstytucją i szkodliwy dla interesów Stanów Zjednoczonych.

 

Jednak według przedłożonego w poniedziałek dokumentu rządowego, sędzia Robart dopuścił się uchybień merytorycznych i proceduralnych oraz "przekroczył swoje uprawnienia" rozszerzając zakaz stosowania dekretu na cały kraj.

 

Lewicowy sąd

 

We wtorkowym procesie każda ze stron będzie miała 30 minut na przedstawienie swojego stanowiska. Federalny, Sąd Apelacyjny na 9. Okręg z siedzibą w San Francisco ma opinie jednego z najbardziej lewicowych sądów w strukturze sądownictwa Stanów Zjednoczonych. Sąd obecnie jest złożony z dwóch sędziów nominowanych przez prezydentów z Partii Demokratycznej i jednego mianowanego przez republikańskiego prezydenta George’a Busha.

 

Sąd Apelacyjny może podtrzymać decyzję sędziego Robarta, albo ją uchylić. Może też sprawę skierować do sądu okręgowego do ponownego rozpatrzenia. Trzech sędziów sądu apelacyjnego może ponadto odrzucić wniosek rządowy jako bezpodstawny i wykraczający poza kompetencje sądu.

 

Przegrana strona ma prawo odwołania się od wyroku. Wielu ekspertów nie wyklucza więc, że rozstrzygnięcie tego pierwszego, poważnego sporu kompetencyjnego od objęcia urzędu prezydenta przez Donalda Trumpa, odbędzie się przed Sądem Najwyższym.

 

Uchodźcy w USA

 

Motywowany kwestiami bezpieczeństwa i walką z terroryzmem dekret Trumpa zawieszał do odwołania przyjmowanie uchodźców z Syrii, a uchodźców z innych krajów - na 120 dni. W tym czasie władze USA miały sprawdzić, z których krajów uchodźcy stanowią najmniejsze ryzyko. Dekret przewidywał także wstrzymanie przez 90 dni wydawania amerykańskich wiz obywatelom siedmiu krajów muzułmańskich (Iranowi, Irakowi, Libii, Somalii, Sudanowi, Syrii i Jemenowi), które zakwalifikowano jako mające problemy z terroryzmem.

 

Trump zapowiadał podjęcie działań mających na celu uchylenie najszybciej jak to możliwe decyzji sędziego Robarta.

 

Departament Stanu USA poinformował, że w następstwie wstrzymania dekretu zawiesił tymczasowe unieważnienie wiz dla obcokrajowców z siedmiu wspomnianych krajów. - Cofnęliśmy tymczasowe unieważnienie wiz wywołane przez prezydencki dekret. Osoby posiadające wizy, które nie zostały fizycznie anulowane, mogą teraz podróżować, jeśli wiza jest ważna - wyjaśniła rzeczniczka Departamentu Stanu.

 

"Prawo jest po stronie prezydenta"

 

Rzecznik Białego Domu Sean Spicer zapewnił w poniedziałek, że administracja prezydenta Trumpa nie zamierza zmieniać swojego stanowiska w kwestii imigracji i przyjmowania uchodźców. - Nie ulega wątpliwości, że prawo jest po stronie prezydenta, podobnie jak konstytucja - powiedział Spicer dziennikarzom.

 

Zdaniem ekspertów przywrócenie obowiązywania dekretu Trumpa spowodowałoby jeszcze większy niż poprzednio chaos na lotniskach i przejściach granicznych.

 

PAP

mr/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze