"Nic o nas bez nas", "fatalna ustawa", "koniec naszej wolności" - podwarszawskie gminy przeciwko włączeniu do stolicy

Polska
"Nic o nas bez nas", "fatalna ustawa", "koniec naszej wolności" - podwarszawskie gminy przeciwko włączeniu do stolicy
Polsat News

- To jest fatalna ustawa. Pozwoliła nam się cieszyć wolnością tylko przez 27 lat. Jeśli wejdzie, to będzie to koniec wolności i koniec możliwości samodzielnego podejmowania decyzji przez mieszkańców gminy - powiedział nam Grzegorz Benedykciński, burmistrz gminy Grodzisk Mazowiecki - jednej z 32 gmin, które miałyby zostać włączone do Warszawy. Regulację krytykują także inne gminy.

- W naszym przypadku nie da się mówić o żadnych korzyściach. Od lat staraliśmy się, żeby być bogatą gminą i nam się udało. Mamy być jeszcze bogatszą. A teraz cała nasza praca pójdzie na marne, bo pieniądze trafią do wspólnej puli - ocenił Grzegorz Benedykciński, który funkcję burmistrza pełni już szóstą kadencję. Przypomniał, że jego gminie udało się pozyskać w ciągu ostatnich lat 15 tys. nowych mieszkańców, co jest, jego zdaniem, wynikiem dbałości o dobrą infrastrukturę w Grodzisku Mazowieckim.

 

Potrzebne konsultacje społeczne

 

Zdaniem Benedykcińskiego, propozycja PiS dotycząca zmiany ustroju stolicy "to typowy centralistyczny projekt, który spowoduje, że gminy nie będą zainteresowane pozyskiwaniem inwestorów, zlikwiduje konkurencję między gminami i ubezwłasnowolni burmistrza, który stanie się figurantem".

 

Jak zaznaczył, "niejasne są też intencje posłów i to, czemu nie chcą przeprowadzić konsultacji społecznych".

 

- Ja uważam, że współpraca jest potrzebna, ale można np. stworzyć wspólną spółkę, która zajmowałaby się transportem, bo to jest jedyna sprawa, która nas łączy. Reszta to sprawy marginalne - podkreślił Benedykciński.

 

"Rozmowy były, ale lata temu"

 

Także inni zapytani przez polsatnews.pl wójtowie i burmistrzowie podchodzą do pomysłu Prawa i Sprawiedliwości sceptycznie. Ich zdaniem projekt nie był właściwie konsultowany.

 

- W sytuacji, kiedy jesteśmy zaskakiwani, kiedy o takim projekcie dowiadujemy się z prasy, i jest to jeszcze taki "mglisty" projekt,  trudno wyrażać opinię. Wszem i wobec mówi się, że to są działania poparte konsultacjami i rozmowami. Ja pamiętam takie rozmowy, ale to było bardzo dawno temu i nie było sprecyzowane - powiedział polsatnews.pl wójt gminy Michałowice Krzysztof Grabka.

 

Jego zdaniem, "odbiór społeczny projektu jest negatywny". - Otrzymujemy liczne telefony od mieszkańców, którzy są oburzeni tym, że odgórnie chce się im coś narzucić - powiedział Grabka. - Mieszkańcy nigdy nie byli przychylni podobnym projektom - dodał samorządowiec

 

- Jesteśmy zaskoczeni takim projektem, bo nikt nas wcześniej nie pytał o zdanie - powiedział z kolei burmistrz Błonia Zenon Reszka. - Analizujemy na razie te zapisy, bo wiemy, że to wstępny projekt, w którym zapewne będzie wprowadzonych jeszcze sporo zmian - poinformował.

 

Niezależność czy wspólny transport? 

 

Reszka podkreślił, że "Błonie jest niezależne od dawna, ma prawa miejskie dłużej niż Warszawa i nie chce ze swojej niezależności rezygnować".

 

W jego opinii, pomysł ma wady i zalety. - Naszym zdaniem, wszystkie urzędy powinny być jak najbliżej obywateli. Tak, jak było do tej pory, było dobrze, wszystko załatwiało się na miejscu. A teraz nie wiemy, czy mieszkańcy Błonia nie będą musieli jeździć do Warszawy, żeby załatwiać sprawy w urzędach - stwierdził.

 

Ale w projekcie dostrzega też zalety. - Wspólna komunikacja miejska mogłaby być dobrym rozwiązaniem, bo jak na razie Błonie nie ma takiej z Warszawą - powiedział Reszka.

 

O transporcie publicznym mówił także wójt gminy Jabłonna Jarosław Chodorski. - Wspólny transport mógłby być korzyścią. Jako gmina dokładamy dużo do komunikacji, może zostalibyśmy jakoś odciążeni - powiedział Chodorowski.

 

"Pomysł uderzy w najbiedniejszych"

 

Pomysł na wspólną komunikację miejską nie spodobał się za to w Łomiankach. - Sami bardzo inwestujemy w komunikację, jesteśmy samodzielni i nawet dla Warszawy świadczymy usługi. W momencie scentralizowania transportu niektóre linie mogłyby zniknąć. Urosłyby też znacząco ceny biletów, bo weszlibyśmy w drugą strefę komunikacji warszawskiej. Boimy się, że zmiany mogą dotknąć najbiedniejszych mieszkańców gminy - powiedział zastępca burmistrza Łomianek Piotr Rusiecki.

 

Przyznał jednak, że wiele zapisów w projekcie jest niejasnych, bo odsyła on do innych ustaw, które z kolei mają być wkrótce nowelizowane. - Ja tę ustawę dwa razy czytałem i z niej nie wynika, co będzie dalej z samorządem terytorialnym - powiedział Rusiecki.

 

- Nie chcę krytykować projektu, bo trzeba poznać intencje pomysłodawców, ale na razie nie widzę pozytywów - ocenił samorządowiec.

 

Wśród naszych rozmówców tylko Benedykciński kandydował z ramienia Polskiego Stronnictwa Ludowego. Pozostali wójtowie i burmistrzowie byli bezpartyjni.

 

Aglomeracja złożona z 33 gmin

 

Wszyscy włodarze gmin, z którymi rozmawialiśmy, podkreślali, że decyzja o tym, czy gminy powinny być włączone do stolicy, należy do mieszkańców ich gmin i to oni, po poznaniu korzyści i wad płynących z takiego pomysłu, powinni sami zadecydować, czy chcą być mieszkańcami aglomeracji.

 

Klub Prawa i Sprawiedliwości złożył poselski projekt ustawy o ustroju miasta stołecznego Warszawy. Zakłada on m.in., że miasto stołeczne Warszawa stałoby się metropolią, do której zostałyby włączone okoliczne 32 gminy: Błonie, Brwinów, Góra Kalwaria, Grodzisk Mazowiecki, Halinów, Izabelin, Jabłonna, Józefów, Karczew, Kobyłka, Konstancin-Jeziorna, Legionowo, Lesznowola, Łomianki, Marki, Michałowice, Milanówek, Nadarzyn, Nieporęt, Otwock, Ożarów Mazowiecki, Piaseczno, Piastów, Pruszków, Raszyn, Stare Babice, Sulejówek, Wiązowna, Wieliszew, Wołomin, Ząbki i Zielonka.

 

Krytycy tego pomysłu podkreślają, że w projekcie nie wzięto pod uwagę wszystkich podwarszawskich gmin.

 

polsatnews.pl

Pamela Lange/hlk/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze