Co miesiąc ponad 8 tys. euro mniej. Marine Le Pen straci połowę pensji w europarlamencie

Świat
Co miesiąc ponad 8 tys. euro mniej. Marine Le Pen straci połowę pensji w europarlamencie
PAP/EPA/IAN LANGSDON

Liderka francuskiego Frontu Narodowego i kandydatka na prezydenta Francji straci połowę swej pensji oraz świadczenia przysługujące jej jako europosłance za nieprawidłowe wydanie 300 tys. euro z kasy europarlamentu - poinformowały źródła w Parlamencie Europejskim.

We wtorek o północy upłynął termin, w którym Le Pen miała zwrócić Parlamentowi Europejskiemu 300 tys. euro. Według ustaleń unijnego urzędu ds. zwalczania nadużyć finansowych OLAF pieniądze te francuska europosłanka przeznaczyła na wynagrodzenie dla asystentki, która w rzeczywistości pracowała tylko dla partii Le Pen we Francji. Jest to niezgodne z regulaminem PE.

 

Le Pen odmówiła jednak zwrotu nieprawidłowo wydanych środków, dlatego do końca kadencji zostanie pozbawiona połowy pensji. Także dzienna dieta europosłanki zostanie obcięta o połowę. Od marca Le Pen ma też stracić ryczałt na utrzymanie biura.

 

Minus 8 tys. euro miesięcznie

 

Kara została wyliczona tak, by do końca obecnej kadencji PE odzyskał od eurodeputowanej nieprawidłowo wydane 300 tys. euro. Miesięcznie PE może odzyskać ponad 8 tys. euro.

 

Według źródeł w PE francuska polityk może stracić jeszcze więcej, bo do końca lutego ma zwrócić kolejne 40 tys. euro, które - według OLAF-u - także zostały nieprawidłowo wydane na zatrudnienie asystenta.

 

Marine Le Pen już jesienią ub. roku, gdy europarlament zażądał zwrotu nieprawidłowo wydanych pieniędzy, zapowiedziała skargę do Trybunału Sprawiedliwości UE. W ubiegłym tygodniu napisała na Twitterze, że procedurę przeciwko niej i politykom jej frakcji rozpoczął socjalista Martin Schulz, ówczesny szef PE. "Przeszkadzamy im w Parlamencie Europejskim, jesteśmy ich opozycją i chcą naszej skóry" - napisała europosłanka.


Także kilkorgu innych eurodeputowanych partii Le Pen zarzucono nieprawidłowe wydawanie środków z europarlamentu. Ojciec liderki Frontu Narodowego, Jean-Marie Le Pen, miał zwrócić do kasy PE 320 tys. euro. On również odmówił, dlatego w ubiegłym roku europarlament pozbawił go części wynagrodzenia.

 

"Marine Le Pen zdaje się jednak uważać, że stoi ponad prawem"

 

Szef frakcji centroprawicowej Europejskiej Partii Ludowej, Niemiec Manfred Weber oświadczył w środę, że "oskarżenia rzucane przez Marine Le Pen wobec Parlamentu Europejskiego są skandaliczne". - Regulamin Parlamentu Europejskiego dotyczy wszystkich 751 posłów, bez wyjątków. Marine Le Pen zdaje się jednak uważać, że stoi ponad prawem. To pokazuje prawdziwą naturę Frontu Narodowego  - ocenił Weber.

 

- Marine Le Pen jest naciągaczem, który łamie zasady i musi zwrócić PE 300 tys. euro z pieniędzy podatników. Nie można tolerować tego typu nadużyć - dodał.

 

PAP, polsatnews.pl

 

ptw/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze